Jeszcze rok temu wydawało się to niemal nieprawdopodobne. Niedawny uczestnik SGP2, zawodnik z ogromnym potencjałem, który otarł się o podium w zawodach o Srebrny Kask trafił do Krajowej Ligi Żużlowej. Niestety żużel jest sportem, który nie wybacza błędów. Te w ostatnim czasie Przanowskiemu przydarzały się wyjątkowo często. Przez to w PGE Ekstralidze odjechał tylko trzy biegi zdobywając dwa punkty z bonusem.
Dla młodego zawodnika taka stagnacja to fatalna sytuacja. To w końcu w takim wieku często buduje się fundamenty na dalszą karierę. Brak jazdy zupełnie blokuje rozwój zawodnika, który już nie raz przecież pokazał, iż potrafi ścigać się na wysokim poziomie. Mając na uwadze właśnie ten fakt Przanowski zdecydował się na podpisanie umowy z Wybrzeżem Gdańsk, które nie było zadowolone ze swojej formacji juniorskiej.
Jak poinformował Robert Kościecha na konferencji prasowej przed meczem ze Stelmet Falubazem Zielona Góra – była to w pełni decyzja zawodnika. – „To Janek zgłosił się z prośbą do nas”. Co ciekawe, mógł on trafić ligę wyżej. – „Mieliśmy też oferty z Metalkas 2. Ekstraligi, ale wybrał drugoligowy klub. Nie możemy zmusić go jednak do zmiany decyzji” – dodał Kościecha.
Dla trenera najważniejsze jest w tej kwestii jedno – regularna jazda Przanowskiego, który potrzebuje pewnego miejsca w składzie i zaufania. To właśnie ma otrzymać w Gdańsku a na co nie mógłby liczyć w Grudziądzu przez wzgląd na wysoką formę swoich rywali. „Przy tej dyspozycji Kevina i Bastiana raczej nie miał większych szans by pojeździć w lidze więc skorzystał z nadarzającej się okazji. Z pewnością jest to dobre dla jego rozwoju, ale wciąż jest naszym zawodnikiem i tutaj cały czas będziemy mu pomagać” – zakończył szkoleniowiec Bayersystem GKM.
Jan Przanowski













