W Gdańsku przed meczem dało się czuć napięcie na które złożyło się kilka czynników. Po pierwsze , na treningu przed ostatecznym rozdaniem, kontuzji doznał Tim Sorensen, który tym samym zakończył sezon. Druga kwestia to tor, który wcale nie musiał być ich atutem. Opady bowiem obecne w Gdańsku były praktycznie od piątku co utrudniło odpowiednie przygotowanie gospodarzom. Przy ogromnym napięciu zawody się rozpoczęły i po początkowych problemach Wybrzeże pokonało „Diabły” 54:36.
Potwierdzili tym samym, iż są najlepszą drużyną Krajowej Ligi Żużlowej. Zupełnie zdominowali ten sezon i tym razem postawili „kropkę nad i” dopinając awans do Metalkas 2. Ekstraligi. Bohaterami tego spotkania byli bez wątpienia Jacob Thorssell i Krystian Pieszczek. Szwed znalazł tylko jednego pogromcę. Krystian gdyby nie defekt mógłby zdobyć choćby 16 punktów. Mecz ten z kolei nie do końca wyszedł Mateuszowi Bartkowiakowi. Wywalczył pięć „oczek”, choć jego dorobek mógł być zdecydowanie lepszy. Niestety sporo punktów stracił na trasie i nie jest z tego faktu zadowolony.
Cieszę się, iż udało się wywalczyć awans. Niestety nie do końca z kolei cieszy mnie mój indywidualny dorobek punktowy. Co prawda cały team mówił mi, iż nie zawsze będziesz miał spotkania w których zdobędziesz 8-10 punktów. Poza tym goście też nie przyjechali tutaj oddawać nam punktów za darmo. Na szczęście moje punkty i tak pomogły drużynie, dwukrotnie udało się przywieźć cenne 4:2 co warto odnotować. Fakt, traciłem punkty na trasie przez co jestem zły. Nikt przecież tego nie lubi – przyznał w rozmowie z naszym portalem.
Z pewnością wpływ na jego gorszą dyspozycję mógł mieć tor. Zawodnicy przyznawali, iż różnił się on od tego co obserwowali na treningu przed rewanżowym finałem. Na szczęście nie miało to ostatecznie wpływu na końcowy wynik i wszystko poszło zgodnie z planem Wybrzeża. Po dwóch latach wracają na poziom na którym powinni rywalizować już rok temu. Bartkowiak uważa, iż nie można w takich sytuacjach tłumaczyć się torem.
Tor faktycznie przez opady nieco się zmienił. Nie jest to jednak żadne tłumaczenie, w Metalkas 2. Ekstralidze nie można narzekać na tor. Trzeba umieć dostosować się do panujących warunków i nam to się udało. gwałtownie połapaliśmy ustawienia na ten tor, choć pierwsza seria była trochę nerwowa. Tor był bowiem nieregularny, w niektórych miejscach było sucho, w innych mokro. Nie do końca było wiadomo o co chodzi. Najważniejsze jednak, o czym już wspominałem, to wynik ostateczny i nasz awans – dodał.
Na koniec spytaliśmy go o podsumowanie swojego sezonu. Jak dobrze wiadomo cały poprzedni stracił on nie mogąc znaleźć zatrudnienia w Polsce. Był więc dla Gdańszczan bardzo nieoczywistym wyborem. Podjęli oni ryzyko i mogą teraz pić szampana. Mateusz bowiem skutecznie zastąpił Miłosza Wysockiego i pozostawił po sobie bardzo dobre wrażenie. Jak on ocenia swoje występy?
Swój sezon oceniam na 3+, może 4 – skwitował krótko.
















