Trudne zadanie dla Wiktorowskiego. Polski trener miał wymowną minę

2 dni temu
Czy Naomi Osaka pod wodzą Tomasza Wiktorowskiego znów będzie zachwycać? Były szkoleniowiec Igi Świątek musi poradzić sobie z falującą formą Japonki, powracającymi problemami zdrowotnymi, przewartościowaniem życia tenisistki-matki oraz zmianami w otoczeniu zawodniczki. Osaka potrzebuje sukcesu, bo jak zapowiadała, nie chce grać w tenisa, jeżeli nie przyniesie jej to satysfakcjonujących wyników.
Początek sezonu Naomi Osaka spędza w Australii. Tenisistka występowała w ramach reprezentacji Japonii w turnieju drużynowym United Cup. Japończycy trafili do grupy E razem z Grecją i Wielką Brytanią, a swoje mecze rozgrywali w Perth. Już wiadomo, iż odpadli z rywalizacji, bo przegrali oba spotkania grupowe - z Grekami 0:3, z Brytyjczykami 1:2.


REKLAMA


Zobacz wideo Kamil Majchrzak o minionym sezonie. "Mam nadzieję, iż jeszcze sporo przede mną"


Już poza United Cup
Osaka zdobyła jedyny punkt dla swojego kraju, ale trudno mówić o zachwycie jej formą. W starciu z Wielką Brytanią pokonała w singlu 276. na świecie Katie Swan, która w ostatniej chwili zastąpiła Emmę Raducanu (29. WTA). Zadanie Japonka miała ułatwione, ale i tak męczyła się z mało znaną rywalką - w pierwszej partii przegrywała już 3:5, by zwyciężyć ostatecznie 7:6. Łatwiej poszło jej dopiero w drugim secie, gdy zwyciężyła 6:1, udowadniając swoją przewagę potencjału i doświadczenia na korcie jako 16. rakieta rankingu. Swan osłabła, dla niej sam występ na tak dużym turnieju i z tak utytułowaną przeciwniczką to spore przeżycie. Na co dzień startuje w imprezach niższej kategorii ITF.
Nowy rok Naomi Osaka rozpoczęła od przegranej z Marią Sakkari w starciu Japonia - Grecja. Jej fanów niepokoić mógł nie tylko sam fakt niepowodzenia, ale też wynik (4:6, 2:6) i styl. Nic się nie zgadzało w grze mistrzyni wielkoszlemowej - ani serwis, ani return. Wypadła blado na tle Sakkari, która jest daleko od życiowej formy, ostatni sezon miała najgorszy od ośmiu lat. Siedzący na ławce reprezentacji Japonii trener Naomi Osaki Tomasz Wiktorowski miał wymowną minę.
Czytaj także: Poznaliśmy sztab trenera Legii
Dokładnie rok temu Japonka startowała w Auckland - turnieju rangi WTA rozgrywanym w trakcie United Cup. Doszła wtedy do finału i choć wygrała pierwszego seta z Clarą Tauson 6:4, musiała skreczować z powodu kłopotów zdrowotnych. Później w Australian Open pokonała Caroline Garcię i Karolinę Muchową, a poddała mecz z powodu kreczu w trzeciej rundzie z Belindą Bencić. Wyglądała obiecująco, ale jej rozwój hamowały kontuzje.


Odrodzenie latem
W kolejnych miesiącach Osaka pozbierała się, zmieniła szkoleniowca latem, gdy Patricka Mouratoglou zastąpił Tomasz Wiktorowski. Ich pierwszy wspólny występ - sierpniowy turniej w Montrealu - zakończył się wielkim sukcesem. Była liderka rankingu doszła wtedy do finału, po drodze ograła m.in. Elinę Switolinę, Clarę Tauson i Jelenę Ostapenko. Zatrzymała ją dopiero rewelacyjna nastolatka Victoria Mboko.
Bardzo udany był także dla Naomi Osaki zeszłoroczny US Open, gdzie była o włos od finału. Po zaciętym półfinale przegrała z Amandą Anisimową, a wcześniej pokonała w Nowym Jorku m.in. Karolinę Muchową, Coco Gauff czy Darię Kasatkinę. To jej najlepszy występ wielkoszlemowy od wygranej w Australian Open 2021. Dzięki temu wróciła do czołówki, awansowała na 14. pozycję w rankingu WTA, a sezon zaczynała od 61. lokaty.


