Kylian Mbappe z Realu Madryt zdobył w tym sezonie ligi hiszpańskiej już 18 goli. 27-letni Francuz ma ich zaledwie o dwa mniej niż Ferran Torrres i Robert Lewandowski razem wzięci. jeżeli jednak spojrzeć na czas spędzony na boisku, jaki napastnik potrzebuje do pokonania bramkarza rywali, Polak wciąż jest najlepszy w LaLidze. Do siatki trafia co 77 minut, a efektywność jego strzałów to 55 procent. Mbappe? 88 minut i 44 proc., Ferran - 105 minut i 52 proc.
REKLAMA
Zobacz wideo Jak zagra Legia na wiosnę? Papszun: Będziemy walczyć o życie
Monotonna kariera Roberta Lewandowskiego
- Instynkt, doświadczenie, spokój, pewność siebie – Dziekanowski wylicza atuty Lewandowskiego. – On umie zdobywać gole i pod tym względem wciąż nie widzę, kto mógłby mu dorównać. choćby jeżeli z upływem czasu traci szybkość i refleks, wciąż utrzymuje się na topie.
- Prawa biologii są nieuchronne i oczywiście Robert też im podlega. W Barcelonie nadchodzi czas Ferrana, który w lutym skończy 26 lat – dodaje Koźmiński. – Wchodzi w najlepszy wiek dla piłkarza, gra w reprezentacji mistrza Europy i w zeszłym roku był najskuteczniejszym z wszystkich graczy hiszpańskich, występujących w wielkich ligach Europy. To jest bardzo dobry piłkarz, tym bardziej powinniśmy być dumni, iż w wieku 37 lat Robert dotrzymuje mu kroku.
- Moim zdaniem oni nie rywalizują w Barcelonie, ale raczej się uzupełniają. Są zupełnie innymi napastnikami – analizuje Dudek. – Hansi Flick potrafi pogodzić ich ambicje, obaj mają duże ego, dlatego nie jest to łatwe. Wiemy jednak, iż Robert zna niemieckiego trenera od sześciu lat i ma pewność, iż nie zrobi mu żadnej krzywdy. Nie będzie faworyzował Torresa. Niemiec zbudował sobie w klubie taki autorytet, iż piłkarze są mu posłuszni.
Koźmiński uważa, iż Lewandowski powinien grać mniej niż w ubiegłym sezonie. – To dla niego korzystne – przekonuje. - Bo inaczej powtórzy się sytuacja sprzed roku, gdy Robert, który strzelił 42 gole dla Barcelony, stracił z powodu kontuzji finał Pucharu Króla z Realem Madryt i półfinały Ligi Mistrzów z Interem Mediolan. W rewanżu na San Siro wystąpił w dogrywce, ale nie był w stanie pomóc Barcelonie w awansie do finału. Klub z Katalonii czeka na to już prawie 11 lat.
- Lewandowski jest piłkarzem świadomym, wie, iż znacznie większe znaczenie niż liczba rozegranych minut w okresie mają zdobyte trofea – mówi Dziekanowski. - prawdopodobnie marzy, by jako pierwszy polski piłkarz wygrać Ligę Mistrzów po raz drugi. Dla niego rozsądek w gospodarowaniu siłami i zdrowiem jest najważniejszy. Zna swoją nową rolę w szatni i potrafi ją akceptować.
Wszyscy trzej byli reprezentanci Polski podkreślają, iż Lewandowski jest najgroźniejszy w polu karnym. Im bliżej bramki rywala jest ustawiany, tym lepiej. – On się nie boi tłoku, przeciwników na plecach, jest sprytny jak lis – wylicza Dziekanowski. – Mamy do czynienia z fenomenem. Jego kariera może wydawać się wręcz monotonna, bo od 15 lat wciąż strzela i wznosi trofea. Część kibiców to nuży, czasem irytuje, ale bądźmy poważni. Nie było w historii polskiej piłki zawodnika, który starzałby się tak pięknie. Boniek? Deyna? choćby Lato? To były inne czasy, ale nikt z naszych największych nie grał na takim poziomie jak Lewandowski w jego wieku. Mając 37 byli już od dawna na emeryturze.
Koźmiński dodaje, iż kiedy latem 2022 roku Lewandowski opuszczał Bayern Monachium i przenosił się na Camp Nou, uważał, iż robi to za późno. – Miał już 34 lata, w jego wieku napastnicy wyjeżdżają do lig egzotycznych, a nie pchają się do Barcelony – zauważa Koźmiński. – Znałem klasę Roberta, ale choćby przez myśl mi nie przeszło, iż tyle osiągnie na Camp Nou. Przecież każdy piłkarz w historii naszej piłki marzył, by zwrócić na siebie uwagę Barcelony lub Realu Madryt. Trafić tam choćby na ławkę. A tu 34-letni Lewandowski przybywa, by grać główną rolę. I nikt tego nie podważa przez trzy lata. Jest najwyżej opłacanym graczem w klubie, liderem na boisku. Sprowadzony za 55 mln euro z Manchesteru City Ferran grzecznie siedzi na ławce i znosi pozycję dublera Roberta.
W 167 meczach Barcelony Lewandowski zdobył 111 bramek. W klasyfikacji strzelców wszech czasów klubu z Katalonii jest na 12. pozycji, tuż za Bułgarem Christo Stoiczkowem. Wszyscy, którzy wyprzedzają Polaka na tej liście, grali od niego dłużej. A przecież wciąż nie wiadomo, czy Lewandowski odejdzie z Barcelony po sezonie, bo choć kontrakt kończy mu się w czerwcu, a w sierpniu skończy 38 lat, klubowi z Katalonii wciąż może być potrzebny. Przedłużenie umowy będzie zależało od jego formy w najbliższych miesiącach.
