Stochowi musiało nie być łatwo. Przecież jego rana była świeża - gdyby dwa dni wcześniej nieco lepiej poradził sobie w zawodach na dużej skoczni, być może to on byłby u boku Kacpra Tomasiaka. Ale, choć u Polaków gdybanie jest czymś naturalnym, Stoch robi to raczej rzadko. I swoją rolę - "tylko" kibica - zaakceptował. Można choćby się śmiać, iż znakomicie się w niej sprawdził.
REKLAMA
Zobacz wideo Maciej Maciusiak ujawnia, co działo się na wieży trenerskiej tuż po konkursie duetów
Pertile powiedział Stochowi, a ten aż zaczął podskakiwać. Wąsek wpadł mu w ramiona
Trwała trzecia seria zawodów, podczas której diametralnie zmieniły się warunki pogodowe. Zrobiła się zawierucha, zaczęło bardzo mocno "dmuchać" pod narty, sypnął śnieg. Polska przed szóstym skokiem konkursu była czwarta, a Kacper Tomasiak, czekający na swoją kolej, marzł i został wręcz przysypany śniegiem. Jury zdecydowało jednak, iż pozwoli mu oddać skok. Uzyskał 124,5 metra, ale liczyło się to, w jakich okolicznościach. Słaba odległość to jedno, ale przede wszystkim wskazywano na prędkość Polaka na progu - tylko 91,4 km/h. Po zawodach wszyscy byli zgodni - Tomasiak nie miał prawa przy niej "odlecieć", choćby z silnym wiatrem pod narty.
Dlatego chwilę później odwołano całą trzecią serię konkursu i uznano za ostateczną klasyfikację po dwóch - wygrali Austriacy, przed Polakami i Norwegami. Rozgoryczeni byli Niemcy i Japończycy - oni mogli zyskać na kontynuowaniu konkursu.
W przypadku końcowych rozstrzygnięć wszystko zadziało się bardzo szybko. Kamil Stoch kilka chwil po skoku Tomasiaka podszedł do Sandro Pertile, a dyrektor Pucharu Świata potwierdził mu, iż zawody zostały zakończone.
W transmisji telewizyjnej widać, iż w tym samym momencie, w którym Austriacy zaczęli świętować złoty medal, Stoch biegł do Pawła Wąska, a po chwili objął go i podniósł w górę. Pełnia radości, euforia wśród polskich skoczków.
Tomasiak z emocji zapomniał, jak to było. Wąsek: "Dalej była duża niepewność"
Kacper Tomasiak z emocji nie pamiętał, kto pierwszy przekazał im wiadomość o zdobyciu srebra. Paweł Wąsek wskazał właśnie na Stocha. - Kamil podszedł do Sandro Pertile. Zapytał, czy konkurs jest odwołany. Ten potwierdził mu, iż tak. Skoczyłem na Kamila, zaczęliśmy się cieszyć. Chociaż dalej była duża niepewność, czy na pewno tak to się stało, czy mamy ten medal. Ale już wiemy, iż mamy - śmiał się w rozmowie z dziennikarzami skoczek.
- To była taka sama euforia jak po naszym brązowym medalu mistrzostw świata tutaj - mówił w rozmowie z Kacprem Merkiem Kamil Stoch, nawiązując do drużynowego podium MŚ sprzed 13 lat, także z Predazzo. Wtedy Polakom początkowo źle policzono punkty za belkę, ale po tym, jak informację jury przekazał Austriak Thomas Morgenstern, zmieniono wyniki i przyznano Polakom brąz. Tutaj chaosu było co najmniej tyle samo, choć okoliczności się różniły. - Długa niewiadoma. Najpierw smutek, a potem euforia i radość. Historia zatoczyła tutaj piękne koło - dodał Stoch.
Mamy medal w duetach, nasz najcenniejszy skokowy drużynowy krążek w historii igrzysk. Wcześniej zdobyliśmy brąz w Pjongczangu, gdy rywalizacja toczyła się jeszcze w czteroosobowych zespołach. Teraz dokładamy trzeci medal w tej dyscyplinie na włoskich igrzyskach. To nieprawdopodobna historia.

2 godzin temu









