Piłkarskie jaja w meczu FC Porto. Tak poradzili sobie Bednarek i Kiwior

2 dni temu
Jan Bednarek i Jakub Kiwior mają za sobą kolejny dobry mecz. Obaj rozegrali pełne 90 minut, a ich FC Porto trzeci raz z rzędu zachowało czyste konto. W niedzielę skromnie pokonało Santa Clarę 1:0, choć wcale nie przyszło to z łatwością. Już na początku spotkania niebezpieczny błąd popełnił Bednarek, co nie obyło się bez konsekwencji.
FC Porto z Janem Bednarkiem i Jakubem Kiwiorem w składzie w lidze portugalskiej pozostaje niepokonane. Klub Polaków wygrał dotychczas wszystkie ligowe mecze poza jednym - z Benficą Lizbona (0:0) i pewnie prowadzi w tabeli. Znakomitą serię udało się podtrzymać także w niedzielę. Wtedy to Porto rozprawiło się na wyjeździe z Santa Clarą.


REKLAMA


Zobacz wideo Paweł Zatorski komentuje awans Asseco Resovii Rzeszów do turnieju finałowego TAURON Pucharu Polski


Trudny początek Bednarka nie przeszkodził. Porto na zero z tyłu
Niestety z punktu widzenia polskich stoperów spotkanie nie rozpoczęło się zbyt dobrze. Już w 11. minucie kosztowny błąd popełnił Jan Bednarek. Niedokładnie podawał do bramkarza Diogo Joty i, aby zapobiec utracie bramki, sfaulował napastnika gospodarzy - Gabriela Silvę. Tym samym uchronił swój zespół, ale w konsekwencji zarobił żółtą kartkę. Poza tym przez całą pierwszą połowę nie miał zbyt wiele pracy, podobnie jak Jakub Kiwior, który dwa razy wybijał piłkę i zablokował jeden strzał. Mimo to on także nie ustrzegł się błędu. Po nieco ponad pół godzinie gry brutalnym wejściem od tyłu potraktował Silvę, ale sędzia tym razem oszczędził Polaka i nie pokazał żółtej kartki.


W ataku Porto również miało kilka do zaoferowania. Długo nie było w stanie zbliżyć się do bramki rywala. W całej pierwszej części oddało raptem dwa celne strzały. Próbę Gabriela Veigi z rzutu wolnego oraz uderzenie Williama Gomesa w doliczonym czasie zatrzymał jednak bramkarz. Do przerwy było więc 0:0.
Fatalny błąd zaważył. Piłkarskie jaja w meczu FC Porto
Bramkową niemoc udało się przełamać krótko po zmianie stron. Prezent ekipie Francesco Fariolego sprawił bramkarz Santa Clary - Gabriel Batista. Gdy wykonywał wyrzut, piłka wyślizgnęła mu się z rąk i trafiła prosto pod nogi Samu Aghehowy. Napastnik skrzętnie skorzystał z okazji i trafił do pustej bramki.
Później ten sam zawodnik miał jeszcze dwie dogodne okazje, ale najpierw jego strzał wybronił golkiper, a potem zatrzymali go stoperzy.


W obronie z kolei goście spisywali się bez zarzutu. Nie dopuszczali przeciwników do pola karnego, a prym w defensywie wiódł Jan Bednarek. Pewnie wygrywał pojedynki w powietrzu, zablokował strzał i zanotował przechwyt. Do tego pod koniec spotkania posłał znakomitą piłkę do Sainza, po której ten oddał groźny strzał na bramkę. Błędów uniknął też Kiwior, a piłkarzy Santa Clary stać było jedynie na niegroźne strzały z dystansu. Wynik 1:0 utrzymał się zatem do końcowego gwizdka.


Dzięki wygranej Porto umocniło się na pozycji lidera ligi portugalskiej. Po 17 kolejkach ma w dorobku 49 punktów i o siedem wyprzedza drugi Sporting. Trzecia jest Benfica z 39 punktami.
Santa Clara 0:1 FC Porto


50' Samu
Idź do oryginalnego materiału