Szokujące kulisy negocjacji. Prezes ujawnia stawki!

speedwaynews.pl 2 godzin temu

Zimą ekipa H. Skrzydlewska Orła Łódź zmieniła się nie do poznania. Z ubiegłorocznego zestawienia, które oglądaliśmy podczas meczów w Metalkas 2. Ekstralidze pozostał bowiem tylko Seweryn Orgacki, a Witold Skrzydlewski musiał budować zespół niemal od zera. W najnowszym wywiadzie dla lodzkisport.pl prezes Orła nie gryzł się w język i ujawnił, jak wyglądały rozmowy z zawodnikami. Kwoty, jakie padały przy stole, potrafią zwalić z nóg.

Skrzydlewski twardo stąpa po ziemi i ucina marzenia o „drużynie marzeń” za wszelką cenę. Powód? Finansowy absurd, który opanował Metalkas 2. Ekstraligę.

Właściciel łódzkiego klubu opisał, jak niektórzy żużlowcy próbowali wykorzystać sytuację na rynku, by kilkukrotnie podbić swoje stawki. Skrzydlewski, znany z twardej ręki do finansów, od razu wskazał im drzwi.

W zeszłym sezonie zrobiliśmy „last minute”. Zawodnicy nie mieli gdzie podpisać kontraktów i my ich nieco przyparliśmy do muru. Teraz kibice pytali, dlaczego nie zatrzymaliśmy niektórych zawodników. No jak ktoś miał kontrakt na poziomie 200 tysięcy, a chciał 600, to jest przesada. 300 tysięcy może i byśmy dali, ale nie więcej. Więc poszedł gdzieś, gdzie mu obiecali 500 tysięcy – mówi prezes.

Prezes zaznacza, iż dla niego ważniejsza jest wiarygodność. Woli podpisać skromniejszy kontrakt i wypłacić go co do złotówki, niż obiecać „gruszki na wierzbie” i narazić klub na długi.

Zamiast licytować się z zawodnikami, którzy „poczuli krew”, Orzeł w 2026 roku stawia na młodość. Skrzydlewski wiąże ogromne nadzieje z nowymi twarzami, zwłaszcza z Duńczykiem, który ma być objawieniem ligi.

Myślę, iż każdy z zawodników, który nie skorzystał z opcji nowego kontraktu u nas, będzie żałował. W nowym sezonie postawiliśmy na młodych zawodników, którzy bardzo chcą się pokazać, wzmocniliśmy się dwoma juniorami. Mamy Villadsa Nagela, który według mnie będzie lepszy niż Andersen – dodał.

Skrzydlewski liczy, iż taka mieszanka zapewni przede wszystkim dobre widowiska i sprawi, iż Orzeł zacznie seryjnie wygrywać u siebie, budując zaufanie kibiców, którzy po słabszych latach nieco odwrócili się od klubu.

Filozofia Skrzydlewskiego pozostaje niezmienna: żużel to pasja, ale biznes musi się zgadzać. Prezes kategorycznie odrzuca wizję zadłużania firmy w pogoni za awansem do PGE Ekstraligi.

Nie ma na to szans. Wielu ludzi postawiło całe swoje majątki na sport, potracili firmy i nikt o nich już nie pamięta. Ja takiego błędu nie popełnię – deklaruje prezes Orła.

Witold Skrzydlewski
Idź do oryginalnego materiału