Szef Gromdy o szybkiej porażce Don Diego na FAME. Nie kryje rozczarowania

2 godzin temu


Szef GROMDY zabrał głos na temat szybkiej porażki „Don Diego” na gali FAME 29. To nie był udany turniej Mateusza Kubiszyna.

Na gali FAME 29 nie brakowało dużych nazwisk i głośnych zestawień, ale jednym z pojedynków, który szczególnie przyciągał uwagę kibiców, była walka z udziałem Mateusza „Don Diego” Kubiszyna. Mistrz GROMDY znany z twardego stylu i doświadczenia w walkach na gołe pięści tym razem wszedł do klatki w formule K-1 czy też MMA bez parteru. Jego rywalem był reprezentujący „WCA Fight Team” Izu Ugonoh, czyli potężnych gabarytów stójkowicz ze sporym doświadczeniem w sportach uderzanych.

Ich rywalizacja była jednym z ćwierćfinałów „S-Class Tournementu”, czyli rywalizacji o Mercedesa Klasy S wartego 800 tysięcy złotych. Sporym faworytem przed tym pojedynkiem był „Don Diego”, który był finalistą poprzedniego turnieju FAME – „Golden Tournamentu„. Ich konfrontacja jednak nie była odzwierciedleniem kursów bukmacherskich.

ZOBACZ TAKŻE: Jest chętny na walkę z Dawidem Załęckim. „Trzeba to wyjaśnić”

Co prawda Kubiszyn od razu ruszył do przodu, próbując narzucić wysokie tempo i skrócić dystans. Szukał mocnych, pojedynczych uderzeń i wymian w półdystansie, gdzie czuje się najlepiej. Problem tkwił jednak w tym, iż po drugiej stronie stał rywal, który potrafił dobrze pracować na nogach i kontrolować dystans dzięki swoich długich kończyn.

Przeciwnik nie tylko punktował częściej i czyściej, ale przede wszystkim wykorzystywał momenty, gdy Kubiszyn szedł do przodu bez pełnego przygotowania akcji, klinczując bądź trafiając kontrami. „Don Diego” próbował przełamać to naporem, jednakże Izu raz po raz go łapał, a następnie trafiał go kolanami. W kilku momentach było widać, iż Kubiszyn przyjmuje mocne uderzenia, które wyraźnie robiły na nim wrażenie, jednakże ten nie przestawał iść do przodu.

Mimo trudnych chwil walczył ambitnie do samego końca. Nie odpuszczał, dalej wywierał presję i szukał jednego mocnego trafienia, które mogłoby odwrócić losy pojedynku. Ostatecznie jednak przegrał – warto odnotować, iż dwukrotnie zaliczył on deski w tym starciu.

Dla Don Diego niewątpliwie była to twarda lekcja w innej formule niż ta, w której odnosi największe sukcesy. Co prawda mistrz walk na gołe pięści pokazał charakter i odporność, ale tym razem to nie wystarczyło, by przejść dalej.

ZOBACZ TAKŻE: Awantura z udziałem Rado z Londynu. Zareagowała ambasada Izraela

Szef Gromdy o porażce Don Diego na FAME

Ostatnio szef GROMDY, czyli jeden z pracodawców „Diego” zabrał głos na temat występu swojego podopiecznego w rozmowie z Michałem Tuszyńskim:

Izu Ugonoh to nie był ułomek, tylko zawodnik, który miał swoje osiągnięcia, walczył, a to iż nie walczył cztery też nic nie znaczy – na salę treningową przychodził, trenował. Rozczarowanie na pewno jest, ale tak jak prześledzimy tą całą walkę i to, co się w tej walce wydarzyło, to Izu Ugonoh i sztab trenerski odrobili lekcję i widzieliśmy, iż te klincze, to przetrzymywanie w tej walce było takie, iż Mateusz nie mógł nic zrobić i tak też się stało.

– oznajmił Mariusz Grabowski na kanale „FanSportuTV”.

Na tę chwilę nie wiadomo, kiedy Mateusz Kubiszyn powróci do akcji, natomiast najprawdopodobniej będzie to przy okazji jednej z gal GROMDA.

Idź do oryginalnego materiału