Trener skoczków wyrzucony z igrzysk. Teraz przerywa milczenie

1 godzina temu
Finowie są w głębokim kryzysie, ale całkiem dobrze radzą sobie na skoczni olimpijskiej w Predazzo. Ich najlepszy zawodnik, Vilho Palosaari, zajął 14. miejsce w poniedziałkowym konkursie na normalnym obiekcie. Występy Finów przyćmił skandal alkoholowy z udział ich trenera, Igora Medveda.
Słoweński szkoleniowiec został wykluczony z igrzysk we Włoszech "za zachowanie naruszające zasady i wartości fińskiej reprezentacji", jak podali Finowi w specjalnym oświadczeniu. Teraz głos w tej sprawie zabrał sam winowajca.

REKLAMA







Zobacz wideo kilka brakowało do bójki! Jachimiak: "Zapachniało tam MMA"



Medved kaja się i wyjaśnia, dlaczego się upił. "Nie jestem dumny"
- Popełniłem błąd i bardzo mi przykro. Chciałbym przeprosić całą fińską kadrę zawodników, a także kibiców. Życzę zespołowi spokoju, skupienia się na rywalizacji i kontynuowania dobrej pracy. Nie będę już komentował tej sprawy - powiedział w jednym z wywiadów Igor Medved. Przy innej okazji jednak znowu zabrał głos.


- Po zawodach [drużyn mieszanych] 10 lutego dostałem zaproszenie na ceremonię wręczenia złotych medali dla reprezentacji Słowenii. Nic nie jadłem, a potem alkohol dał o sobie znać - wyjaśnił Medved.
- Nie jestem z siebie dumny, ale jestem dumny z mojej drużyny i pracy, jaką wykonaliśmy przez ostatnie dwa lata. Chcę dodać otuchy moim chłopakom i zminimalizować szkody, które wyrządziłem - przyznał słoweński trener kadry Finlandii.








Co dalej w obliczu opuszczenia Włoch przez Medveda? Do końca igrzysk za kadrą fińskich skoczków będzie odpowiadał dyrektor Lasse Moilanen. Działaczowi w prowadzeniu reprezentacji będą pomagać trener żeńskiej kadry Ossi-Pekka Valta, a także dyrektor Fińskiego Związku Narciarskiego Petter Kukkonen.


Vilho Palosaari, Niko Kytoesaho oraz Antti Aalto w sobotę 14 lutego powalczą na dużej skoczni w Predazzo. W poniedziałek 16 lutego dwóch z nich wystąpi w rywalizacji duetów. Oba konkursy będzie można śledzić w relacji tekstowej na stronie Sport.pl oraz w aplikacji Sport.pl LIVE.
Idź do oryginalnego materiału