Dramat Polaka w walce o finał HMŚ! Aż padł na ziemię

3 godzin temu
Koszmar Macieja Wyderki podczas halowych mistrzostw świata! Polak przed długi czas prowadził w biegu półfinałowym i wydawało się, iż nic nie odbierze mu awansu. Niestety w samej końcówce osłabł, a Hiszpan Mohamed Attaoui na ostatnich metrach wyprzedził go i wypchnął z dającego finał Top 2. Co gorsza, miał lepszy czas od wielu finalistów, ale przepisy są okrutne. To ogólnie nie były udane półfinały dla Polaków, bo awansu nie wywalczył także Filip Ostrowski.
Zarówno Wyderka, jak i Ostrowski nie byli faworytami do medali w Toruniu, ale już awans do finału wydawał się być w zasięgu. Przede wszystkim tego pierwszego, który w biegach eliminacyjnych miał siódmy czas. Wiadomo jednak było, iż 1:46,15 nie wystarczy. W półfinale należało pobiec zdecydowanie szybciej.


REKLAMA


Zobacz wideo 85 procent mieszkańców uprawia sport


Polak prowadził niemal cały czas. Ostatnie metry zdecydowały
Wyderka ruszył w bój jako pierwszy z Polaków. Nasz rodak postanowił zastosować bardzo ofensywną taktykę. gwałtownie wysforował się na prowadzenie i przez zdecydowaną większość biegu to on dyktował tempo. Wszystko rozstrzygnęło się na ostatnich metrach. Amerykanin Cooper Lutkenhaus wyprzedził Polaka i pomknął po zwycięstwo. Trzeba było jednak jeszcze obronić się przed Mohamedem Attaouim.


Niestety Hiszpan tuż przed metą dopadł Wyderkę i wyprzedził go, spychając na 3. miejsce. Tylko najlepsza dwójka wywalczała awans do finału, przez co Polak odpadł mimo świetnego czasu 1:44,59. Co gorsza to był ogólnie... trzeci czas półfinałów. Był lepszy od wszystkich pozostałych uczestników finału. Pech chciał, iż biegł akurat z tymi dwoma mocniejszymi, a zasady są takie, a nie inne. Po biegu w rozmowie z TVP Sport nie ukrywał, iż bardzo żałuje. Także tego, iż trafił akurat na duet Lutkenhaus - Attaoui.


Pech Wyderki. Mógł trafić na kogokolwiek, a trafił akurat na tych dwóch
- Poziom jest niezwykle wysoki. Żeby biegać w półfinale 1:44 z hakiem i nie dostać się do finału, to to jest dla mnie naprawdę bardzo przykre. Podjąłem jedyną dla mnie słuszną taktykę, czyli podyktować warunki, nie przepychać się. Nie starczyło dzisiaj. Jeszcze trafiłem chyba na najmocniejszą serię, najbardziej doświadczonych zawodników, no i gdzieś na ostatnich metrach przegrałem. Jest mi strasznie przykro, bo ten finał to był cel na ten sezon halowy. Na pewno się nie poddam - ocenił Wyderka.
Humorów nie poprawił nam Filip Ostrowski. W jego przypadku szanse na finał jawiły się jako wyraźnie mniejsze i tak też było. Polak nie był choćby przez moment w Top 2 i swój półfinał skończył na 4. miejscu z czasem 1:46,50.
Idź do oryginalnego materiału