W czerwcu 2024 roku Francuz Mehdi Frère został zawieszony przez AIU za złamanie przepisów antydopingowych na dwa lata. Jego zawieszenie zostało ogłoszone dzień przed startem Mistrzostw Europy w Rzymie. Frère trzykrotnie w przeciągu 12 miesięcy nie wypełnił obowiązku podania miejsca pobytu. Mimo odwołania do Sportowego Sądu Arbitrażowego, został zawieszony na dwa lata. Jego kara skończyła się na początku czerwca tego roku. 7 czerwca wygrał bieg na 10 kilometrów w Paryżu, a tydzień później pobił rekord życiowy na tym dystansie wygrywając w Corrida de Langueux z 27:44. Jak zostanie odebrany w środowisku i czy jego przypadek pokazuje twardość prawa, choćby w przypadku teoretycznie „czystych sportowców”?
Kariera Frère nabrała tempa w 2020 roku. Francuski żandarm od juniora był czynnym biegaczem, ale na początku jego przygody z bieganiem nie zyskał uznania w oczach trenerów i, jak sam wspominał, kilka lat temu był przekreślony przez klubowego trenera i określony mianem zawodnika bez perspektyw. W trakcie pandemii, ale także później, co było jedną z linii obrony zawodnika i jego adwokata przed zarzutami AIU, udostępniał swoje treningi. Wprawił w osłupienie wiele osób, gdy pod koniec roku 2020 przebiegł na treningu w paryskim parku 10 kilometrów w czasie 27:24 (zapis z GPS). Ówczesne minimum na Igrzyska w Tokio wynosiło 27:30. Jego oficjalna życiówka z tamtego czasu to 29:27.
Niedługo potem, w Walencji w 2020 roku, uzyskał czas 2:08:55 poprawiając swoją maratońską życiówkę z poziomu 2:14:25. Szybki postęp zawodnika był przez wiele osób podważany.
Skażona już wcześniej dopingiem, francuska lekka atletyka, działała sama, aby zwalczyć ten proceder. Pojawił się francuski program Quartz Elite działający jak paszport biologiczny, mający na celu dodatkowy monitoring sportowców. Warto dodać, iż WADA, czy AIU będące ciałem World Athletics, pomiędzy zawodami kontrolują tylko ścisłą, światową czołówkę. Quartz Elite miał dodatkowo pilnować sportowców, którzy nie byli pod lupą międzynarodowych organizacji, tak jak Frère na początku swojej kariery. Po swoich pierwszych sukcesach zapowiadał, iż sam, dobrowolnie zgłosi się do francuskiego programu pokazując wszelkie badania krwi z poprzedzających sukces okresów. Niestety mimo zapewnień nigdy tego nie uczynił. Mimo to w 2021 roku został wcielony do AFLD, francuskiego programu kontroli, jednak bez podania historycznych wyników badań krwi. Od tego momentu był zobowiązany do podawania miejsca pobytu na każdy dzień w roku.
Pod koniec 2023 roku zawodnik pobiegł w Walencji wynik 2:05:43. Daje mu to w tej chwili 15. miejsce w historii europejskiego maratonu. W momencie uzyskania tego wyniku był to czwarty wynik w historii Europy i najlepszy wśród zawodników, którzy urodzili się na Starym Kontynencie. w tej chwili szybciej z zawodników urodzonych w Europie pobiegł jedynie jego rodak Morhad Amdouni. Ten wynik spowodował, iż dodatkowo AIU wcieliła go na początku 2024 roku w osobny program kontroli.
Pół roku później jego kariera zwolniła. Jak podało AIU – Francuz został zawieszony za złamanie przepisów antydopingowych dotyczących podawania miejsca pobytu. Najlepsi lekkoatleci na świecie mają obowiązek wskazania każdego dnia godzinnego okna, w którym mogą być badani w związku z przestrzeganiem przepisów antydopingowych. System nosi nazwę ADAMS i po kolejnych sukcesach Francuza był on włączony do tego programu. Frère trzykrotnie nie wskazał prawidłowego miejsca swojego pobytu.
Co ważne identyczna kara grozi za złe podanie miejsca pobytu, choćby w przypadku, gdy służby antydopingowe nie odwiedzą zawodnika, jak i w momencie, gdy funkcjonariusze organów antydopingowych zapukają do drzwi i nie zastaną sportowca. Kilka lat temu głośny był przypadek Salwy Eid Naser, która w 2019 roku została mistrzynią świata na 400 metrów. Ona również została zawieszona za tzw. „whereabouts failures” – trzykrotne unikanie kontroli lub niedopełnienie obowiązku podania lokalizacji dla agencji WADA w okresie 12 miesięcy. Co interesujące zawodniczka już wcześniej powinna zostać zawieszona, przed jej startem na MŚ w 2019, jednak, jak wykazano w trakcie apelacji kontroler zamiast pukać do drzwi jej mieszkania, pukał do… składu z butlami gazu. Ta skuteczna próba obrony wywołała dużą dyskusję w świecie sportu. Szczególnie, iż dotyczyła zawodniczki pochodzenia nigeryjskiego, ale reprezentującej bogaty i wpływowy Bahrajn.
