Rozłam w Hallstavik! Kulisy rozstania dotychczasowych menedżerów z Rospiggarną rzucają zupełnie nowe światło na wewnętrzną sytuację w szwedzkim klubie. Stefan Bäckström oraz Andreas Sundin oficjalnie zakończyli swoją misję w zespole rywalizującym na torach Bauhaus-Ligan. Choć przedstawiciele działaczy próbowali w łagodny sposób wytłumaczyć tę zmianę w mediach, sami zainteresowani postanowili nie stosować dyplomatycznych uników i przedstawili twarde fakty, pokazujące trudną rzeczywistość organizacyjną za naszą północną granicą.
Pierwsze wieści o odejściu trenerskiego duetu wywołały spore poruszenie na szwedzkiej scenie żużlowej. Dyrektor klubu, Alexander Edberg, sugerował na łamach mediów, iż powodem rozstania były głównie sprawy osobiste Sundina i trudności z godzeniem obowiązków zawodowych z życiem rodzinnym. Prawda okazała się jednak znacznie bardziej złożona, a główną kością niezgody – jak to niezwykle często w parkach maszyn bywa – stały się kwestie finansowe. Menedżerowie, którzy przez cały miniony sezon przepracowali przy taśmie absolutnie charytatywnie, postanowili powiedzieć pas.
Bäckström w rozmowie z „Norrtelje Tidning” ujawnił powody decyzji szkoleniowców. Jak się okazuje, obaj menedżerowie nie otrzymali z klubu ani jednej korony wypłaty za swoją pracę. Co więcej, wyjazdy na mecze pokrywali z własnej kieszeni, inwestując w same podróże potężne środki. Przed nowymi rozgrywkami duet wyszedł do władz Rospiggarny z niezwykle skromną propozycją – oczekiwali jedynie zwrotu kosztów dojazdu na spotkania ligowe, bez żadnych dodatkowych gaży czy rekompensat za utracony zarobek w codziennej pracy.
– Pracowaliśmy dla Rospiggarny w tym roku całkowicie za darmo. W samym tylko sezonie wydaliśmy około 50 000 koron na zwrot kosztów podróży z własnej kieszeni. Teraz wyszliśmy z propozycją, abyśmy mogli otrzymać zwrot kosztów dojazdu na mecze. Nie chcieliśmy niczego więcej, utracone dochody z pracy i całą resztę mogliśmy wziąć na siebie – wyznał Stefan Bäckström w rozmowie z „Norrtelje Tidning”.
Zarząd z Hallstavik zajął jednak twarde stanowisko. W odpowiedzi na warunki szkoleniowców klub zaoferował symboliczny ryczałt, który pokryłby zaledwie ułamek realnych wydatków ponoszonych przez menedżerów. Gdy Bäckström i Sundin podtrzymali swoje zdanie, rozmowy utknęły w martwym punkcie. Działacze uznali, iż wolą przeznaczyć swoje środki na inne cele, a sztab szkoleniowy podjął decyzję o rozstaniu.
– Rospiggarna dała kontrofertę w wysokości 10 000 koron. My jednak obstawialiśmy przy swoim, iż chcemy zwrotu kosztów podróży. Rospiggarna nie była zainteresowana rozwiązaniem tego problemu, prawdopodobnie chcieli przeznaczyć te pieniądze na coś innego. Szanujemy to, to zależy od klubu. Ostatecznie doszliśmy do wniosku, iż my stoimy przy swoim, oni przy swoim i tak się rozstaliśmy – dodał Bäckström w wypowiedzi dla „Norrtelje Tidning”.
Problem dojazdów na domowe mecze był w tym przypadku kluczowy. Sundin przyznał, iż praca w sztabie wiązała się z długimi godzinami spędzonymi w podróży, co przy braku zwrotu kosztów i obowiązkach rodzinnych stało się trudne do pogodzenia. Zupełnie inaczej wyglądało to w przeszłości, gdy duet pracował dla Masarny.
– Jedną rzeczą jest praca społeczna i jazda na Brovallen, czyli tor Masarny, gdzie pracowaliśmy wcześniej i który znajduje się dziesięć minut od miejsca zamieszkania. Czymś zupełnie innym jest jazda przez dwie i pół godziny do Hallstavik. Negocjowaliśmy w sprawie zwrotu kosztów podróży, ale nie zbliżyliśmy się do siebie. Po prostu się nie dogadaliśmy i w tej sytuacji uznaliśmy, iż lepiej będzie, jeżeli dostaną szansę sprowadzenia kogoś innego – wyjaśnił Andreas Sundin na łamach „Norrtelje Tidning”.
Sundin potwierdził również w wywiadzie, iż na jego decyzję wpłynął brak czasu oraz sprawy prywatne, w tym opieka nad prawie czteroletnią córką, jednak kwestia braku porozumienia finansowego w sprawie dojazdów przeważyła szalę. Obaj menedżerowie podkreślają jednocześnie, iż rozstają się z klubem w zgodzie, nie chowają urazy i życzą zespołowi sukcesów w nadchodzących zmaganiach. Ich odejście to jednak kolejny sygnał pokazujący, jak trudna bywa rzeczywistość organizacyjna w szwedzkim żużlu.
















