- To, co się dzieje przy okazji meczu z Chelsea, to obłęd. Kibice proszą i pytają o bilety w naszych punktach stacjonarnych, zgłaszają się partnerzy, ludzie ślą do klubu dziesiątki maili i dzwonią na numery do różnych działów, które tylko znajdą na stronie - słyszymy od ludzi pracujących w Legii.
REKLAMA
Zobacz wideo Michał Żewłakow zbawcą Legii? Kosecki: Fajny ruch, ale nie spodziewałem się tego
Połowa biletów poszła. Zapotrzebowanie na niemal 100 tysięcy?
Z dostaniem biletów będzie jednak duży problem - zwłaszcza dla kibiców, którzy na meczach Legii bywali do tej pory rzadko lub wcale. To dlatego, iż popyt na wejściówki znacznie przekracza podaż, a Legia przy dystrybucji premiuje najwierniejszych kibiców i karnetowiczów. - Szacujemy co najmniej 80 tys. chętnych - mówił wiceprezes Legii Marcin Herra w rozmowie z Weszło. Ale już w tej chwili śmiało można oszacować, iż fanów, którzy chcieliby zobaczyć mecz Legii z Chelsea na żywo, jest sporo więcej.
Po 24 godzinach Legia w sprzedaży zamkniętej znalazła nabywców na dziewięć tysięcy biletów. Po trzech dniach już na drugim etapie sprzedaży zamkniętej - łącznie dla 12 tysięcy. 1 kwietnia, gdy ruszył trzeci etap sprzedaży zamkniętej, kończyła dzień z połową wyprzedanego stadionu.
W pierwszym etapie sprzedaży bilety mogły kupić osoby posiadające karnet na sezon 2024/25, które były na co najmniej jednym meczu Legii. Możliwość zakupu mieli też ci, którzy mają wykupioną subskrypcję i 16 meczów na koncie, oraz ci z 19 meczami bez żadnych dodatkowych wymagań. W każdym kolejnym etapie wymagania są obniżane. Zasad nie będziemy dokładnie opisywać, przedstawia je poniższa tabela.
Harmonogram sprzedaży biletów mecz Legia - Chelsea Legia.com
najważniejsze dla kibiców wydają się jednak dwie daty: 2 kwietnia, bo tu bilety mogą już kupować osoby z subskrypcją i tylko jednym meczem na koncie, oraz 3 kwietnia, bo tu osoby z karnetami i subskrypcją mogą kupować bilety dla znajomych (maksymalnie dwa), co gwałtownie zacznie wyczerpywać ich pulę. A dzień później, 4 kwietnia, rozpocznie się sprzedaż otwarta. O ile będzie czym się dzielić. Szacunki i dynamika pokazują, iż biletów w otwartej sprzedaży może nie być za dużo. Załapią się nieliczni.
Chelsea działa jak magnes, i to choćby przy gigantycznych podwyżkach cen biletów wynoszących od 60 do 130 proc. Na ostatnim meczu z Pogonią najbardziej zagorzali fani Legii wywiesili transparent nawiązujący do polityki cenowej. "Na Chelsea z kibiców pieniądze zedrzecie, za wsparcie w lidze tak nam dziękujecie?" - pytali ironicznie.
Najbardziej podrożały bilety do tej pory tańsze, na Żyletę i sektor rodzinny. Na ostatni mecz Ligi Konferencji z Molde osoba dorosła mogła iść na Łazienkowską najmniej za ok. 50 zł. Na Chelsea pełnoletni kibic musi przeznaczyć na to minimum około 130. Karnetowicze, ale też kibice ze 100-proc. frekwencją dostaną na Chelsea od 20 do 30 proc. zniżki. Ceny biletów normalnych wynoszą od 190 do 290 złotych.
