Była 41. minuta. Po golu cała drużyna ruszyła do Bednarka

2 godzin temu
Jan Bednarek i Jakub Kiwior przyczynili się do tego, iż FC Porto gwałtownie straciło gola w rywalizacji z Glasgow Rangers w ostatniej kolejce fazy ligowej Ligi Europy. Portugalczycy już schodzili na przerwę z wynikiem 3:1, który utrzymali do samego końca. Ostatecznie reprezentanci Polski zakończyli ten mecz z uśmiechami, bo odkupili swoje winy.
To była szósta minuta spotkania między Porto a Glasgow Rangers. Jakub Kiwior próbował wybić piłkę w okolice środka boiska po akcji rywali. Z jego niecelnego podania wyszła akcja Rangersów, która potem poskutkowała dośrodkowaniem i trafieniem Djeidi Gassamy. W tej sytuacji nie popisał się też Jan Bednarek, który nie wybił piłki uderzonej przez Francuza, a także nie porozumiał się z Diogo Costą. W ten sposób zaczęło się spotkanie Porto w ostatniej kolejce fazy ligowej Ligi Europy.

REKLAMA







Zobacz wideo Oskar Pietuszewski to polski Yamal? Żelazny: Trochę właśnie zapominamy, iż to jest dzieciak





Zaczęło się źle. Potem Porto zostawiło rywala w tyle. Bednarek był bliski gola
Przedstawiciel ligi szkockiej nie grał wieloma podaniami i szukał swoich sytuacji głównie poprzez dośrodkowania czy zagrania górą z pominięciem środkowej linii. Przez długi czas przynosiło to skutek, bo nie było celnych strzałów ze strony Porto. Gospodarze próbowali zagrozić Rangersom przez strzały z dystansu, choćby za sprawą Kiwiora czy Samu Aghehowy.
W końcu ten mur został skruszony. Rodrigo Mora rozpoczął akcję bramkową w 25. minucie, a potem ją zakończył strzałem z bliskiej odległości. Kilka minut później Porto domagało się rzutu karnego za faul Emmanuela Fernandeza na Pepe, natomiast sędzia i VAR nie dopatrzyli się tam przewinienia. Można to było uznać za kontrowersję, bo Fernandez wszedł ostro w nogę Brazylijczyka.


Przy dwóch kolejnych akcjach Porto spory udział miał Bednarek. Polak zagrał świetną prostopadłą piłkę w pole karne rywala, gdzie Francisco Moura skorzystał z błędu bramkarza i obrońcy Rangersów, a potem umieścił piłkę w pustej bramce. To była 36. minuta. Pięć minut później Porto strzeliło trzeciego gola. Wtedy piłkarze ruszyli z gratulacjami do Bednarka, ale okazało się, iż Polak nie uderzył piłki głową po rzucie rożnym. Do własnej bramki trafił wspomniany Fernandez.
Pierwsze połowy pozostałych meczów ułożyły się tak, iż po 45 minutach Porto awansowało z dziewiątego na szóste miejsce i wirutalnie mogło się cieszyć z bezpośredniego awansu do 1/8 finału Ligi Europy. Trzeba było jednak, mówiąc kolokwialnie, dowieźć zwycięstwo do końca.



Porto oddało piłkę rywalom. Cel został osiągnięty
W drugiej połowie działo się dużo mniej. Więcej pracy w defensywie miał Bednarek, który najpierw bez faulu odzyskał piłkę po starciu z Youssefem Chermitim, a później wybił piłkę wślizgiem, gdy dośrodkowywał ją Max Aarons. Był też nieudany strzał Kiwiora po rzucie wolnym wykonywanym przez Porto. Gospodarze byli zadowoleni z wyniku i ograniczyli się do tego, by kontrolować to, co dzieje się na boisku.
Zobacz też: Taką przyszłość wróżą Zielińskiemu w Interze. Można się zdziwić
Rangersi częściej utrzymywali się przy piłce, mieli więcej okazji na to, by zagrozić bramce Porto, ale ich próby były bezskuteczne. Porto mogło trafić po raz czwarty, gdy Pepe miał sporo miejsca w polu karnym przeciwników, natomiast jego strzał był zbyt słaby. Ostatecznie wynik meczu się nie zmienił, a Porto utrzymało prowadzenie 3:1.
W ten sposób Porto awansowało na piąte miejsce i zapewniło sobie udział w 1/8 finału Ligi Europy, więc uniknie dodatkowego dwumeczu w fazie pucharowej. W piątkowe popołudnie Porto pozna swojego potencjalnego rywala po losowaniu par play-offów.



Niewykluczone, iż przy najbliższym dwumeczu Porto Francesco Farioli będzie miał do dyspozycji Oskara Pietuszewskiego. O ile Polak zostanie zgłoszony do rozgrywek.
Idź do oryginalnego materiału