Polska ma medal, a Święty-Ersetic mówi wprost. "Tej sztafety nie powinno tu być"

2 godzin temu
- Jezu, dlaczego? - pyta Justyna Święty-Ersetic po rywalizacji sztafet mieszanych 4x400 m na halowych MŚ Toruń 2026. Polska dobiegła do mety na czwartym miejscu, ale po dyskwalifikacji Jamajki mamy brązowy medal! - Nie sądziłam, iż po tylu latach w dalszym ciągu będzie mnie to tak cholernie wzruszało - mówi liderka naszej ekipy. Ale w ogromnych emocjach Święty-Ersetic potrafi zdobyć się na kilka słów prawdy.
Kajetan Duszyński, Anna Gryc, Marcin Karolewski oraz Justyna Święty-Ersetic wywalczyli dla Polski pierwszy medal halowych mistrzostw świata w lekkoatletyce w Toruniu. Wszystko wydarzyło się w dziwnych, bardzo nerwowych okolicznościach.

REKLAMA







Zobacz wideo Ada Sułek chce zdobyć medal w Los Angeles w 2028 roku. "Macierzyństwo dodaje mi skrzydeł"



Sztafeta mieszana choćby na stadionie generuje potężne zamieszanie w strefie zmian. A co dopiero w hali? Tu na bardzo małej przestrzeni biegacze tłoczą się szczególnie. I w tym tłoku już na pierwszej zmianie oglądaliśmy karambol.
Karambol jednych ustawił, a innym zabrał marzenia
Najlepiej odnaleźli się w nim Belgowie. Tuż po wszystkim Karolewski w mixed zonie w rozmowie z dziennikarzami tłumaczył, iż nam trochę tego szczęścia zabrakło, iż w takiej halowej rywalizacji jak się dobrze ustawisz na początku, to już do końca możesz spokojnie obronić pierwsze miejsce.
Belgowie właśnie tak zrobili. A za nimi trwała walka o srebro i brąz. Przegraliśmy tę walkę z Hiszpanią i z Jamajką. Ale kilkanaście minut później przyszła wiadomość, iż Jamajka została zdyskwalifikowana. Za błąd zmiany na pierwszej zmianie. Sędziowie zauważyli, iż Delano Kennedy nieprzepisowo podał pałeczkę Shanie Kaye Anderson, która źle się ustawiła – pałeczka została przekazana na krzyż, przez ręce Amerykanów. Przeszkodziło to m.in. naszej Annie Gryc, ale najbardziej widocznym efektem był upadek Sary Reifenracht z USA. I tak Amerykanie już po pierwszej zmianie wypadli z walki o medale. W ogóle błąd Jamajki spowodował efekt domina. Holendrzy też mieli fatalną zmianę i też przestali marzyć o podium. A i naszą sztafetę to wszystko wytrąciło z rytmu, z uderzenia.
Byliśmy smutni, aż nagle Święty-Ersetic zaczęła krzyczeć i piszczeć
euforia z tego całego biegania w ogromnym bałaganie wróciła nam dopiero wtedy, gdy Święty-Ersetic zaczęła krzyczeć i piszczeć z euforii w mixed zonie.



- Jezu, dlaczego ciągle towarzyszy nam taka sinusoida uczuć od łez rozpaczy po łzy szczęścia? – rzuciła do nas, gdy już odrobinę ochłonęła i otarła te łzy szczęścia. Doświadczona mistrzyni w chwili informacji, iż ma kolejny medal musiała pomyśleć o wielu różnych medalach wygranych i przegranych w okolicznościach równie nerwowych jak te toruńskie.
- To jest coś wspaniałego, iż mamy ten medal, ale chciałabym wrócić z całą drużyną tam na dół i móc cieszyć się z naszymi kibicami – dodawała Justyna po chwili. I znów w jej oczach widzieliśmy łzy. - Nie sądziłam, iż po tylu latach w dalszym ciągu będzie mnie to tak cholernie wzruszało – przyznawała.
Święty-Ersetic uczciwa. „Musiałabym użyć niecenzuralnych słów"
Święty-Ersetic jak przystało na liderkę najlepiej oddawała te wszystkie emocje, jakie przeżyła polska sztafeta. - W momencie, kiedy dobiegłam, było mi mega przykro, ale starałam się powstrzymywać jeszcze te emocje. Natomiast schodząc z bieżni, w momencie kiedy kibice zaczęli klaskać i mówili, iż jest super, zalałam się łzami – opowiadała. - Chciałam tego medalu dla siebie, dla drużyny, ale przede wszystkim dla tych wszystkich ludzi, którzy tutaj przyszli, są z nami i nam kibicują – dodawała.
O samej rywalizacji na bieżni Święty-Ersetic mówi tak: - Musiałabym użyć niecenzuralnych słów, żeby opisać przebieg wydarzeń.



No właśnie. I tu pojawia się pytanie o sens rozgrywania sztafety mieszanej 4x400 m w hali na mistrzostwach świata.
- Moje zdanie jest tak takie, iż tej sztafety nie powinno tu być. Pomimo iż mamy medal – mówi wprost Święty-Ersetic. – Albo niech mistrzostwa realizowane są cztery czy pięć dni, albo tę sztafetę wycofajmy z programu. Konflikt interesów jest za duży, przecież program jest tak napakowany, iż w sztafecie mieszanej nie biega nikt, kto wszedł do indywidualnych finałów (odbędą się też dziś, wieczorem). Tego się nie da pogodzić – podkreśla Polka.


Ale jest więcej powodów, żeby kwestionować sens rozgrywania sztafet mieszanych w hali. – Przyznaję, iż się obawiałam zmian tutaj. Jak już byłam na płycie, to była taka adrenalina, iż robiłam swoje, ale widzieliście, ile było przepychanek i upadków. W hali zmiany to jednak zupełnie co innego niż na stadionie. Tam masz więcej prostej, można lepiej reagować niż na tym kawałeczku prostej i wirażu tutaj. Super, iż mamy medal, to nas na pewno uskrzydli do walki o kolejne, osobiście liczę, iż teraz indywidualnie na podium wbiegnie Natalia Bukowiecka, a w niedzielę zrobimy to w sztafecie z dziewczynami, ale prawda jest taka, iż tego miksta w halowych mistrzostwach nie powinno być – podsumowuje brązowa medalista HMŚ 2026.
Idź do oryginalnego materiału