
Gwiazda polskiej sceny sportów walki, Tomasz Narkun skomentował swój nieudany powrót do poważnego MMA. Wiemy już, na co się zdecydował.
Długo wyczekiwany powrót Tomasza Narkuna do rywalizacji na wysokim poziomie nie potoczył się tak, jak wielu kibiców zakładało. W sobotę były mistrz KSW wszedł ponownie do klatki po długiej przerwie, a miało to miejsce w Szczecinie podczas gali Oktagon MMA 86. Jego występ pozostawił sporo niedosytu, bowiem „Żyrafa” nie wypadł w nim najlepiej i zmuszony był pogodzić się z porażką.
Sam zawodnik nie unika jednak odpowiedzialności i co prawda nie dzień po walce, ale po ciut dłuższym czasie odniósł się do swojego występu w social mediach:
Na początek chciałbym podziękować wszystkim, którzy byli ze mną i mnie wspierali przed i po walce. Walka na pewno nie porwała, nie daliśmy tego na co czekaliście. Jednak zapewniam was, iż rozkręcam się, jest to pierwsza walka po długim czasie i jeszcze dostaniecie emocje na które zasługujecie, bo czuję się zobowiązany odpłacić się Wam za te wsparcie, które od Was dostaje! To dopiero początek mojej nowej drogi w organizacji Oktagon MMA, której dziękuję za wspaniałe przyjęcie. Mam nadzieję, iż jeszcze zrobimy wiele wspaniałych rzeczy. Never give up!
– napisał Tomasz Narkun na Facebooku.
Wpis jasno pokazuje, iż sam Narkun jest rozczarowany tą walką. Jednocześnie podkreśla, iż traktuje ją jako dopiero pierwszy krok w nowym rozdziale kariery i ani myśli się poddać, jak niektórzy sugerowali.
Po tak długiej przerwie od poważnego MMA trudno oczekiwać świetnej dynamiki i pewności siebie, ale sam zawodnik zapowiada, iż z czasem będzie tylko lepiej. najważniejsze zdaje się być więc tu jego nastawienie. Tomasz bowiem zamiast szukać wymówek, otwarcie przyznaje, iż nie dostarczył kibicom emocji, na jakie liczyli, a ponadto zapowiada ciężką pracę nad poprawą. Tak więc pewnym już jest, iż będzie dane nam ujrzeć jeszcze Tomka w oktagonie.
ZOBACZ TAKŻE: Dał walkę roku w wadze ciężkiej w UFC. Teraz otrzymał diagnozę ze szpitala
Nieudany debiut
Walka z Alexandrem Poppeckiem nie należała do najbardziej widowiskowych. Pojedynek ten od początku toczył się w spokojnym tempie, a obaj zawodnicy skupiali się przede wszystkim na kontroli dystansu i unikaniu ryzyka. Narkun, znany ze swoich umiejętności parterowych, nie był w stanie skutecznie przenieść walki na matę. Poppeck konsekwentnie utrzymywał starcie w stójce, w której to właśnie on przeważał.
Nie była to deklasacja, jednakże w tej płaszczyźnie Niemiec okazał się być trochę lepszy. Był aktywniejszy, zadawał więcej celnych ciosów i sprawiał wrażenie zawodnika bardziej poukładanego taktycznie. Narkun momentami wyglądał na spiętego i nie do końca pewnego swoich zamiarów. Brakowało mu charakterystycznej dla niego agresji oraz zdecydowania w kluczowych momentach. Ostatecznie sędziowie jednogłośnie wskazali zwycięstwo Poppecka, co trudno uznać za jakkolwiek kontrowersyjny werdykt.
Największym problemem dla Narkuna nie była sama porażka, ale styl, w jakim do niej doszło. Po zawodniku jego klasy oczekiwano narzucenia własnych warunków, a tego niestety zabrakło. Zamiast dominacji w parterze kibice zobaczyli zachowawczą walkę w stójce, która nie przyniosła przełomowych momentów, a co więcej zakończyła się porażką Polaka.
ZOBACZ TAKŻE: Z UFC do FAME? Marek Bujło gotowy walczyć z Labrygą
Tomasz Narkun – co dalej?
W kontekście przyszłości wokół nazwiska Narkuna pojawia się sporo spekulacji. Nie jest tajemnicą, iż jego osoba wzbudza zainteresowanie organizacji hybrydowej, która chętnie widziałyby go w swoich szeregach. Nazwisko byłego mistrza KSW ma swoją wartość marketingową, a jego potencjalne występy przyciągnęłyby dużą uwagę. Oczywiście właściciele FAME MMA liczyliby na to, iż uda im się jakoś sprawić, aby Narkun pokazał się ze swojej agresywnej strony już w trakcie programów promocyjnych, co z pewnością cieszyłoby się gigantycznym zainteresowaniem fanów, bowiem „Żyrafa” umie w te klocki.
Co ciekawe, w przeszłości prowadzone były rozmowy pomiędzy Narkunem a organizacją FAME. Ostatecznie jednak nie doszło do porozumienia, a kluczowym problemem okazała się kwestia sportowa. Mianowicie Narkunowi zależało na rywalizacji w profesjonalnym MMA, z solidnymi zawodnikami z kategorii półciężkiej, czego FAME nie było w stanie mu zagwarantować.
ZOBACZ TAKŻE: Dramatyczne obrazki na gali TFL 37. Sędzia dopuścił do walki znokautowanego zawodnika
Wszystko wskazuje więc na to, iż mimo różnych ofert Narkun pozostanie na sportowej ścieżce i będzie kontynuował karierę w Oktagonie. Porażka na gali z numerem 86 z pewnością lekko komplikuje jego sytuację, ale jednocześnie nie zamyka drzwi do dalszych występów.
Dla Narkuna najbliższe miesiące będą kluczowe. jeżeli rzeczywiście „się rozkręci”, jak sam zapowiada, wciąż może jeszcze namieszać w swojej kategorii wagowej. jeżeli jednak kolejne walki będą wyglądały podobnie, to pojawiające się pytania o to, czy jest on w ogóle w stanie wrócić do poziomu, który kiedyś uczynił go jednym z najlepszych półciężkich w Europie, będą więcej niż uzasadnione.

1 dzień temu
















