Norwegowie grzmią po konkursie skoków. "Celowe oszustwo"

2 godzin temu
Norweg Kristoffer Eriksen Sundal dwukrotnie bliski był medalu igrzysk olimpijskich, ale nie wytrzymywał naporu ze strony Kacpra Tomasiaka. Bez indywidualnego medalu z Predazzo wyjadą też austriaccy skoczkowie. Szansę na dobre miejsce w drugim konkursie stracił Daniel Tschofenig, ale został zdyskwalifikowany za zbyt duże buty. Były skoczek Johan Remen Evensem wprost nazwał takie działanie "oszustwem".
Daniel Tschofenig w poprzednim sezonie wywalczył Kryształową Kulę, a w tym jest najlepszym z Austriaków - zajmuje 5. miejsce. Obok Jana Hoerla był największą nadzieją tej drużyny na indywidualny medal olimpijski, ale na normalnym obiekcie w Predazzo zajął dopiero 15. miejsce, a w sobotniej rywalizacji na dużej skoczni został zdyskwalifikowany za zbyt duże buty. Przekroczył normę o cztery milimetry. - Niestety, byłem naiwny i nie zmierzyłem. To było głupie z mojej strony - mówił zawodnik w rozmowie ze stacją ORF, nie unikając odpowiedzialności za to zachowanie.


REKLAMA


Evensen grzmi po dyskwalifikacji Tschofeniga
Wykluczenie 23-latka odbiło się szerokim echem w Norwegii. Mocny głos popłynął z ust byłego rekordzisty świata w długości lotu Johana Remena Evensena.
- Kiedy zostajesz zdyskwalifikowany za zbyt duże buty, to jest to jawne naruszenie przepisów. Austriacy są zdesperowani i próbują wszystkich sztuczek. To celowe oszustwo. FIS ma system pomiaru butów - grzmiał ekspert telewizji NRK w rozmowie z "Dagbladet". - To dało uczucie, jakby miał dłuższe narty, a to one unoszą cię w powietrzu - dodał.


Za kontrolę sprzętu odpowiada w tej chwili Austriak Mathias Hafele. To od podjął decyzję o dyskwalifikacji Tschofeniga. Zdaniem Evensena, to dobrze.
- To daje mi pewność, iż system działa lepiej niż dawniej. FIS wyznaczył granicę. To daje sygnał całemu środowisku skoków narciarskich, iż nie ma powodu, żeby próbować [oszukiwać - red.]. Nigdy wcześniej tak nie było - podkreślił.


Evensem mówi o oszustwie. A sam...
Ironią losu jest fakt, iż podczas ubiegłorocznych mistrzostw świata w Trondheim wybuchł skandal z udziałem norweskich skoczków. Marius Lindvik i Johann Andre Forfang, a później także pozostali skoczkowie, zostali zdyskwalifikowani za manipulacje przy kombinezonach. FIS wykluczył ich z udziału w dalszej części sezonu - do rywalizacji wrócili dopiero w Lillehammer na inaugurację zmagań 2025/2026. Wówczas ten sam Evensem, który teraz oskarża rywali o desperację i oszustwo, wyznał, iż jemu również zdarzało się skakać w za dużych kombinezonach. Wiedział o tym, ale nigdy nie został przyłapany.


- Normą w tym sporcie jest to, iż jeżeli nie zostaniesz złapany, to nie oszukujesz. Jest to problem, który rozprzestrzenił się na cały świat skoków we wszystkich krajach. I to jest coś, czym musimy się zająć - tłumaczył.
Dziś olimpijski debiut duetów
Norwegowie w Predazzo też nie mają powodów do zadowolenia i mogą czuć frustrację. Kristoffer Eriksen Sundal dwa razy po pierwszych seriach był trzeci, ale ostecznie nie stawał na podium. W obu przypadkach z 4. lokaty skutecznie zaatakował go Kacper Tomasiak - srebrny i brązowy medalista.
We wtorek odbędzie się ostatni konkurs skoków narciarskich podczas ZIO 2026. W polskim zespole do 19-latka dołączy Paweł Wąsek, który wygrał rywalizację z Kamilem Stochem. Trzykrotny medalista najważniejszej imprezy czterolecia tym samym w sobotę zanotował swój ostatni występ na igrzyskach w karierze.


ZOBACZ TAKŻE: "Zostałam bez trenera". Trzęsienie ziemi w polskiej kadrze. Związek odpowiada
Na liście startowej znajdzie się aż 17 duetów. W barwach Norwegii zobaczymy Sundala i Forfanga. Austriaków będą reprezentować piąty zawodnik konkursu na dużej skoczni Jan Hoerl i sódmy na mniejszym obiekcie Stephan Embacher. Początek rywalizacji o godz. 19.
Idź do oryginalnego materiału