Ponad 48h w podróży, Polacy podjęli ryzyko. Sprawdził się czarny scenariusz
Zdjęcie: Skoczek narciarski ubrany w kombinezon startowy, kask i gogle stoi na rozbiegu przed oddaniem skoku, z widocznym numerem startowym 32 i licznymi logotypami sponsorów na stroju.
Dla Macieja Kota ostatni weekend był prawdziwą walką z przeciwnościami losu i ostatecznie spełnił się najczarniejszy scenariusz. Podróż na zawody Pucharu Kontynentalnego trwała ponad dwie doby, a problemy zaczęły się jeszcze przed startem rywalizacji. Polskiemu skoczkowi m.in. zaginął bagaż, przez co musiał korzystać ze sprzętu pożyczonego od rywali. Gdy udało się opanować kwestie organizacyjne, pojawiły się kolejne trudności. Harmonogram zawodów nieustannie ulegał zmianom, aż w pewnym momencie zaplanowano jednego dnia rozegranie aż trzech konkursów. Ostatecznie Polak nie oddał ani jednego skoku. O kulisach opowiedział w rozmowie z Interią Sport.

3 godzin temu












