Planowo Tomasz Gapiński miał nie wystąpić w 74. Turnieju o Łańchch Herbowy Miasta Ostrowa Wielkopolskiego. Jednak w porównaniu do pierwotnej obsady zawodów doszło do kilku zmian. Z powodu urazów nie wystarowali Jakub Krawczyk i Villads Nagel, a ze względu na planowany zabieg. Z tego powodu zrobiło się wolne miejsce i Tomasz Gapiński wystartował w miejsce Amerykanina. Był to dla niego trzeci występ w tym sezonie i zawody zakończył z dorobkiem dwóch punktów. Po odjęciu punktów Chrisa Holdera, dało to piętnaste miejsce. Gapiński najlepiej spisał się w swoim pierwszym starcie, gdzie przez długi czas jechał drugi m.in. przed Frederikiem Jakobsenem.
– Normalnie, tego się nie zapomina, to jest jak jazda na rowerze. Oczywiście chciałem z lepszej strony trochę się pokazać, nastawienie było inne, ale kilka wyścigów się udało gdzieś tam powalczyć. W sumie tak jest, bo myślałem, iż gdzieś tam bardziej się podłączę, ale dla zabawy fajne ściganie na koniec sezonu – powiedział po zawodach.
Długa przerwa
Niedzielne zawody były trzecimi w wykonaniu Tomasza Gapińskiego w tym sezonie. Wychowanek Polonii Piła na początku sezonu wystąpił w meczu sparingowym we Wrocławiu oraz pojechał w eliminacjach IMP, gdzie pokazał się z dobrej strony, gdyż wywalczył 7 punktów i zajął ósme miejsce. W tych imprezach Gapiński wypełnił wymóg pięciu biegów do utrzymania licencji i start w Łańcuchu Herbowym nie był mu do tego potrzebny. Trener Ostrovii wrócił do ścigania po niespełna pół roku, gdyż start w eliminacjach IMP miał miejsce 14 kwietnia.
– Ostatnie zawody jechałem w maju, to jest odpowiedź. Przejechałem pięć biegów w maju i w marcu trzy biegi sparingowe we Wrocławiu i to było tyle.W czwartek zrobiłem parę kółek i dzisiaj (tj. niedziela 11 października) jeździłem – wyjaśnia.
Co dalej?
W minionym sezonie Tomasz Gapiński nie wystartował w rozgrywkach ligowych, ale nie zamierza kończyć kariery. We wcześniejszych rozmowach informował, iż ma w planach podpisać kontrakt warszawski na przyszły sezon, ale na razie nie mówi o końcu kariery.
– To jest turniej indywidualny, a spokojnie to traktowałem jako zabawę, żeby wyjechać. Być możliwe, iż ten ostatni raz, bo zobaczymy, co przyszły sezon przyniesie – zakończył.
Tomasz Gapiński w dyskusji z Taiem Woffindenem














