
Czy Adrian Bartosiński zmienił zdanie w sprawie swoich aspiracji do organizacji UFC? KSW zdecydowało się na zaskakujący ruch, który może nie być zbiegiem okoliczności.
Adrian Bartosiński od dłuższego czasu pozostaje jedną z najgłośniejszych postaci nie tylko w wadze półśredniej KSW, a w całej organizacji. Mistrz federacji aktualnie buduje nową serię zwycięstw po tym, jak po 16-stu zwycięstwach z rzędu doznał dotkliwej porażki.
Mowa oczywiście o porażce w starciu z Mamedem Khalidovem, do którego doszło 16 listopada 2024 roku, przy okazji gali KSW 100. Pojedynek z ikoną federacji miał ogromny ciężar i to nie tylko sportowy, ale i medialny. Bartosiński wszedł do klatki jako zawodnik pewny siebie, niepokonany nie tylko w KSW, ale w całej swojej karierze. Tym razem jednak musiał uznać wyższość bardziej doświadczonego rywala – reprezentant Arrachionu pokazał mu, gdzie raki zimują, kapitalnie wykorzystując jego błąd w trakcie 2. rundy rywalizacji. Ta przegrana przerwała imponującą serię zwycięstw „Bartosa”, ale jednocześnie nie pozbawiła go pasa mistrzowskiego. Był to bowiem superfight w kategorii wagowej, w której z reguły Adriana nie widujemy.
Już po tej konfrontacji Bartosiński zapowiedział, iż dopiero teraz, po porażce, znajdzie się w swojej szczytowej formie, stając się prawdziwym łowcą. Podopieczny Dawida Pepłowskiego udowodnił to w swoim rewanżowym starciu z Andrzejem Grzebykiem. Był to pojedynek o wysoką stawkę, w którym tempo, presja i fizyczność odegrały ważną, choć nie kluczową rolę. Adrian bowiem już na samym początku zerwał biceps i walczył przez 24 minuty – mówiąc delikatnie – nie będąc w pełni sił. Ostatecznie dopisał do rekordu cenne zwycięstwo, którym mógł się cieszyć za sprawą swojej niebywałej niezłomności i hartu ducha. Wygrana ta umocniła jego status jako czołowego zawodnika polskiej sceny MMA.
ZOBACZ TAKŻE: „Ruszam w drogę”. Mateusz Gamrot ogłosił powrót do klatki UFC
Na liście pokonanych znalazł się także Muslim Tulshaev. To starcie było kolejnym potwierdzeniem wszechstronności mistrza. Otóż Bartosiński pokazał zarówno solidne przygotowanie zapaśnicze, jak i umiejętność prowadzenia walki w stójce, nie pozostawiając wątpliwości co do swojej przewagi. Reprezentant Octopusa skończył swojego rywala przed końcem trzeciej rundy, odprawiając z kwitkiem niepokonanego dotąd w KSW pretendenta.
Teraz za przed nim kolejne wyzwanie, a mianowicie walka z Madarsem Fleminasem na KSW 116. Zestawienie to budzi co prawda spore zainteresowanie, jednakże zarazem towarzyszą mu mieszane odczucia. Wynika to z tego, iż „Łotewski Ekspress” zdaje się nie do końca zasługiwać na taki pojedynek, patrząc na jego ostatnie wyniki oraz pozycję w rankingu organizacji.
Warto odnotować, iż planowo nie mieli oni brać udziału w tym wydarzeniu, jednakże finalnie zestawiono ich ze sobą ze względu na roszady w rozpisce.
Bartosiński zmienił zdanie w sprawie UFC?
Nie jest tajemnicą, iż „Bartos” co jakiś czas sygnalizuje swoje ambicje związane z UFC. Choć w tej chwili związany jest kontraktem z KSW, marzenie o występach w największej organizacji MMA na świecie regularnie pojawia się w jego wypowiedziach.
ZOBACZ TAKŻE: „Konflikt tragiczny”. Dyrektor Sportowy KSW o negocjacjach z Szymonem Kołeckim
Ostatnio jednak zdaje się, że delikatnie zmienił on swoje nastawienie. Otóż w ostatnim wywiadzie wypowiedział słowa, z których wynika, iż potencjalnie stoczy on w sobie samym wewnętrzną walkę przed podjęciem arcyważnej decyzji, jaką będzie potencjalne opuszczenie, a w zasadzie nie przedłużenie kontraktu z Konfrontacją Sztuk Walki na rzecz angażu w UFC.
Na razie jeszcze mam aktualnie kontrakt z KSW. Dobrze mi płacą… Szef tam za Fleminasa dał podwyżkę – to powiem ci – jest w porządku. Aż się zastanawiam z tym UFC, bo nie mam źle.
– oznajmił Adrian Bartosiński w wywiadzie dla „InTheCage”.
Oczywiście dodatkowe pieniądze dla Adriana za nieoczekiwany udział na KSW 116 mogą być zrozumiałe. Pytanie jednak, czy nie jest to przygotowywanie się do potencjalnie zaciekłych negocjacji z Adrianem i jego obozem. Co prawda jego pojedynek z Madarsem nie jest ostatnim w polskiej federacji, jednakże może być przedostatnim. Zakładając, iż faworyzowany Bartosiński pokona Łotysza, zbliżamy się powoli do momentu, w którym Adrian będzie musiał się zdecydować – pogoń za marzeniami czy wysokie gaże bez podejmowana ryzyka.

12 godzin temu

![Wygrał walkę i nagle zamarł. Dopiero po chwili zorientował się, co sobie zrobił [WIDEO]](https://mma.pl/media/uploads/2026/02/Hanba-2026-02-23T065340.750.webp)












