Kamil Stoch nie był jedynym kandydatem na następcę Adama Małysza. Przekonać się o tym mógł każdy, kto przebył drogę z Krakowa do Zakopanego zimą 2008 roku. Na kibiców, jadących w styczniu na Puchar Świata na Wielkiej Krokwi, z billboardów wzdłuż zakopianki spoglądał Klemens Murańka. Cudowne dziecko polskich skoków miało przeżyć sportową traumę w swoim uroczystym debiucie w rywalizacji z najlepszymi skoczkami świata.
REKLAMA
Zobacz wideo Skoki narciarskie w Polsce umierają? Wojciech Fortuna: Coś tam nie gra
Dopuszczenie Murańki do startu w Pucharze Świata wymusił na prezesie PZN Apoloniuszu Tajnerze i trenerze kadry Hannu Lepistoe ojciec skoczka. 24 stycznia, w wieku 13 lat, 4 miesięcy i 24 dni Klimek został najmłodszym zawodnikiem w historii, który zadebiutował w zawodach tej rangi. Skończyło się totalną klapą, czyli ostatnim miejscem w kwalifikacjach, po skoku na 88,5 metra. A przecież w dniu swoich 10. urodzin Murańka uzyskał na Wielkiej Krokwi 135,5 m, zaledwie 4,5 mniej niż wynosił rekord skoczni.
"Koniec Murańki"
Poddawanie 13-latka tak ogromnej presji wywołało poruszenie w Polsce i za granicą. Pamiętam jak Gregor Schlierenzauer – sam kiedyś cudowne dziecko skoków austriackich, przestrzegał szefów PZN, ojca zawodnika i polskich kibiców, by byli ostrożni w obchodzeniu się ze skoczkiem tak młodym i niedoświadczonym. Mimo porażki na skoczni Klemens podpisał wtedy, w asyście przedstawicieli licznych mediów, kilka kontraktów sponsorskich. Ciśnienie na spieniężenie talentu "następcy Małysza" było ogromne.
Wszyscy wiemy, jak potoczyła się potem jego kariera. Klemens rósł, mężniał, zmieniały się jego parametry. Jeden z tabloidów ogłosił choćby "koniec Murańki", gdy miał on wciąż naście lat. W połowie 2012 r. u Murańki wykryto problemy ze wzrokiem, musiał przejść serię operacji. Rok później zdobył srebrny medal w mistrzostwach świata juniorów w Libercu.
Miesiąc później Polska miała w końcu "Następcę Małysza". W Predazzo Kamil Stoch zdobył tytuł mistrza świata na dużej skoczni. Trzy miesiące przed 26. urodzinami. Długo trzeba było czekać na eksplozję talentu skoczka z Zębu, ale gdy wreszcie wskoczył na najwyższy poziom, dominował na światowych skoczniach aż do 2021 roku. Zdobył cztery medale olimpijskie (trzy złote indywidualnie), sześć medali mistrzostw świata, dwa razy wzniósł Kryształową Kulę, wywalczył trzy medale MŚ w lotach, trzy razy wygrał Turniej Czterech Skoczni. Ostatni raz jako sportowiec prawie 34-letni.
Stoch długo czekał na pierwszy wielki triumf, ale potem zmienił się w kandydata na skoczka wszech czasów. Dość podobnie było z Małyszem, który zimą 1997 roku wygrał próbę przedolimpijską w japońskiej Hakubie. Był wtedy nastolatkiem jak dziś Tomasiak. Gdy jednak rok później przyszło do walki o medale igrzysk, spisał się fatalnie. – Skakałem jak przedskoczek, a nie olimpijczyk – wspominał potem.
Chciał choćby rzucić skoki, ale przełamał kryzys. Eksplozja talentu nastąpiła w grudniu 2000 roku, po 23. urodzinach. Małysz wygrał Turniej Czterech Skoczni w 2001 r. jako pierwszy Polak w historii, potem zdobył dwa medale mistrzostw świata w Lahti, a rok później dwa na igrzyskach w Salt Lake City. Po trzech dekadach Polak stanął w końcu na podium zimowej olimpiady.
Kolejność była odwrotna niż u Tomasiaka. Adam wywalczył brąz na skoczni normalnej i srebro na dużej. Był już wtedy skoczkiem dojrzałym – 24-letnim. Karierę zakończył znacznie wcześniej niż Stoch, ale ma w kolekcji cztery medale olimpijskie, sześć medali mistrzostw świata (cztery złote), cztery Kryształowe Kule i 39. indywidualnych zwycięstw w Pucharze Świata. Na tej samej liczbie zwycięstw w PŚ zatrzymał się Stoch.
