O tym bolidzie będzie się długo mówiło. Co przygotował Adrian Newey?

2 godzin temu



Choć długo trzeba było na to czekać, to jednak efekt zaskakuje w wielu aspektach. Co zauważyliśmy w bolidzie Adriana Neweya?

Trwa 5. dzień przedsezonowych testów F1 w Barcelonie. Relację live znajdziecie tutaj.

Aston Martin z zatrudnieniem Adriana Neweya wiąże bardzo duże nadzieje. Brytyjczyk dostał bardzo dużą władzę w zespole, którego będzie szefem w 2026 roku, ustawił dział techniczny pod siebie, a w trakcie przygotowań postawił na odważne decyzje.

I choć Aston Martin przybył do Barcelony spóźniony, a po zaledwie 5 okrążeniach auto zatrzymało się z powodu awarii, to i tak dostarczył mnóstwa tematów do dyskusji kibicom, ekspertom i rywalom.

“Samochód zachowywał się dobrze, miło było wrócić do auta po tak długiej przerwie. Wszyscy wykonali dobrą pracę, przygotowując auto na ten test. To bardzo skomplikowany projekt, ogromna ilość godzin w fabryce, nowy silnik. Musimy poznać jego plusy i minusy i pracować dalej” – powiedział po czwartkowych jazdach Lance Stroll.

Na co dokładnie warto zwrócić uwagę? Zacznijmy od przodu. Nos w “kształcie łyżki” z mocowaniem do drugiego elementu skrzydła i z trzecim ruchomym elementem. Jest to unikatowe rozwiązanie, choć coś podobnego jest w bolidzie Mercedesa. Jest on również szerszy niż w innych bolidach.

Jeżeli chodzi o przednie zawieszenie (push-rod), tu rozwiązania Neweya są podobne do tych, zaproponowanych przez McLarena, choć są jeszcze bardziej agresywne z bardzo ciekawą geometrią.

Bardzo dużo mówi się o wlotach powietrza w sidepodach. Mają one zupełnie inną geometrię niż u rywali. Nikt nie zdecydował się na takie rozwiązanie tego elementu.

Nad głową kierowcy widać również dawno nie widziane w Formule 1 “królicze uszy”.

Dalej również jest bardzo ciekawie. Aston dzięki bardzo ciasnemu upakowaniu jednostki napędowej, pozwolił sobie na bardzo agresywne wcięcie w sidepodach.

Bardzo interesująca jest też pokrywa silnika, na której widać bardzo interesujące otwory wentylacyjne. Świetnie widać je poniżej:

ASTON MARTIN ON TRACK

Very interesting design… Another Newey masterclass? pic.twitter.com/YYuL1gY0uN

— Cytrus News 🍋 (@CytrusNews) January 29, 2026

Ale najwięcej dyskusji wywołuje tylne zawieszenie (również push-rod). Jego elementy są przymocowane do wsporników tylnego skrzydła, działając jako elementy aerodynamiczne nad wydechem.

Cała konstrukcja Astona zdaje się dążyć do minimalizacji oporu aerodynamicznego, a nie do zwiększania siły docisku. Auto może być zatem “rakietą” na prostych. Na podobną filozofię, choć z mniej radykalnymi rozwiązaniami, postawił Mercedes.

W piątek w bolidzie Astona pojawi się Fernando Alonso i to powinno dać zespołowi znacznie większe pojęcie.

Nie mamy powodów by nie ufać konstrukcji Adriana Neweya, jednak warto powiedzieć, iż bardzo dużym znakiem zapytania w projekcie Astona Martina jest silnik Hondy. Japoński producent przyznawał się do problemów przy tworzeniu jednostki i o ile się z nimi nie upora, to choćby o ile geniusz Neweya znów się objawi, na kilka się to zda.

Więcej o tym w najnowszym vlogu, zapraszam:



Idź do oryginalnego materiału