W sobotni wieczór na stadionie przy ulicy Wrocławskiej rozegrano pierwszy tegoroczny finał SEC, a więc rywalizacji o Indywidualne Mistrzostwo Europy. Turniej w Zielonej Górze toczył się pod dyktando Duńczyków. Najlepiej w zawodach poradził sobie Leon Madsen, który triumfował na domowym owalu. Drugi był Mikkel Michelsen, a trzeci Patryk Dudek. Michelsen po turnieju docenił swój rezultat.
– Wiesz co, patrząc na to teraz, kiedy wszystko już trochę opadło, myślę, iż muszę być zadowolony. Zaczęło się świetnie, pierwszy bieg był niesamowity. Kiedy spokojnie oceniam swój występ, już bez tych emocji, myślę, iż powinienem się cieszyć – mówił w rozmowie dla Radia Zachód.
Podniósł się po nieudanych biegach
Choć Duńczyk ostatecznie stanął na podium, to nie były to dla niego całkowicie udane zawody. Michelsen rozpoczął turniej od pewnego zwycięstwa, ale potem pojechał dwa słabe wyścigi, gdzie zdobył łącznie 1 punkt. Przed kluczowym ostatnim wyścigiem miał 6 punktów i zdołał wygrać silnie obsadzony wyścig dwudziesty, co pozwoliło mu wjechać do barażu. Powodem jego przemiany były zmiany w sprzęcie.
– Zacząłem super, pierwszy wyścig był idealny, czułem się bardzo dobrze. jeżeli chodzi o drugi i trzeci wyścig, trudno mi cokolwiek powiedzieć. Było bardzo ciasno, mnóstwo mijanek z lewej, z prawej i ze środka. Byłem bardzo zadowolony ze swojego silnika w 20. biegu. Wtedy pomyślałem sobie: jest dobrze, to może być mój dzień. Wiedziałem, iż w barażu muszę powalczyć o awans do finału i iż mogę ten finał wygrać – uważał.
„Cieszmy się z małych rzeczy”
Ostatecznie turniej w jego wykonaniu zakończył się miejscem na podium. Michelsen mógł choćby wygrać te zawody, ale popełnił błąd, który wykorzystał Leon Madsen. Jednak zawodnik Pres Grupy Deweloperskiej Toruń docenia ten rezultat, gdyż jego obecny sezon jest daleki od optymalnego.
– Dobrze wystartowałem, miałem udany pierwszy łuk, ale na drugim okrążeniu popełniłem malutki błąd i zostawiłem zbyt dużo miejsca Leonowi Madsenowi. Jednak patrząc z perspektywy całych zawodów – po moich czterech wyścigach miałem tylko 6 punktów. Ostatecznie skończyłem z jedenastoma punktami, a w finale byłem drugi, i to w mojej pierwszej rundzie SEC po bardzo długiej przerwie. Muszę się cieszyć. To nie był jak na razie dobry sezon, więc trzeba doceniać choćby takie małe zwycięstwa – zakończył.
Mikkel Michelsen
















