Obaj tenisiści zajmują sąsiadujące pozycje w rankingu ATP, Majchrzak 59., a Opelka 60., zatem spotkanie na papierze zapowiadało się na bardzo wyrównane. Pewnym było, iż kluczem do sukcesu na twardym korcie w Brisbane będzie własny serwis.
REKLAMA
Zobacz wideo Kuba Łokietek mocno o MŚ w darta: To powinien być turniej elitarny
Majchrzak przetrwał genialny serwis Opelki
Premierowy set potwierdził te przypuszczenia. Polak zanotował dobrą skuteczność 76% pierwszego serwisu, przy czym zdobył 20 na 26 punktów po pierwszym podaniu. Rzecz w tym, iż Opelka tego dnia był w tym elemencie choćby lepszy, gdyż osiągnął fenomenalne 86% skuteczności serwisu.
Pierwszy set trwał 44 minuty i zakończył się tie breakiem. W nim lepszy okazał się nieco niżej notowany zawodnik, a o jego sukcesie w całej partii zdecydowały zabójcze asy serwisowe. Tych zaserwował aż 11, podczas gdy Majchrzak - zaledwie 2.
W drugim secie Majchrzak nie był już aż tak skuteczny na serwisie, o co sam do siebie miał olbrzymie pretensje. W przypływie złości zdarzyło mu się choćby krzyczeć i z całych sił bić rakietą o kort. Z kolei Opelka zagrał aż 17 asów serwisowych. Ale na koniec i w tej partii nie doszło do przełamania, a o zwycięstwie Amerykanina lub pozostaniu Polaka w grze decydował tie break.
Do tego Majchrzak podszedł z chłodną głową, tak jakby założył sobie, iż to osobna część meczu. Polak grał uważnie, zaledwie raz dał się zaskoczyć rywalowi i w efekcie triumfował 9-7.
Majchrzak wygrał wojnę nerwów. Ponad dwie i pół godziny
Trzeci set rozpoczął się od małej dobrej wiadomości. Majchrzak jako pierwszy w meczu miał możliwość przełamania. Zgadza się, po blisko stu minutach gry dopiero w trzecim secie zobaczyli pierwszego break pointa, gdy Opelka wpakował piłkę w siatkę. Polak wprawdzie nie wykorzystał tej okazji, ale to był znak, iż jego rywal powoli odczuwa trudy meczu. Kolejnym pozytywnym sygnałem był gem serwisowy, którego Majchrzak wygrał do zera.
Następnie jednak gra wróciła do normy, czyli konsekwentnego utrzymywania przez obie strony własnego serwisu, przy którym wszystko zmierzało do ostatniego już tie breaka. Tak być może myślał też Opelka, który w dziewiątym gemie ponownie dał się zaskoczyć Polakowi. Majchrzak zagrał wtedy odważniej na returnie, jakby wiedział, iż przecież nie ma wiele do stracenia. Tym samym miał kolejne dwie okazje do przełamania, ale ponownie ich nie wykorzystał. Tie break miał przynieść odpowiedź na pytanie, czy Polak mógł żałować tej szansy.
prawdopodobnie nie będzie to zaskoczeniem, iż i w tej części meczu najważniejszy był serwis, więc o końcowym sukcesie mógł zdecydować jeden drobny błąd. Przez kolejne dziewięć wymian żaden z tenisistów takiego nie popełnił. W końcu, przy dziesiątej piłce zabójczym backhandem na returnie popisał się Opelka. Dzięki temu miał serwis przy prowadzeniu 6-5 i wydawało się, iż za chwilę zakończy spotkanie. Wtedy jednak sam pomylił się podczas wymiany i wybił piłkę na aut. Następnie zaś wpakował ją w siatkę pokazując, ile nerwów kosztuje go ten mecz.
To był najważniejszy moment spotkania, który dał przewagę Majchrzakowi. Wprawdzie ten nie od razu wykorzystał błąd, ale przy stanie 9-8 w końcu dopiął swego i awansował do trzeciej rundy turnieju w Brisbane. Tam na papierze czeka go najcięższe z możliwych wyzwań, gdyż jego rywalem będzie Daniił Miedwiediew, rozstawiony w turniejowej drabince z pierwszym numerem.
Kamil Majchrzak 6(2):7, 7:6(7), 7:6(8) Reilly Opelka

1 dzień temu















