
Gwiazdor organizacji UFC – Gilbert Burns opowiedział o odejściu ze sportu po czternastu latach aktywności. Brazylijczyk od kilku dni jest oficjalnie emerytowanym zawodnikiem MMA, a teraz przyznał, iż odszedł ze sportu bez żalu.
Gilbert Burns zakończył 14-letnią karierę w MMA, zostawiając rękawice w oktagonie po porażce przez TKO na sobotniej gali UFC Fight Night 273 z Mike’em Malottem. Był to emocjonalny moment dla Brazylijczyka, który swoją decyzję ogłosił światu w oktagonie.
Decyzję o zakończeniu kariery trzymał bowiem w tajemnicy. Nikt nie wiedział przed galą, iż „Durinho” przejdzie na sportową emeryturę.
Gilbert Burns has officially retired from MMA pic.twitter.com/kqTfNIrmjK
— Red Corner MMA (@RedCorner_MMA) April 19, 2026„Odchodzę bez żalu”. Gwiazdor UFC o odejściu ze sportu po czternastu latach walk
Gilbert Burns miał bardzo bogatą karierę w sportach walki, ale nigdy nie udało mu się sięgnąć po największy laur w tym sporcie, czyli pas mistrzowski organizacji UFC, mimo iż swego czasu rywalizował o to trofeum.
Brazylijczyk jednak uważa, iż odchodzi ze sportu bez jakiegokolwiek żali i uważa swoją decyzję za słuszną:
- ZOBACZ TAKŻE: Oficjalnie. Jakub Wikłacz poznał nazwisko przeciwnika na trzecią walkę w UFC
„Odchodzę bez żalu. Myślę, iż wiele się nauczyłem dzięki porażkom w trakcie kariery. Nie sądzę, żebym wiele zmienił. Oczywiście, drobne rzeczy tu i tam. Ale ogólnie było to wspaniałe doświadczenie. Kiedy wyniki są pozytywne, wszyscy się cieszymy i świętujemy. Kiedy przegrywamy, jest trochę ciężko. Trzeba zobaczyć, co zrobiliśmy źle, spróbować się poprawić i nie popełniać tych samych błędów. To była dobra droga. Nie zmieniłbym jej zbytnio.
Dałem temu sportowi wszystko. Wiele dobrych walk, walka o tytuł, pojedynki z najtrudniejszymi rywalami, ze ścisłą czołówką tej kategorii. Wiedziałem, wchodząc do tej walki, iż jestem bardzo pewny siebie i włożyłem w przygotowania mnóstwo pracy. Ale kiedy nie byłem w stanie zrealizować planu walki, kiedy poczułem, iż on jest trochę szybszy, silniejszy, trochę lepszy tu i tam, pomyślałem: ‘OK, jeżeli nie mogę pokonać Mike’a Malotta’.
Nic do niego nie mam. To prawdziwy pretendent. To dobry zawodnik, ale nie sądzę, żeby był na szczycie tej dywizji jak inni. Powiedziałem sobie: ‘Będę szczery. jeżeli nie mogę go pokonać, to koniec. … jeżeli go pokonamy, to będziemy walczyć dalej. Wywołamy Colby’ego Covingtona. Zawalczymy podczas International Fight Week i będziemy kontynuować. Ale jeżeli nie mogę pokonać Mike’a Malotta, to koniec’.”
Nie ma co ukrywać, iż najważniejszą walką w karierze Brazylijczyka było starcie o mistrzowski pas wagi półśredniej, którą stoczył w lutym 2021 roku. To starcie o tytuł przegrał jednak z Kamaru Usmanem, który dzierżył wówczas pas mistrzowski tej dywizji wagowej.
Gilbert Burns kończy swoją przygodę ze sportem mają serię sześciu porażek z rzędu.
A Wy z jakiej walki zapamiętacie najbardziej Gilberta Burnsa?

1 godzina temu