Ceny biletów na mecz z Molde i Chelsea Legia.com
Trzy razy więcej mediów, sprzedaż nieistniejących biletów i Narodowy
Po wejście na mecz z Chelsea ruszyli nie tylko kibice, ale także dziennikarze. Klub już dostał wnioski o akredytację od trzystu osób. Jak usłyszeliśmy, to trzy razy tyle, ile zwykle jest na meczu ligowym. O akredytację można ubiegać się do końca tygodnia, więc ta liczba z pewnością wzrośnie. Na ten moment relacjonowaniem meczu zainteresowanych jest też około 10 redakcji z Anglii.
Znane są już też przypadki nielegalnej sprzedaży fałszywych biletów. Policja zatrzymała np. 19-letniego mieszkańca Kielc, który próbował sprzedać bilety na mecz Legii z Chelsea, zanim te trafiły do sprzedaży.
Wszystko zmierza ku temu, by 10 kwietnia na Łazienkowskiej padł frekwencyjny rekord. Obiekt ma 31 tys. miejsc, ale cześć z nich to sektor gości (tu tłumów nie będzie), a są też przestrzenie na sektory buforowe.
Gdyby Legia miała trzy raz większy stadion, to z pewnością by go wypełniła, choćby wspomagając się niższymi cenami wejściówek. Oczywiście kilka kilometrów od Łazienkowskiej jest taki większy stadion, to PGE Narodowy.
Z klubu jednak słyszymy, iż nikt nie rozważał przeniesienia tam meczu, bo po pierwsze i najważniejsze, w tej sytuacji nie ma takiej możliwości w przepisach. Legia na tegoroczne rozgrywki zgłosiła swój stadion. Po drugie, jak usłyszeliśmy, "kiepsko by było uciekać z własnego domu, by takiego gościa jak Chelsea podejmować gdzie indziej". Dodajmy do tego kolejne nieco już bardziej prozaiczne aspekty: karnetowicze mają na trybunach Legii przydzielone konkretne miejsce, wyprzedane są też loże biznesowe itd. "Przekładanie" tego na inny stadion wiązałoby się z dużą operacją logistyczną.
Czy można zmieniać stadion w pucharach?
Jednak patrząc przyszłościowo, scenariusz, w którym polskie zespoły przenoszą się w europejskich pucharach na większe stadiony, jest realny. Oczywiście w przypadku Legii dobrze by było, by na Stadionie Narodowym była wtedy murawa. Ta zwykle jest rozłożona w drugiej połowie października, listopada, marca i na początku maja, bo wtedy gra kadra i Puchar Polski, więc wynajem obiektu na mecz byłoby prostsze i tańsze.
Weźmy choćby Raków. Klub z Częstochowy, który na razie jest na najlepszej drodze do mistrzostwa kraju i Ligi Mistrzów, na swoim obiekcie może grać tylko do trzeciej fazy kwalifikacji Champions League lub czwartej rundy kwalifikacji Ligi Europy albo Ligi Konferencji. Na fazę zasadniczą europejskich pucharów i tak musi wskazać inny obiekt. W przeszłości korzystał już z Sosnowca i Bielska-Białej. W przypadku Ligi Mistrzów i potyczek z drużynami kalibru Sparty Praga i Crvenej Zvezdy stadion w Sosnowcu prawdopodobnie by wystarczył, ale taka Barcelona lub Real Madryt na pewno spokojnie wypełniłyby też w komplecie Stadion Śląski. Jak czytamy w regulacjach, to "UEFA podejmuje ostateczną decyzję w sprawie alternatywnych obiektów/stadionów". Najczęściej zmiana jest realna choćby w trakcie sezonu z poważnych powodów takich jak: zły stan boiska, warunki pogodowe, problem z infrastrukturą, bezpieczeństwem lub innym problemem operacyjnym i/lub organizacyjnym. Zwykła chęć zaproszenia większej liczby kibiców pewnie nie byłaby tu w czołówce, ale część regulacji UEFA, szczególnie dotyczących samej organizacji i infrastruktury, ma tu dość szeroki charakter.
Gdzie grać te najważniejsze mecze w Europie? Warto o tym pomyśleć zawczasu, bo w Polsce zapotrzebowanie na wielkie wydarzenia, duże mecze i piłkarskie gwiazdy jest spore. Co widać dobrze na przykładzie Chelsea.