Frère był badany wielokrotnie w trakcie i pomiędzy zawodami i nigdy kontroler nie „odbił się” od jego drzwi, a każdy z przypadków „błędu” był innej natury.
Pierwsze naruszenie
Zwodnik mieszkał i trenował w obozie Kecheia w Iten w Kenii – znanym ośrodku często odwiedzanym przez lokalnych i międzynarodowych sportowców. W systemie ADAMS zadeklarował swój godzinny slot na badania w tym miejscu na wieczór 23 lutego 2023 roku, między 20:30 a 21:30. W rzeczywistości wsiadł już do samolotu powrotnego do Francji – co oznacza, iż zadeklarowane miejsce pobytu nie było już tym, w którym faktycznie przebywał.
Mehdi wyjaśnił ten błąd w następujący sposób: zaktualizował swoje dane, gdy tylko uzyskał stabilne połączenie internetowe na lotnisku. Jego błąd w podaniu miejsca pobytu miał wynikać z zamieszania z harmonogramem zawodów oraz zmianami w palnie lotów. Panel CAS wziął pod uwagę te wyjaśnienia, ale stwierdził, iż błąd został popełniony: informacje w aktach były obiektywnie nieprawidłowe w momencie deklarowanego slotu i nie można tego usprawiedliwić.
Biegacz mimo to został przebadany – 26 lutego 2023 roku w Neapolu – trzy dni po tym, jak zauważono błąd w miejscu pobytu. Wynik był negatywny.
Drugie naruszenie
Mehdi Frère kolejne wykroczenie popełnił 18 września 2023 roku. Podczas obozu w Font-Romeu – francuskim narodowym ośrodku treningu wysokogórskiego – gdzie poza treningiem w warunkach hipoksji zawodnicy codziennie oddają próbki moczu. Następnie udał się do Saint-Jean-de-Monts na drugi obóz. Popełnił błąd w systemie ADAMS: jego miejsce noclegu nie zostało poprawnie zaktualizowane, przez co Font-Romeu zostało podane jako jego adres, mimo iż znajdowało się prawie 8 godzin jazdy samochodem.
Biegacz został przebadany niecałe dwa tygodnie później – 29 września 2023 roku w Rydze, przed wyścigiem w ramach MŚ w Biegach Ulicznych. Wynik był negatywny.
Trzecie naruszenie
Biegacz ponownie wracał z obozu treningowego w Kenii. Informacje z systemu ADAMS wskazywały, iż będzie w obozie Kecheia w Iten 22 i 23 lutego 2024 r., między godziną 21:00 a 22:00. Rano 23 lutego 2024 r. inspektor kontroli antydopingowej francuskiej agencji AFLD – obecny na lotnisku Charles de Gaulle, aby przetestować innego sportowca – zauważył Mehdiego w hali przylotów. Zawodnik opuścił w rzeczywistości Kenię poprzedniego wieczoru samolotem odlatującym o 23:15 i właśnie wylądował w Paryżu.
Informacje z systemu ADAMS nie zostały zaktualizowane przed wylotem. Podobnie jak w przypadku pierwszego naruszenia przepisów, Frère zakwestionował oskarżenie, wyjaśniając, iż aktualizacje zostały wprowadzone tak szybko, jak było to praktycznie możliwe. CAS uznał słusznie, iż informacje w aktach nie odpowiadały jego rzeczywistej lokalizacji w zadeklarowanym przedziale czasowym.
Frère został przebadany 25 lutego 2024 roku w Albufeirze w Portugalii dwa dni po tej sytuacji. Wynik był negatywny.
Twarde prawo, ale prawo
CAS, Sportowy Trybunał Arbitrażowy, który badał apelację sportowca wyraźnie przyznał, iż „w aktach nie ma żadnego elementu sugerującego, iż Mehdi Frère próbował uniemożliwić stawienie się na niezapowiedziane testy”. Dwuletni zakaz jest surową, automatyczną konsekwencją trzech błędów podania miejsca pobytu w ciągu dwunastu miesięcy – nie jest to dowód celowego oszustwa lub zamiaru uniknięcia kontroli antydopingowych.
Sam biegacz tłumaczył się, iż jego lokalizacja była dostępna dla wszystkich śledzących go od lat na Stravie, gdzie umieszczał wszystkie treningi. AIU oraz CAS orzekły, iż Strava nie jest oficjalnym kanałem monitorowania zawodników.
