Polka odpadła na IO, może dostać choćby 120 tys. zł. Sensacyjny zwrot

2 godzin temu
Anna Twardosz zajęła dopiero 36. miejsce w olimpijskim konkursie skoków na skoczni dużej. Jak dowiedział się Sport.pl, Polski Związek Narciarski stara się, żeby dostała 120 tysięcy złotych. I bardzo dobrze! Skoro istnieje przepis o możliwości przyznania stypendium w szczególnie uzasadnionych przypadkach, Twardosz absolutnie zasługuje na docenienie.
Anna Twardosz skoczyła 115 metrów w niedzielnym konkursie igrzysk olimpijskich na obiekcie dużym w Predazzo. To pozwoliło Polce zająć tylko 36. miejsce. Niespodziewanie nie zobaczyliśmy jej w drugiej serii. W pierwszej odpadła też Pola Bełtowska, która po skoku na 108 metrów została sklasyfikowana na 41. miejscu.

REKLAMA







Zobacz wideo Lider na dekadę!



Powodów do euforii nie mamy. Twardosz na dużej skoczni wypadła o wiele gorzej niż kilka dni temu na obiekcie normalnym. Wówczas była dziesiąta. I to tamten wynik pokazał, jaki naprawdę potencjał ma nasza najlepsza zawodniczka.
Twardosz pokazała wielki potencjał. PZN już działa
W pierwszym olimpijskim konkursie Twardosz na półmetku była na sensacyjnym, ósmym miejscu. Wielu uważało, iż w serii finałowej 24-latka zanotuje znaczny spadek, a ona wytrzymała presję.
Tamto dziesiąte miejsce Twardosz jest najlepszym w historii wynikiem na igrzyskach polskich skoków kobiet w konkursach indywidualnych. I aż szkoda, iż nie dało Annie prawa do otrzymywania stypendium z Ministerstwa Sportu.
Stypendia otrzymują polscy sportowcy, którzy na wielkich, międzynarodowych imprezach zajmują miejsca w top 8. Im wyższa ranga zawodów, tym większe środki przyznaje resort sportu. W przypadku igrzysk olimpijskich jest to od 6,7 tys. zł brutto miesięcznie za ósme miejsce, do aż 17 tys. Przy czym za miejsca pierwsze, drugie i trzecie stypendia są wypłacane przez dwa lata, a za miejsca 4-8 – przez półtora roku.



Jak dowiedział się Sport.pl, Polski Związek Narciarski ma nadzieję, iż Anna Twardosz dostanie stypendium, mimo iż nie zajęła miejsca w top 8. Jak słyszymy, federacja poczyniła już choćby starania w tej sprawie.
- Rzadko tak się zdarza, ale się zdarza, iż stypendium dostaje ktoś, kto nie był w czołowej ósemce. Trzymamy rękę na pulsie, jesteśmy już umówieni z ministrem na rozmowę po igrzyskach – mówi Sport.pl Tomasz Grzywacz, sekretarz generalny PZN-u.
Saneczkarze dostaliby stypendia, choćby gdyby nie dojechali do top 8
Cztery lata temu dziewiątym miejscem na igrzyskach w Pekinie pierwotnie nie do końca ucieszyła się nasza saneczkowa dwójka. Wojciech Chmielewski i Jakub Kowalewski osiągnęli bardzo wartościowy wynik. Stali się pierwszym naszym duetem od 1976 roku, który w rywalizacji saneczkowych dwójek wjechał do top 10 igrzysk. Ale w wywiadach po starcie zawodnicy podkreślali, iż chcieli dostać się do top 8 i zapewnić sobie stypendia, dzięki czemu mogliby się skupić na sportowych karierach.
"Nasza dwójka saneczkowa martwi się, iż straciła stypendium, bo w Pekinie zajęła 9. miejsce. Przypominam, iż w 2021 r. znowelizowaliśmy prawo, aby minister sportu mógł przyznać stypendium w takich przypadkach. Panowie, głowy do góry. Gratuluję dobrego występu" – pisał wtedy na Twitterze (dziś to platforma X) były szef polskiego sportu, Piotr Gliński.



Finalnie obaj saneczkarze stypendium zapewnili sobie dzięki temu, iż Polska z nimi w składzie zajęła ósme miejsce w rywalizacji sztafet. Ale na pewno cenne było, iż mogli w niej startować już ze spokojnymi głowami.


Twardosz skakała i sprzedawała ubrania
Czy po swoich pierwszych igrzyskach Anna Twardosz dostanie pieniądze, jakie pomogłyby jej koncentrować się na rozwijaniu kariery? jeżeli minister przyzna dziesiątej zawodniczce olimpijskiego konkursu na skoczni normalnej kwotę za miejsce ósme, to przez półtora roku zyska w sumie 121 tys. zł. Comiesięczne wpływy w wysokości 6,7 tys. brutto dla skoczkini, która jeszcze całkiem niedawno musiała łączyć sport z pracą zarobkową, byłyby na wagę złota.
- To było chyba w 2022 roku, na pewno całkiem niedawno. Coś szło kosztem czegoś innego, bo inaczej się nie dało. Ale to się nie mogło udać. W końcu treningi poszły w odstawkę. Niby nie pracowałam przez cały dzień, ale jednak na tyle długo, iż trudno było wkleić trening w plan dnia – opowiadała Twardosz w niedawnej rozmowie ze Sport.pl.
W tym wywiadzie Twardosz podkreślała też, jakie znaczenie ma dla niej fakt, iż przez ostatni rok miała stypendium za ósme miejsce na mistrzostwach świata Trondheim 2025 w konkursie drużyn mieszanych. - Dzięki temu nie muszę chodzić do sklepu i sprzedawać ubrań – słyszeliśmy. - Ale wiadomo, iż stypendium nie jest na całe życie, tylko tak naprawdę na chwilę. Zaraz trzeba będzie walczyć o kolejne – dodawała nasza skoczkini.



Cóż, mimo słabszego występu na skoczni dużej, na igrzyskach Twardosz powalczyła tak, iż teraz działacze naprawdę powinni powalczyć o nią.
Małysz liczy, iż pomogą medale Tomasiaka
- Myślę, iż jest duża szansa - mówi w rozmowie ze Sport.pl Adam Małysz. - Na tych igrzyskach daliśmy jako związek powód, żeby być fajnie postrzegani, bo mamy miejsca w "10". Mamy też dwa medale i to na pewno dużo daje - uzasadnia prezes Polskiego Związku Narciarskiego. - A mamy tak mało sportowców w zimowych dyscyplinach, iż moim zdaniem trzeba to docenić - wskazuje Małysz.
Wygląda na to, iż słowa szefa polskiego narciarstwa wskazują na pierwszy możliwy pozytywny efekt olimpijskich medali Kacpra Tomasiaka.
Idź do oryginalnego materiału