Innpro ROW Rybnik rozpocznie sezon od spotkania na wyjeździe z beniaminkiem. Teoretycznie mecz nie wydaje się zbyt dużym wyzwaniem. W końcu spadkowicz z PGE Ekstraligi na papierze nie wygląda źle. Jednak wiele będzie zależeć od formy zawodników. Szczególnie na początku sezonu forma ta może się bardzo wahać w stosunku do tej w szczycie sezonu. Jednym z zawodników, którzy nie zaprezentowali się najlepiej przed startem sezonu, jest jeden z liderów drużyny z Rybnika.
Jakub Jamróg nie błysnął w Lesznie
Jednym z liderów zespołu z Rybnika w tym roku będzie powracający do drużyny Jakub Jamróg. Kibice z Rybnika mogą mieć jednak powodu do obaw przed pierwszą kolejką zmagań na zapleczu PGE Ekstraligi. Innpro ROW Rybnik otworzy sezon meczem wyjazdowym. Ich rywalem będzie tegoroczny beniaminek Polonia Piła. Żeby wygrać to spotkanie i dobrze wejść w sezon będą potrzebować Jamroga w szczytowej formie. Jednak jego występ w ostatnim Memoriale Alfreda Smoczyka w Lesznie może wzbudzać obawy wśród kibiców z Rybnika.
Jakub Jamróg zakończył zawody z dwoma punktami na koncie. Uplasowało go to na ostatniej pozycji w szesnastoosobowej stawce. Jeszcze przed zawodami raczej pewne było to, iż ciężko będzie zabłysnąć wśród gwiazd PGE Ekstraligi takich jak: Benjamin Cook, Janusz Kołodziej czy Piotr Pawlicki. Jednak Jamróg wypadł słabo choćby na tle rywali, których na papierze powinien ograć. Patrząc choćby na wynik, jego zespołowego kolegi Jana Kvěcha wygląda to słabo. Czech zakończył zawody z siedmioma punktami na koncie. Uplasowało go to na dziewiątym miejscu. Dodatkowo wyżej od Jamroga zawody zakończył choćby Nicolai Klindt. Tutaj warto zaznaczyć, iż Duńczyk będzie w tym roku reprezentował barwy Speedway Kraków na najniższym poziomie rozgrywkowym.
Wszystkie te czynniki mogą budzić delikatne obawy kibiców z Rybnika. Jakub Jamróg jest kluczowym elementem układanki w Rybniku. Oczywiście jego forma w turnieju indywidualnym na stadionie w Lesznie może być kompletnie inna i nie mieć wpływu na jego występ w nadchodzącym spotkaniu ligowym na stadionie w Pile. Jednak na pewno nie jest to wejście w sezon, na jakie liczył.
Jakub Jamróg













