Szukajmy pozytywów. Podsumowanie KSW 115

19 godzin temu


W sobotnią noc Sebastian Przybysz stanął przed dwoma herkulesowymi zadaniami – musiał stawić czoła Witalijowi Jakimence, a co trudniejsze, uratować nastroje kibiców po mało imponującym wydarzeniu w Lubinie. Nie sposób dziwić się wszechobecnym, smętnym minom i grobowej atmosferze podczas dekorowania bioder nowego mistrza pasem kategorii koguciej. No cóż, życie toczy się dalej! Poszukajmy więc pozytywów KSW 115.

Mamy kolejnego ekscytującego mistrza

Przy całej, niemal uniwersalnej wśród polskich kibiców, sympatii do Przybysza musimy przyznać, iż Jakimenko wprowadza powiew świeżości do najlżejszej męskiej kategorii wagowej KSW. Wyjątkowo sprawny boksersko i zapaśniczo Ukrainiec wciąż jest relatywnie świeżym nabytkiem organizacji, stoczył wszak zaledwie dwie walki pod sztandarem polskiego giganta. Nie miał jeszcze okazji zmierzyć się z Azevedo, Szkaradkiem czy Morellim. Jako kibice będziemy też z zaciekawieniem śledzić próby powrotu na szczyt, jakie podejmie Sebić. Sytuacja w kategorii koguciej z pewnością nabiera rumieńców.

Rockowa decyzja

Nie dość, iż wielki wojownik, to jeszcze ma jaja ze stali! Kacper Koziorzębski wygrywając z Arturem Szczepaniakiem praktycznie zagwarantował sobie szansę walki o pas mistrzowski. Mimo iż nie była to najczystsza i najprzyjemniejsza dla oka walka, trzeba Wiórowi przyznać, iż te pewne sędziowskie splity nie biorą się znikąd. Popis oktagonowej inteligencji, obron przed obaleniami, chirurgicznej egzekucji gameplanu i szybkich powrotów do akcji po kopnięciach na krocze!

Należy zastanowić się jaką rolę w tak dobrym pokazie miały treningi w łódzkim Octopusie, choć fakt odbycia przygotowań w tym miejscu tylko dodaje pikanterii do potencjalnej partii oktagonowych szachów pomiedzy Wiórem a Bartosem. Przy okazji – jeżeli szukamy pozytywów – pochwała należy się sędziemu, który zachował się konsekwentnie i odjął punkt za powtarzający się faul, choćby jeżeli był nieumyślny. Oby taki precedens stał się powszechniejszy w MMA. Dla dobra zawodników.

Prochazka z TEMU jest wyśmienity

Bazujący na szybkości, lekceważący trzymanie gardy i bijący z kontry Czech? Mamy Jiříego Procházkę w domu. Tymczasem ten mniejszy, bo piórkowy, Procházka okazuje się całkiem dobry! Fenomenalny występ Josefa Stummera! Początkowo usposobiony zapaśniczo Air pokazał się z bardzo spektakularnej, ale przede wszystkim skutecznej strony podczas walki na chwyty.

Michał Domin, choć walczący bardzo solidnie, nie miał odpowiedzi na niecodzienny i niezmiernie uciążliwy styl walki Czecha. Ciosy, kopnięcia, kontrujące krótkie łokcie – wszystko było w punkt. A więc – skoro jest tak dobrze – dlaczego Stummer to Prochazka z TEMU, a nie Prochazka Junior? Czeski samuraj kończy walki przed czasem, a dodatkowo zawsze robi wagę.

Nieporadność otwiera szansę na przyszłość

Kolejne herkulesowe zadanie spadło na mnie. Jak mam znaleźć dobre strony występu Borysa Dzikowskiego? Kacper Pakeltys przecież rozbił go w pył, a dodatkowo sam Dzikowski nie zrobił nic, aby mu to utrudnić. Uważam jednak, iż KSW ma szansę wykorzystać charyzmę i sympatyczność reprezentanta Bonzai MMA. Czyż nie jest on idealnym rywalem dla zwycięskiego na grudniowej gali KSW 113 Adama Josefa?

ZOBACZ TAKŻE: Zawodnik UFC miał zdradzać żonę. Teraz grozi mu teść, były menadżer Davida Beckhama

Zarówno medialne, jak i oktagonowe zestawienie obu panów pozwoli obu z nich na rozwinięcie skrzydeł, a nam, kibicom, da fascynujące starcie freaka ze sportowcem. Nie dajmy Borysowi – wesołemu, zabawnemu i pogodnemu choćby pod deszczem ciosów – marnować się poza KSW.

Idź do oryginalnego materiału