Swoboda nie dała szans rywalkom! Kapitalny początek HMŚ

2 godzin temu
Ewa Swoboda z pewnym awansem do półfinału biegu na 60 metrów na halowych mistrzostwach świata w Toruniu! Polka w doskonałym stylu wygrała swój bieg eliminacyjny, prowadząc od początku do końca. Jej czas 7,08 s to szósty wynik w całej stawce i tylko o 0,01 s gorszy od jej najlepszego w tym roku! Niestety ta sama sztuka nie udała się Magdalenie Stefanowicz, która odpadła z czasem 7,30 s.
"Wierzę w to. Bieżnia jest tu dobra, twarda, szybka. A ja jestem w formie. Zatem: czemu nie?" - tak odpowiedziała Ewa Swoboda w rozmowie z Łukaszem Jachimiakiem ze Sport.pl na pytanie dotyczące tego, czy wierzy, iż w Toruniu stać ją będzie na najszybsze bieganie w karierze. Nasza reprezentantka miała wyboisty poprzedni sezon, ale na początku bieżącego wygląda mocno. Została niedawno halową mistrzynią Polski na 60 metrów z czasem 7,07 s, co jest 12. wynikiem na listach światowych.


REKLAMA


Zobacz wideo Potulski w reprezentacji Polski? "Kolejny piłkarz znikąd"


Zaczęło się kiepsko. Stefanowicz rozczarowała
Polka jest jednak pełna nadziei, iż na halowych mistrzostwach świata w Toruniu może zawalczyć choćby o medal i złamać barierę siedmiu sekund. W tym roku dokonywały tego wyłącznie mistrzyni olimpijska na 100 metrów Julien Alfred oraz Włoszka Zaynab Dosso (obie 6,99 s). Cała rywalizacja na 60 metrów planowana była na sobotę 21 marca, a jej początkiem były eliminacje w sesji porannej. Oprócz Swobody udział w nich brała także Magdalena Stefanowicz (7,20 w tym roku). By wejść do półfinału, trzeba było znaleźć się w Top 3 swojego biegu lub w Top 6 czasów tych zawodniczek, które skończyły poza najlepszymi trójkami.


Jako pierwsza z Polek na bieżni zjawiła się Stefanowicz. Biegła razem m.in. z Julien Alfred. Niestety naszej reprezentantce się nie powiodło. Zajęła 4. miejsce w swojej rywalizacji, a czas 7,30 s nie wystarczył, by znaleźć się w gronie "szczęśliwych przegranych". Do trzeciej lokaty zabrakło jej 0,03 sekundy. Alfred wygrała z czasem 7,06 s. W ostatnim, siódmym biegu eliminacyjnym zobaczyliśmy Swobodę. Polka była jedną z faworytek do awansu, lepszy czas w tym roku z jej rywalek miała tylko Brytyjka Amy Hunt (7,04 s).


Swoboda wystrzeliła jak z procy i wygrała swój bieg! Sama była zadowolona
Wszystko poszło zgodnie z planem. Ewa ruszyła niezwykle mocno i prowadziła od początku do samego końca. Polka zanotowała świetny czas 7,08 s, czyli tylko o jedną setną słabszy od najlepszego w roku. Jest potencjał na więcej! Spośród wszystkich zawodniczek eliminacji był to szósty rezultat. Zarówno półfinały, jak i finał zaplanowane są na ten sam dzień na sesję wieczorną. Te pierwsze zacząć się mają o godzinie 20:14, a walka o medale to godzina 21:20.
- To jest niesamowite, jaką ci ludzie mogą zrobić przyjemność. Jak ja już wyszłam, już słyszałam kibiców i myślę "Boże Święty". Myślałam, iż mnie to zestresuje. Ale ja lubię! Lubię jak ludzie są dla mnie i mnie wspierają. Jest rano, a jest bardzo dużo ludzi - powiedziała po biegu przed kamerami TVP Sport Ewa Swoboda. - Dawno nie było takiego bloku. Długo szukałam, straciłam to przed mistrzostwami Polski. Ale już tak powoli wiem, jak to się robi. Wracam na te swoje dobre tory. Teraz odpocznę, zjem coś dobrego i widzimy się wieczorem - skomentowała swój świetny "wystrzał" z bloków startowych, który dał jej przewagę już na starcie.
Idź do oryginalnego materiału