Przyrowski zakończył sezon 2026 w FREC

1 godzina temu



Protegowany Akademii Motorsportu ORLEN mocnym akcentem zakończył sezon 2026 we FREC (Formula Regional European Championship). Jan Przyrowski przez cały weekend na Hockenheimringu prezentował świetne tempo i jako pierwszy Polak zwyciężył w tej kategorii. Przebieg kampanii był trudny dla 18-latka i ekipy RPM, ale każdy walczył do samego końca, co przyniosło sukces w finale.

Zwycięskie tempo było już od pierwszego wyjazdu na tor

Już w piątkowych treningach na Hockenheimringu Jan Przyrowski był odpowiednio drugi i pierwszy, co zapowiadało bardzo dobry weekend. Od sobotnich kwalifikacji cała stawka znacząco przyspieszyła, ale to, co się nie zmieniło, to Polak będący z przodu. Ostatecznie drugie miejsce w kwalifikacyjnej grupie A i strata zaledwie 0,075 s dały 3. pole startowe. Tą pozycję polski kierowca przekuł następnie w pierwsze zwycięstwo. W ten sposób sprawił, iż w Niemczech słuchaliśmy Mazurka Dąbrowskiego. Jego występ zwrócił uwagę wszystkich i pokazał, iż jego forma cały czas jest bardzo wysoka i iż mimo przeciwności w tym sezonie, on zawsze walczy do samego końca.

Czasu na świętowanie nie było, ponieważ od razu trzeba było przygotowywać się do niedzielnych zmagań. Protegowany Akademii Motorsportu ORLEN był zdeterminowany, aby powalczyć o pole position i kolejne zwycięstwo. Już na starcie ostatniego dnia było bardzo blisko, ponieważ jeszcze po zakończeniu drugiej sesji kwalifikacyjnej Przyrowski znajdował się na czele. Jego czas o 0,085 sekundy przebił jeden z rywali. Mimo wszystko P2 w grupie A i 3. pole na starcie znów otwierały szansę.

Drugi wyścig pod znakiem kontrowersyjnej decyzji

Już na starcie 18-latek z Rossoszycy był bliski awansu o co najmniej jedną pozycję. Jednakże plany przerwała neutralizacja. Kilka minut upłynęło zanim porządkowi uporali się z kilkoma samochodami. Już na restarcie Jan Przyrowski szukał miejsca do ataku. Jadący na drugiej pozycji Kean Nakamura-Berta nie dysponował zbyt dobrym tempem, a prowadzący Sebastian Wheldon odjeżdżał. Polski kierowca wiedział, iż musi jak najszybciej wyprzedzić i wywierać presję na liderze, chcąc walczyć o drugie zwycięstwo.

Już na kolejnym okrążeniu na dojeździe do zakrętu nr 4 nasz rodak chciał wykorzystać przewagę prędkości i zajął wewnętrzną. Rywal był spóźniony z defensywą i już w strefie hamowania kilkukrotnie zmienił kierunek i następnie zamknął drzwi w momencie, gdy Jan był na wysokości ponad połowy jego samochodu. Doszło do kontaktu, który nikogo nie wyeliminował. Sędziowie zajęli się sprawą i wtedy pojawiła się kontrowersyjna decyzja o doliczeniu 10 sekund do czasu wyścigu. Tym samym pozbawili 18-latka szans na punkty. Mimo to kierowca RPM wrócił do gry, odrabiając 3 pozycje po spadku na P7. Na metę wpadł na 4. miejscu, ale po uwzględnieniu kary sklasyfikowany został na 14. lokacie.

Utracone punkty uniemożliwiły awans do pierwszej dziesiątki klasyfikacji generalnej. Ostatecznie Jan został sklasyfikowany na 12. miejscu z dorobkiem 58 punktów. Biorąc pod uwagę przebieg kampanii i fakt, iż Polak w ponad 80% odpowiadał za dorobek punktowy RPM i pomógł im na koniec awansować z 10. na 8. miejsce, nikt nie ma wątpliwości, iż forma naszego rodaka i potencjał są ogromne.

Jan Przyrowski ocenił swój sezon 2026

„W trakcie sezonu 2026 oczywiście liczyłem na znacznie więcej. Moim celem zawsze jest zwycięstwo i wiem, iż mnie na to stać. Nie obawiam się rywalizacji z najlepszymi i zawsze walczę do samego końca. Mimo iż ostatni wyścig nie potoczył się po mojej myśli, ponieważ wiem, iż nie zasłużyłem na karę i powinienem był walczyć o kolejne zwycięstwo, to doceniam cały ten weekend. W końcu wygrałem i wróciłem na podium po dłuższej przerwie. Naciskałem na siebie i zespół, znając naszych rywali. Od debiutu w zeszłym roku na Monzy zżyłem się z ekipą RPM i moim celem było udowodnienie, iż wiele możemy zdziałać” – powiedział Jan Przyrowski po zakończeniu sezonu 2026 we FREC.