Prezes Realu wściekły na siebie czy Lewandowskiego?
- Ilu jest na świecie piłkarzy, którzy w wieku Roberta utrzymali się na światowym poziomie? Leo Messi, Cristiano Ronaldo? Ale tylko w swoich reprezentacjach. Bo od dawna grają w ligach amerykańskiej i saudyjskiej, które nie wymagają takiego wysiłku fizycznego jak hiszpańska – stwierdza Koźmiński. – O ile mogę sobie przypomnieć, tylko Zlatan Ibrahimović występował w Milanie do czterdziestki, bazując na podobnych atutach jak Lewandowski.
W finale Superpucharu Hiszpanii z Realem Madryt, w niedzielę 11 stycznia, Polak był przy piłce rzadko. W czasie doliczonym do pierwszej połowy dostał prostopadłe podanie od Pedriego. Przyjął piłkę w kierunku bramki, po czym przerzucił ją nad najlepszym bramkarzem świata, Thibautem Courtoisem. Barcelona wygrała mecz 3:2. Podczas dekoracji prezes Realu Florentino Perez rzucił w stronę Polaka: "Cabron". Określenie nie jest łatwe do przełożenia na polski, słowniki tłumaczą je jako "dupek", "drań", "świnia", "sukinsyn".
Perez latami zabiegał o Lewandowskiego, ale gdy transfer w końcu mógł dojść do skutku, uznał, iż Polak jest za stary na królewską drużynę. Dziś ma świadomość, iż się mylił, stąd jego wściekłość.
Flick zaskoczył wielu ekspertów, ogłaszając skład na klasyk z Realem. Od meczu ligowego z Atletico Madryt 2 grudnia Polak był rezerwowym w Barcelonie. W czterech kolejnych spotkaniach ligowych Ferran wychodził w podstawowym składzie, także w półfinale Superpucharu Hiszpanii z Athletic Bilbao, w którym zdobył gola. We wszystkich hiszpańskich mediach przewidujących skład na Real Hiszpan był w podstawowej jedenastce. Tylko barceloński "Sport" zwracał uwagę, iż Flick może postawić na Polaka, by zmniejszyć przewagę fizyczną Królewskich. Lewandowski znakomicie gra w powietrzu, tak w polu karnym rywala, jak własnym.
- Robert to Guliwer wśród barcelońskich liliputów – żartuje Koźmiński. - Przy rzutach rożnych dla Realu, czy innych zespołów wyższych i silniejszych, odgrywa kluczową rolę pod bramką Joana Garcii. W takich wypadkach Flick będzie stawiał na Polaka ze względów taktycznych.
Wyniki Barcelony przyznają rację niemieckiemu trenerowi. Choć np. jego rodak, Toni Kroos, były piłkarz Realu, uważa, iż zespół z Katalonii nie ma szans na wygranie Ligi Mistrzów. Póki co, Flick zdobył Superpuchar Hiszpanii i jego drużyna wyprzedza Real o 4 pkt w tabeli LaLigi. Gdyby Barcelona miała kłopoty, być może Flick zostałby posądzony w niedzielę o faworyzowanie Polaka w rywalizacji z Hiszpanem. Ferran jest w tym sezonie najlepszym strzelcem drużyny, wybiera się na mundial do USA, Kanady i Meksyku ze swoją reprezentacją. La Roja jest liderem rankingu FIFA.
Dla Dziekanowskiego, Koźmińskiego i Dudka nie ulega wątpliwości, iż rola Lewandowskiego w Barcelonie się zmienia. Ferran Torres zagrał w tym sezonie 1508 minut, Polak 1008, czyli dokładnie o 500 mniej. To skutek dwóch kontuzji mięśniowych Lewandowskiego, ale również decyzji niemieckiego trenera.
Marek Koźmiński: – Chciałbym przestrzec krytyków przed narracją, iż Robert się kończy. Każdy kibic naszej kadry powinien się cieszyć, iż gra ostatnio mniej w swoim klubie. W ten sposób zachowa siły także na marcowe baraże reprezentacji Polski. Drużyna Jana Urbana będzie potrzebowała goli Roberta w starciach z Albanią i Ukrainą lub Szwecją, by pojechać na mundial. Bez nich o awans będzie znacznie trudniej.
- Flick dba, by Lewandowski wychodził na boisko wypoczęty i świeży – dodaje Dudek. – Napastnik w jego wieku nie może grać 60 meczów w sezonie, w każdym wypruwając siły do zera. Robert to akceptuje, sam się przekonał, iż tak jest lepiej dla wszystkich. Na tym podejściu skorzystają też Jan Urban i nasza reprezentacja. Wierzę, iż Urban przetrwa na stanowisku długo. Ale żeby tak było, musi pomyśleć o następcy dla Lewandowskiego, który w każdej chwili może i ma prawo powiedzieć naszej kadrze "pas".
Dariusz Dziekanowski: napastnik, rocznik 1962, 20 goli w 63 meczach reprezentacji Polski.
Marek Koźmiński: obrońca, rocznik 1971, 1 gol w 45 meczach reprezentacji Polski.
Jerzy Dudek: bramkarz, rocznik 1973, 60 meczów w reprezentacji Polski.

2 godzin temu

