Wydawało się, iż Osaka pójdzie za ciosem, ale tak się nie stało. W kolejnych startach notowała słabsze rezultaty, zwłaszcza w tych największych rangi WTA 1000, jak Montreal. Najpierw w Pekinie odpadła już po pierwszym meczu ze 114. na świecie Aliaksandrą Sasanowicz z Białorusi, a następnie w Wuhanie pożegnała się po drugim spotkaniu, gdy lepsza okazała się Linda Noskova. Nieudany był także powrót do rodzinnej Osaki, gdzie została rozstawiona z numerem pierwszym, a nie wyszła na ćwierćfinał z Jaqueline Cristian i oddała mecz walkowerem. Znów odezwały się kłopoty zdrowotne. W efekcie wycofała się także z turnieju w Tokio.
Kolejne zmiany
Przerwa między sezonami okazała się dla Naomi Osaki intensywna. Rozegrała dwa mecze pokazowe z Aryną Sabalenką w Nowym Jorku - oba przegrane. To było wydarzenie organizowane przez jej agencję Evolve, którą założyła w 2022 roku. W innych meczach Nick Kyrgios przegrał z Tommym Paulem, a para Kyrgios - Osaka pokonała Sabalenkę i Paula. Evolve odpowiadało również za głośną pokazówkę Sabalenka - Kyrgios pod koniec grudnia w Dubaju.


Nieoczekiwanie Osaka z końcem roku opuściła własną agencję i managera Stuarta Duguida, z którym współpracowała od 2016 roku. Wróciła do IMG, która reprezentuje także m.in. Igę Świątek, Carlosa Alcaraza, Coco Gauff, Novaka Djokovicia czy Taylora Fritza - to największa agencja sportowa w świecie tenisa. Evolve zajmuje się zaś sprawami m.in. Aryny Sabalenki, Anny Kalińskiej, Ons Jabeur, Nicka Kyrgiosa czy Ewy Lys.
Zmiany managerskie, powracające kłopoty zdrowotne i podejście do tenisa Naomi Osaki to wyzwania, z którymi musi się mierzyć także Tomasz Wiktorowski. Jego podopieczna kilka dni temu opowiedziała, jak zmieniło się jej życie od narodzin córki w lipcu 2023. - Moje życie wygląda diametralnie inaczej, odkąd zostałam mamą. Nie biorę już wszystkiego do siebie i nie patrzę na siebie przez pryzmat zwycięstw czy porażek. Do każdego turnieju podchodzę, jak do okazji do rozwoju i rozumiem, iż moją główną rolą jest teraz bycie matką dla mojej córki, a nie tenisistką. Poza sezonem nie było łatwo. Starałam się pozostać przy córce, ale czasami musiałam trenować.


Po meczu z Sakkari zapewniała zaś: "Szczerze mówiąc, trudno powiedzieć, iż mi nie zależy, bo zależy. Miałam pewne kłopoty ze zdrowiem związane z przeziębieniem. Mam nadzieję, iż do Australian Open będę w lepszej formie". Dodała, iż ma wobec siebie wielkie oczekiwania i liczy na grę zbliżoną do letnich występów w Kanadzie i USA.
Sezon - weryfikacja?
Gdy Osaka wróciła po urodzeniu dziecka na początku sezonu 2024, zapowiadała, iż nie chce być 60. czy 70. tenisistką na świecie i celuje w jak najlepsze wyniki. Podkreślała, iż ma ambicję powrotu na szczyt kobiecego tenisa, a w innym wypadku nie będzie "bezcelowo przedłużać kariery". Jej powrót pod wodzą Wima Fissette’a, obecnego trenera Igi Świątek, nie był udany. Kolejny szkoleniowiec Patrick Mouratoglou też nie potrafił ustabilizować gry Japonki. Czy ta sztuka uda się Tomaszowi Wiktorowskiemu?


Obecny sezon może stanowić dla Naomi Osaki ostateczną weryfikację. To w końcu była numer jeden, czterokrotna mistrzyni Wielkiego Szlema, jedna ze wciąż najbogatszych sportsmenek świata. Odpadanie w pierwszych rundach na dłuższą metę ją nie interesuje. - Myślę, iż Naomi potrzebuje bardzo mocnego wejścia w nowy rok, żeby znów móc mówić o tym, czy znajdzie się w pierwszej piątce, czy ósemce - wskazywał były lider rankingu Andy Roddick w swoim podcaście na YouTube.
Po odpadnięciu Japonii z United Cup nie wiadomo, jak najbliższe dni spędzi Naomi Osaka. Nie może się już zgłosić do turniejów WTA, które ruszyły w weekend w Brisbane i Auckland. Być może zagra od 12 stycznia w Adelajdzie lub Hobart - w ostatnim tygodniu przed Australian Open. Impreza w Melbourne startuje 18 stycznia. To ulubiony turniej Osaki, który wygrywała dwa razy, a teraz jeszcze mocniej razem z Wiktorowskim potrzebują wymiernego sukcesu.
Idź do oryginalnego materiału