Kariera Małysza, Stocha, ale też Piotra Żyły i Dawida Kubackiego, czyli polskich mistrzów świata w skokach narciarskich miała wspólny mianownik. Kubacki wygrał pierwsze zawody Pucharu Świata w Predazzo tuż przed 29. urodzinami. Dwa miesiące później został mistrzem świata w Seefeld. To nie znaczy, iż wcześniej skakał źle – już w 2013 roku wywalczył brąz MŚ w drużynie ze Stochem, Żyłą i Maciejem Kotem. Cztery lata później w tym samym składzie w Lahti sięgnęli po złoto w drużynie. Apogeum formy osiągnął jednak późno.
Zagrożenia dla Kacpra Tomasiaka
Żyła był i wciąż jest skoczkiem o ogromnym potencjale, ale największy sukces osiągnął w wieku 34 lat. Został indywidualnym mistrzem świata na normalnej skoczni w Oberstdorfie w 2021 roku, po czym obronił tytuł dwa lata później w Planicy. W sumie ma aż siedem medali MŚ. Genialna biegaczka narciarska Justyna Kowalczyk zdobyła tylko o jeden więcej!
Wszystkie te przypadki polskich mistrzów w skokach narciarskich pokazują jednak, iż najważniejszy jest jeden aspekt – cierpliwość. Kubacki podkreśla to na każdym kroku. Ile straciłby polski sport, gdyby Małysz rzucił skoki po igrzyskach w Nagano? Co by było, gdyby ojciec nie wbił Stochowi do głowy, iż "żeby raz wygrać, trzeba najpierw sto razy przegrać"? Toteż gdy w licznych rozmowach pytałem ówczesnego prezesa PZN Apoloniusza Tajnera, kto zastąpi w przyszłości Stocha, Żyłę i Kubackiego, niezmiennie odpowiadał, iż Murańka, albo były mistrz świata juniorów Jakub Wolny, wciąż dojrzewają do wielkich sukcesów.
Miał na to argumenty, bo nie tylko mistrzowie, ale także Stefan Hula, czy Andrzej Stękała sięgali po medale igrzysk, czy mistrzostw świata jako skoczkowie dojrzali. Hula miał podczas igrzysk w Pjongczangu 31 lat. Przez większość kariery był traktowany przez hejterów jako beztalencie, aż nagle sięgnął po brąz olimpijski w drużynie, a w indywidualnym konkursie na skoczni normalnej był piąty. Z kolei Stękała miał 25 lat, gdy zdobył z drużyną medale mistrzostw świata w lotach i mistrzostw świata w Oberstdorfie.
To samo dotyczy Aleksandra Zniszczoła i Pawła Wąska. Pierwszy dwa razy stanął na podium Pucharu Świata jako 30-latek, drugi zrobił to raz, w wieku 25 lat. To były zresztą jedyne przebłyski polskiej kadry w ostatnich trzech sezonach, w których Stoch, Kubacki i Żyła popadli w kryzys.
Dlatego sukces Tomasiaka był w Polsce tak wyczekiwany i niezbędny. On nie miał komfortu, by czekać latami. Gigantyczna popularność skoków narciarskich w Polsce, nakręcona przez Małysza, Stocha, Kubackiego, Żyłę i innych była poważnie zagrożona. Nastoletni Tomasiak spada nam z nieba. Nie zdążył choćby stanąć na podium w Pucharze Świata, a z debiutu na igrzyskach przywiezie co najmniej dwa medale. Tego nie dokonał przed nim nikt z Polaków.
Stoch był największą gwiazdą w Soczi w 2014 roku, w swoim trzecim starcie olimpijskim. Małysz w drugim, w Salt Lake City zdobył dwa medale. Tomasiak zadebiutował więc na igrzyskach lepiej niż legendy. Kończący karierę Kamil uważa, iż Kacper pobije kiedyś wszystkie ich rekordy. Czy to możliwe?
Nadchodzi jednak trudny czas, gdy nastolatek będzie musiał zderzyć się z presją oczekiwań i popularności. Jechał na igrzyska do Mediolanu i Cortiny jako skoczek utalentowany, ale bez osiągnięć. Dziś jest bohaterem polskiego sportu. Udźwignąć to będzie trudno. Pokazują to liczne przykłady, nie tylko Murańki. To będzie niełatwa misja dla rodziców, trenerów i działaczy, by zapewnić Kacprowi spokój w dalszej pracy. Na skoczniach Predazzo pokazał siłę mentalną i chłodną głowę, ale prawdziwy egzamin ze sportowego mistrzostwa dopiero przed nim.

2 godzin temu