Choć zawód kierowcy wyścigowego nie wydaje się tak kontuzjogenny jak innych sportowców, to jednak są kwestie, które wychodzą dopiero po latach. Przyznał się do tego Max Verstappen.
Tor w Austin należy do jednych z bardziej obciążających torów dla kierowców ze względu na duże przeciążenia boczne, dochodzące do 5-6G. Do tego dochodzi dość wyboista nawierzchnia obiektu. O wyzwaniach, jakie czekają na nim kierowców mówił przed tą rundą Max Verstappen.
“Miałem pewne uderzenia, gdy na mój kręgosłup oddziaływało 9G, a to naprawdę nic przyjemnego. Zwłaszcza gdy robisz się coraz starszy, myślisz o tym więcej i więcej. Nie jest to coś pożądanego przez nas” – mówi Max Verstappen.
“Przy tych autach, szczególnie na hamowaniu, dobijasz do podłoża jeszcze mocniej ponieważ tylne skrzydło się zamyka i auto się obniża. To bardzo trudny moment. Tu, na hamowaniach, bywa bardzo wyboiście, zwłaszcza, iż to takie dziwne wyboje, które nie wynikają z tego, iż tor jest coraz starszy tylko z ziemi pod spodem. Czasem bardzo trudno ich oczekiwać” – mówi czterokrotny mistrz świata.
Holender przyznał, iż ma już diagnozę potwierdzające skutki uboczne motorsportowej kariery.
“Mogę powiedzieć, po moich ostatnich badaniach kręgosłupa, iż odcinek lędźwiowy i ogonowony nie wyglądają najlepiej” – mówi Max.
“Wiem, iż to część wyścigów, wiem, iż może być częścią sportu i zdaję sobie sprawę z tego, iż to uszkodzenia wynikające z samochodów, którymi jeździłem przez ostatnie kilka lat. o ile będziemy uznawać, iż tak musi być, wówczas będziemy cierpieć jeszcze bardziej. Ludzie mogą mówić, iż są gorsze sporty i pewnie tak jest, ale dlatego ja się nimi nie zajmuję. Tak czy inaczej, nie jest przyjemnie” – dodaje Verstappen.
Na podstawie: racingnews365.com

4 godzin temu















