
Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, iż Conor McGregor dogadał się z UFC w kwestii swojego powrotu do oktagonu.
Jak przekazał znany w środowisku dziennikarz Ariel Helwani, negocjacje między UFC a Conorem McGregorem idą w dobrym kierunku. Kanadyjczyk pokusił się choćby o stwierdzenie, iż tylko kataklizm mógłby sprawić, aby McGregor nie wrócił do klatki amerykańskiego giganta. Według Helwaniego „The Notorious” ma zawalczyć 11 lipca 2026 roku podczas UFC International Fight Week.
Dziennikarz zasugerował również, aby zwrócić uwagę na ostatnie wpisy Maxa Hollowaya, w których Hawajczyk zachęcał Conora McGregora do rewanżu. Zdaniem Kanadyjczyka to jasny sygnał, iż „Błogosławiony” jest głównym kandydatem na rywala McGregora.
The UFC needs Conor McGregor now more than ever, and they have to do everything in their power to make his return happen. It appears everything is trending in the right direction.
At this point, I think it’s safe to say that something disastrous would have had to happen if he’s… pic.twitter.com/QfD6bc99ro
Ponadto podkreślił, iż UFC nigdy nie potrzebowało Conora McGregora bardziej niż teraz, nawiązując do faktu, iż największa organizacja MMA na świecie w ostatnich tygodniach walczy z problemami wizerunkowymi. Karta walk na hucznie zapowiadaną galę w Białym Domu spotkała się z dużym rozczarowaniem i została zmieszana z błotem przez kibiców.
Poza tym umowa z Paramount Plus nie przyniosła oczekiwanych zmian. Choć Amerykanie rzeczywiście płacą znacznie mniej za oglądanie UFC, w sieci pojawia się wiele głosów sugerujących, iż wraz ze spadkiem ceny obniżyła się również jakość transmisji. Na platformie X można znaleźć mnóstwo komentarzy dotyczących problemów technicznych oraz wszechobecnych reklam.
Co prawda powrót Conora McGregora z pewnością nie rozwiąże wszystkich tych problemów, ale – przynajmniej na chwilę – powinien uciszyć sfrustrowanych widzów. Mimo upływu lat oraz wielu afer na koncie, Irlandczyk to wciąż wielkie nazwisko w świecie sportów walki.
Król wraca na salony?
Conor McGregor (22-6) dołączył do UFC w 2013 roku po serii ośmiu zwycięstw z rzędu. Irlandczyk zadebiutował w starciu z Marcusem Brimage, który nie miał żadnych szans w starciu z byłym mistrzem Cage Warriors w dwóch kategoriach wagowych. Popularny „The Notorious” zdominował swojego rywala, nokautując go już w pierwszej rundzie.
ZOBACZ TAKŻE: „To jest mój last dance”. Bartosz Szachta szokuje po porażce z Załęckim
W kolejnym starciu pokonał Maxa Hollowaya, a trzy walki później stoczył bój o tymczasowy pas mistrzowski w kategorii piórkowej. Pod koniec 2015 roku stanął w szranki z José Aldo w pojedynku, który miał wyłonić niekwestionowanego mistrza w wadze do 66 kilogramów. „The Notorious” znokautował Brazylijczyka w 13 sekund, kończąc jego wieloletnie panowanie. Reszta to już historia, którą zna każdy fan MMA.

12 godzin temu














