„To ociera się o obsesję”. Szokujące wyznanie Mateusza Cierniaka

speedwaynews.pl 2 godzin temu

Mateusz Cierniak od lat uchodzi za wzór profesjonalizmu i jednego z najbardziej „ułożonych” zawodników w Polsce. Jednak w najnowszym, niezwykle szczerym wywiadzie dla Red Bulla, którego niedawno stał się twarzą, dwukrotny mistrz świata juniorów pokazał twarz, której kibice dotąd nie znali. To obraz sportowca opętanego potrzebą rywalizacji do tego stopnia, iż staje się ona częścią każdej sekundy jego życia.

Żużel to sport, w którym czasem decydują detale, ale dla Cierniaka wyścig trwa choćby po zjechaniu do parku maszyn. Zawodnik Motoru Lublin przyznaje wprost: jest uzależniony od wygrywania w sytuacjach, w których nikt inny nie szukałby punktów.

Uwielbiam rywalizować. Chyba mogę powiedzieć więcej – jestem uzależniony od rywalizacji. Chcę wygrać wszystko i ze wszystkimi. choćby wtedy, kiedy tej rywalizacji nie ma – mówi bez ogródek Cierniak. – Mam świadomość, iż to ociera się o obsesję i może być niebezpieczne. Taki już jestem, ale wierzę, iż znam granicę.

Szczególnie uderzające są opisy codzienności podczas zgrupowań czy treningów ogólnorozwojowych. Cierniak nie potrafi odpuścić choćby w jadalni czy pod prysznicem. Na siłowni nieustannie liczy powtórzenia kolegów, by za wszelką cenę wykonać ich więcej, a podczas wspólnych posiłków łapie się na tym, iż chce zjeść obiad szybciej niż reszta drużyny.

Nie potrafię jeździć w grupie rowerem dla funu – u mnie zawsze jest wyścig. (…) Na zgrupowaniach chcę zjeść obiad szybciej niż koledzy, szybciej się wykąpać – przyznaje ze śmiechem, choć w jego słowach pobrzmiewa absolutna powaga. To nie jest tylko chęć bycia najlepszym na torze – to całkowite podporządkowanie umysłu pod wygrywanie.

Fundamentem tej żelaznej dyscypliny jest jedno wydarzenie z dzieciństwa. Jako 12-latek raz odpuścił trening, żeby spotkać się z kolegami. Wstyd, który poczuł wtedy przed samym sobą i ojcem, zdefiniował jego etykę pracy na kolejną dekadę. Od tamtej pory nie zrezygnował z zajęć ani razu. Dla Cierniaka sukcesem nie są same złote medale – te traktuje jako naturalną nagrodę za „harówkę”

Dla mnie miarą sukcesu jest moje uczciwe przeświadczenie, iż zrobiłem więcej, mocniej, lepiej, dalej… Że przesunąłem swoje możliwości, iż dałem z siebie maksimum na treningu albo zawodach. Kocham sport i postęp w nim. Rozwój to jest coś, co mnie nakręca, czego potrzebuję w życiu i do czego chcę dążyć każdego dnia – zakończył Cierniak.

Mateusz Cierniak
Idź do oryginalnego materiału