Jeśli jesteś fanem Cleveland Browns, obecna sytuacja koordynatora obrony przypomina trochę „Lato George’a” – z tą różnicą, iż nikt się nie bawi. Mimo iż sezon Browns dobiegł końca, dramat otaczający Jima Schwartza i jego potencjalne przejście do Las Vegas Raiders osiąga poziom absurdu Seinfelda.
Jako Mike Florio z Rozmowy o piłce nożnej Jak podkreśla, Schwartz pozostaje głównym celem otwarcia Raiders DC. Jest tylko jeden poważny problem: Schwartz wciąż ma kontrakt w Cleveland. Browns nie są zainteresowani pozwalaniem, aby ich geniusz defensywy szedł do konferencyjnego rywala za darmo.
Tutaj właśnie wchodzi w grę prawdziwa strategia „Costanza”. W klasycznym odcinku „Zemsta” George wybucha na swoim szefie, odchodzi w blasku chwały, a następnie (po uświadomieniu sobie, iż nie ma innych perspektyw) po prostu pojawia się w poniedziałkowy poranek, udając, iż cała sprawa nigdy się nie wydarzyła.
Więcej: Browns Andrew Berry ujawnia prawdziwe powody, dla których zatrudnił Todda Monkena zamiast Jima Schwartza

Według Florio Schwartz mógłby spróbować dokładnie tej gry typu „wyjdź i wróć”. Pomysł? Schwartz zakończył już część 1, składając rezygnację. Teraz będzie czekał, aż zatrudnią nowego koordynatora, a potem nagle wraca do budynku i mówi: „Wróciłem, kochanie!”
Jeżeli Brownowie już zajęli jego miejsce, byliby zmuszeni albo sprowadzić go z powrotem na stanowisko, które już nie istnieje, albo, co bardziej prawdopodobne, zwolnić go. To w końcu zapewniłoby mu wolną agencję potrzebną do udania się do Las Vegas.
To śmiałe posunięcie w stylu Seinfelda, które może obejmować biuro ligi, zanim wszystko się skończy. Dla Raiders oczekiwanie trwa. Dla Brownów to impas. A dla Schwartza? On po prostu szuka wyjścia – w stylu Costanzy.
Jedno jest pewne, gdy zatrudniony zostanie nowy DC, sprawy staną się jeszcze bardziej interesujące.

3 godzin temu











