Trener porzucił polską gwiazdę przed IO. Gorzka prawda. "Problemy alkoholowe"

2 godzin temu
Adrianna Sułek-Schubert po pięciu latach ujawniła, iż do debiutu olimpijskiego w Tokio w 2021 roku przygotowywała się bez szkoleniowca. Sama też pojechała do Japonii. - Dużo osób o tym nie wie, ale wtedy miałam trenera, który [...] miał duże problemy alkoholowe - mówi wieloboistka w rozmowie z Agnieszką Matracką w programie Gazeta.pl pt. "Ja wysiadam".
Adrianna Sułek-Schubert jest rekordzistką Polski w pięcio- i siedmioboju, może się pochwalić jednym z najlepszych rezultatów w historii (5014) w tej pierwszej specjalizacji, na koncie ma srebrne medale halowych mistrzostw świata (2022), mistrzostw Europy na stadionie (2022) oraz pod dachem (2023). Dwa razy startowała na igrzyskach olimpijskich, ale w debiucie w Tokio zajęła 16. miejsce, a w 2024 roku ukończyła rywalizację w Paryżu na 12. pozycji. Do Francji pojechała po przerwie macierzyńskiej.

REKLAMA







Zobacz wideo Ada Sułek wyznaje: "Miałam trenera, który miał problem z alkoholem. Do Tokio pojechałam sama"



Adrianna Sułek-Schubert ujawnia po latach. Do Tokio jechała sama. Jej trener miał duże problemy
Adrianna Sułek-Schubert była gościem Agnieszki Matrackiej w kolejnym odcinku "Ja wysiadam" i to w tej rozmowie zdradziła, co działo się przed nieudanym debiutem olimpijskim w Tokio. Miała wtedy 22 lata, a w trakcie przygotowań została praktycznie sama! Dlaczego?


- Dużo osób o tym nie wie, ale wtedy miałam trenera, który był szkoleniowcem aktualnej rekordzistki Polski i miał duże problemy alkoholowe. Na igrzyska w Tokio pojechałam sama - ujawniła wieloboistka. - On nie chciał wykonać szczepienia na COVID-19, nie chciał poddać się testom, żeby móc polecieć do Japonii, która tego wymagała. Podjął decyzję, iż tego nie zrobi - dodała.
Dla zawodniczki to nie była niestety żadna nowość. "Porzucona" została już w 2021 roku przed młodzieżowymi mistrzostwami Europy w Tallinnie. Wtedy, mimo nieobecności szkoleniowca, triumfowała. - Stresowałam się, ale wygrałam - podkreśliła. Jednak na najważniejszej imprezie czterolecia tak dobrze nie było.
- Po tych wszystkich latach mogę powiedzieć, iż na igrzyskach para ze mnie zeszła. Miałam dość dźwigania tego ciężaru robienia czegoś samodzielnie. Sama trenowałam przez bodaj 4,5 tygodnia. Uważam, iż byłam za młoda i zbyt niedoświadczona, żeby to udźwignąć i z perspektywy czasu jestem dumna z tego, iż tam pobiłam rekord życiowy na 800 m - po raz pierwszy pobiegłam poniżej 2:08. Tylko dlatego, iż zapisałam sobie czasy na rękach i przez cały okres przygotowawczy mocno wierzyłam w to, iż stać mnie na "życiówkę" w Paryżu. Świetnym uczuciem jest bicie rekordów życiowych na najważniejszych, docelowych imprezach, zwłaszcza na igrzyskach - tłumaczyła.



- Pamiętam, jak ogromny stres towarzyszł mi przed tym biegiem. [...] Wcześniejszych konkurencji nie pamiętam. Byłam ostatnia i pamiętam swój wpis na Facebooku: "Odwróć tabelę, Sułek na czele, ale jeszcze jest 800 m". Faktycznie przesunęłam się na 16. lokatę i teraz uważam to za sukces, bo kilka miejsc wyżej byłam na igrzyskach olimpijskich w Paryżu (12. - red.) czy na mistrzostwach świata w Tokio (15. - red.) - zakończyła.
Z nim w tej chwili trenuje Adrianna Sułek-Schubert
Od lutego 2025 roku trenerem Adrianny Sułek-Schubert jest Toni Minichiello. Brytyjczyk nie jest finansowany przez Polski Związek Lekkiej Atletyki.
Wywiad Agnieszki Matrackiej z Adrianną Sułek-Schubert w programie "Ja wysiadam" można obejrzeć na Gazeta.pl oraz na kanale Ja Wysiadam na YouTube.
Idź do oryginalnego materiału