„Już w naszym debiucie na Bliskim Wschodzie było obiecująco. Pomimo pecha w dwóch pierwszych rundach, wywalczyliśmy zespołowo Top 5 i ja zremisowałem punktowo z P5 w tabeli kierowców. Liczyłem, iż w Europie będzie szło nam jeszcze lepiej, Tymczasem przeżyliśmy prawdziwy rollercoaster. Problemy w kwalifikacjach ograniczały nasze szanse. Rundy na Spa, Monzy i teraz na Hockenheimringu pokazały ogromny potencjał. Jednakże i u innych ten sezon układa się różnie. Nowy bolid, różne kierunki ustawień i wiara w osiągnięcie maksimum. Aż szkoda, iż to już koniec sezonu – dodał 18-letni protegowany Akademii Motorsportu ORLEN.

„Korzystając z okazji, dziękuję za wsparcie dla firmy ORLEN, Akademii Motorsportu ORLEN, PZM oraz Geothermal Solutions, Łódzkiej Strefie Ekonomicznej, Repiński Transport, Samarite, ENEXA, WTC System, Dopingujemy, Stilo i Ansite!” – zakończył.

Trudny sezon, rola lidera i cenne doświadczenia

W październiku 2025 roku Jan Przyrowski otrzymał szansę od zespołu RPM na torze Monza, którą świetnie wykorzystał. Zespół był wówczas w dużym kryzysie, mimo iż choćby rok 2024 był całkiem udany dla nich. Wówczas polski kierowca był jeszcze przed finałem sezonu w Hiszpańskiej Formule 4, gdzie walczył o Top 3 na koniec kampanii. Ten cel udało się zrealizować i jednocześnie zbliżał się okres ważnych decyzji odnośnie przyszłości.

Seria FREC z nowym bolidem Tatuus T-326 i szansa startów jako pierwszy Polak w jej odpowiedniku na Bliskim Wschodzie były naturalnym krokiem. Kategoria ze wsparciem FIA, która oferuje punkty do superlicencji i rozwój w bardzo konkurencyjnej stawce z juniorami F1. Zespół RPM potrzebował lidera, który jest w stanie wprowadzić ich do walki w czołówce. Ten cel w FRMET i FREC Jan zrealizował, choć oczywiście ambicje były znacznie większe.

Rundy na Red Bull Ringu, Zandvoort, jak i pierwsze połowy weekendów w Spa i na Monzy, oraz wyniki na Hungaroringu, Paul Ricard i Imoli powinny być znacznie lepsze. Po tym, jak zespół radził sobie w debiucie podczas rund w Abu Zabi, Dubaju i w Katarze, gdzie były podia i kilkukrotnie zwycięstwo też było w zasięgu, Jan mógł liczyć na więcej.

Gościnny występ w finale WSMP. Plany na przyszłość będą ogłoszone za jakiś czas

Jan Przyrowski wystartował w dniach 18-19 września w finale Wyścigowych Samochodowych Mistrzostw Polski na Torze Poznań w barwach Aquaflame Racing Team. Start był bardzo spontaniczny, a okazja do poprowadzenia Radicala 3R XX pojawiła się w ostatniej chwili przed startem wyścigowego weekendu. Już od sesji treningowych tempo 18-latka było bardzo dobre. Adaptacja do nowej maszyny przebiegła sprawnie. W wyścigu Endurance skład Przyrowski/Hołub zajął 2. miejsce w swojej klasie i 7. ogólnie. Była to świetna okazja, aby pokazać się polskim kibicom, którzy wspierali Jana w tym trudniejszym sezonie w serii FREC.

Na ten moment plany polskiego kierowcy na sezon 2027 nie są jeszcze znane. Kampania 2026 zakończyła się bardzo wcześnie, bo 13 września wraz z ostatnim wyścigiem na Hockenheimringu.

Kibice często pytają w social mediach o kolejne kroki. Sam Jan jest bardzo wdzięczny za wsparcie. W trudnych momentach było ono bardzo widoczne i wszyscy są zdeterminowani do dalszych kroków. Od kartingu potencjał Przyrowskiego jest ogromny i niezaprzeczalnie jego talent jest zauważalny w środowisku. Oczywiście sporo osób chciałoby dalszych wyścigów z udziałem Jana jeszcze w tym roku. Warto jednak pamiętać, iż nie jest to zależne tylko i wyłącznie od zawodnika. Istotną kwestią jest budżet.



Idź do oryginalnego materiału