Co również znaczące, wielu francuskich biegaczy okazało wsparcie dla Frère, mimo iż ten był, i po zakończeniu zawieszenia jest wciąż, ich rywalem o miejsce w kadrze. Frère w trakcie zawieszenia trenował bez zmian, często na obozach wysokogórskich w towarzystwie reprezentantów kraju.
Przychylność zyskał także wśród większości francuskich mediów i kibiców. Wpływ na to z pewnością miała oczywista pod względem formalnym kara, ale absolutnie nieoczywista chęć oszustwa antydopingowego. Co ważne, w przypadku innych zawodników z Francji przyłapanych na łamaniu przepisów antydopingowych, tamtejsze środowisko nie było tak wyrozumiałe.
Powrót z banicji
Francuz kilka dni po zakończeniu zawieszenia, 7 czerwca wygrał bieg na 10 kilometrów w Paryżu z czasem 28:11. Tydzień później został pierwszym Francuzem od ponad dwudziestu lat, który wygrał w Corrida de Langueux z czasem 27:44 ustanawiając nowy rekord życiowy.
Wielu kibiców, jak i francuskie media, zareagowało na ten fakt bardzo pozytywnie doceniając nieustępliwość Francuza. Sam biegacz w mediach społecznościowych przyjmuje wiele gratulacji. Przekazał je m.in. rekordzista Francji na kilku dystansach, czołowy biegacz średniodystansowy na świecie Azeddine Habz. Frère jest bardzo lubiany od lat we Francji ze względu na jego otwarte podejście do kibiców, dzielenie się treningiem w mediach społecznościowych i nadzieję jaką daje – Europejczycy mogą walczyć z zawodnikami z Afryki.
Mimo to, biegacz spotyka się też z nielicznymi, krytycznymi komentarzami sugerującymi stosowanie dopingu. Jak sam przyznał w jednym z wywiadów będzie walczył na drodze sądowej z osobami, które oczerniają go w komentarzach.
Mehdi Frère stwierdził, iż w jego przypadku każdy ze scenariuszy powrotu po zawieszeniu, byłby dla części ludzi powodem do oskarżania go o doping. „Gdybym wrócił bez dobrej formy, niektórzy powiedzieliby: »Widzisz, bez dopingu jest trudniej biegać na wysokim poziomie«. Ale gdy wróciłem z wysoką formą to teraz słyszę: »On musiał stosować masę środków dopingujących przez te dwa lata«”. Biegacz wyjaśnił również, iż był testowany podczas zawieszenia, ale według niego „za rzadko”. „Byłem testowany tylko trzy razy, co moim zdaniem jest zdecydowanie za mało” – podkreślił.
Faktem jest, iż zawodnik zgodnie z przepisami, wrócił do rywalizacji na bardzo wysokim poziomie i zapowiada chęć walki o Igrzyska Olimpijskie w Los Angeles w 2028 roku. Możliwe, iż już pod koniec tego roku wróci do ścigania w maratonie. Jego historia zawieszenia, chociaż w pełni słuszna w zgodzie z przepisami, ma w wielu oczach inny stopień winy niż w przypadku biegaczy przyłapanych na stosowaniu zakazanych środków, czy uciekającymi przed kontrolerami na marokańskim targu – w 2019 roku Clemence Calvin, wicemistrzyni Europy w maratonie uciekała na targu w Marakeszu przed francuskimi kontrolerami.
Mimo przychylności środowiska Mehdi Frère już zawsze będzie nosił pewien ciężar zawodnika, który został zawieszony. choćby jeżeli można przypuszczać, iż jego zawieszenie wynikało wyłącznie z niefrasobliwości… a dosadniej ujmując głupoty, było ono konieczne. Gdyby CAS i AIU nie dokonało tego zawieszenia, część osób mogłoby wykorzystać do własnych celów scenariusz lubianego i pozytywnie odbieranego sportowca, który „przez roztargnienie zapomniał zmienić danych pobytowych”.
To historia pokaże, jak kibice będą odbierać Frère w przyszłości. Warto pamiętać, iż również w historii polskiego sportu bywały przypadki wykrycia środków zakazanych u ulubieńców kibiców i zawieszenia ich, co wcale nie przeszkodziło w przychylności środowiska. Dotyczy to m.in. lubianej Justyny Kowalczyk, która została zawieszona niedługo przed jej pierwszym medalem olimpijskim, Pawła Nastuli, który po olimpijskiej karierze judoki zajął się MMA i wykryto u niego nandrolon, czy Sebastiana Chmary, który po ponad trzydziestu latach po zawieszeniu został prezesem PZLA.
O historii Frère powstaje
.

2 dni temu
















