Eliza Rucka-Michałek zafundowała polskim kibicom piękne emocje we wczesne, niedzielne popołudnie. Pod sam koniec biegu na 50 kilometrów dołączyła do zawodniczek walczących o brązowy medal. Ostatecznie zakończyła zmagania na ósmym miejscu, co i tak jest fantastycznym wynikiem i dobrym prognostykiem na przyszłość dla 25-latki. To historyczne miejsce, gdyż pierwszy raz na igrzyskach kobiety rywalizowały na tak długim dystansie.
REKLAMA
Zobacz wideo Stare sanki, Snoop z pierogiem, aferki. Niezwykłe igrzyska dla Polski!
Pełna emocji Eliza Rucka-Michałek po biegu na 50 kilometrów
- Myślę, iż każdy sportowiec, gdyby był na moim miejscu, walczyłby o ten medal. Wiadomo, walczyłam, goniłam te dziewczyny, ale ciężko mi było na końcu i tyle - mówiła Eliza Rucka-Michałek w rozmowie z Eurosportem po zakończonym biegu.
Zobacz więcej: Niemcy niczym Polacy, biją na alarm! "Nie odgrywamy żadnej roli"
- Myślałam o top 15. Przewyższyłam swoje oczekiwania dwukrotnie? Tak i bardzo się z tego cieszę i myślę, iż nie tylko ja się cieszę, iż też wszyscy, którzy to oglądali. Trener Wierietielny oglądał mnie i już na pewno mam SMS-a, iż jestem dzielna i dobrze walczyłam - dodała.
W dalszej części rozmowy nasza reprezentantka nie ukrywała wzruszenia, gdy mówiła m.in. o swojej rodzinie i bliskich. - Trener Wierietielny z Justyną [Kowalczyk-Tekieli - przyp. red.] są osobami, które nauczyły mnie ciężkiej pracy i dużo im zawdzięczam. Zawdzięczam też mojemu mężowi, który jest moim trenerem i poświęcił mi cały rok, pieniądze... I dzieci, które w domu musiały być bez mamy i rodzinie - powiedziała pełna łez Eliza Rucka-Michałek.

5 godzin temu















