Niewiarygodne! Drużyna Sochana dokonała cudu w finale NBA

1 tydzień temu
New York Knicks o jedno zwycięstwo od mistrzostwa NBA. Czwarte spotkanie finałowej serii z San Antonio Spurs miało wręcz nieprawdopodobny przebieg - w pierwszej połowie goście zszokowali Madison Square Garden m.in. fenomenalną skutecznością z dystansu. Dopiero później przebudzili się Knicks, których szaleńcza pogoń przyniosła skutek - mimo prawie 30-punktowej straty wygrali 107:106 po dobitce OG Anunoby'ego na 2 sekundy przed końcem! Cegiełkę do sukcesu dołożył Jeremy Sochan.
10 - tyle sekund zagrał Jeremy Sochan w trzecim meczu finałów NBA między New York Knicks oraz San Antonio Spurs, czyli obecnym i poprzednim klubem Polaka. Tamto spotkanie padło łupem Teksańczyków, którzy aby odrobić stratę w całej serii, w nocy ze środy na czwartek czasu polskiego musieli znów wygrać w Madison Square Garden.


REKLAMA


Zobacz wideo Sport.pl PLUS


New York Knicks byli demolowani przez San Antonio Spurs w Madison Square Garden
Goście zaczęli bardzo dobrze i po niespełna trzech minutach prowadzili 12:2. A w pierwszej kwarcie w zasadzie zdemolowali gospodarzy - mieli choćby 21-punktową przewagę, dokładnie 41:20. Potem stracili dwa punkty, ale różnica i tak była potężna, dla nowojorskich kibiców mogła być wręcz przytłaczająca.
Spurs byli niesamowicie skuteczni - w pierwszej połowie trafili aż 14 rzutów za trzy punkty (na 26 prób, rewelacyjna skuteczność 53,8 proc.), co jest nowym rekordem finałów NBA (dla porównania Knicks w tym samym czasie mieli 4/12 zza łuku). Przez to prowadzili choćby 71:42, a na przerwę schodzili z rezultatem 76:49.


Dodajmy, iż w pierwszej oraz drugiej kwarty na parkiecie przebywał Sochan - wszedł na ostatnie 42 sekundy pierwszej odsłony, a w kolejnej części zaliczył 2 minuty i 18 sekund. Przez łącznie trzy minuty gry (tu wpadkę zaliczyła oficjalna strona NBA, przy nazwisku Polaka jako czas gry widać 2:60...) oddał jeden rzut (niecelny), a z nim na parkiecie drużyna miała bilans -6 pkt.
Na starcie drugiej połowy Knicks poważnie wzięli się do roboty. Od stanu 52:81 zdobyli 10 punktów z rzędu, a potem udawało im się sprawić, żeby różnica nie była tak duża jak wcześniej - jednak przez cały czas oscylowała wokół 20 pkt. Na zakończenie trzeciej kwarty Nowojorczycy przegrywali 75:90.


New York Knicks nie mieli nic do stracenia. Niesamowite, czego dokonali
W ostatniej odsłonie zaczęły dziać się cuda. Knicks, którzy wcześniej tylko przez moment nie przegrywali (2:2), ruszyli w szaleńczą pogoń, której pierwszym efektem było zredukowanie straty do jednocyfrowej (88:97, a definitywnie od 90:99). Na trzy minuty i siedem sekund przed końcem Spurs prowadzili 104:100, ale Knicks pokazali potężną siłę mentalną oraz jakość.


Odpowiedzialność na swoje barki wziął lider zespołu - Jalen Brunson. Najpierw, mimo iż miał przed sobą wyższego o 36 centymetrów Victora Wembanyamę, trafił za trzy - na zegarze było 2:21 do końca. A 59 sekund później rozgrywający oddał celny rzut za dwa, dając Knicks pierwsze w tym spotkaniu prowadzenie!
Na pół minuty przed końcem znów piłka była po stronie Spurs. Odpornością wykazał się Stephon Castle, wykorzystując oba rzuty wolne, dzięki czemu goście prowadzili 106:105. A w następnej akcji spudłował Brunson, piłkę trącił De'Aaron Fox i ruszył na kosz. Gdyby trafił rzut spod kosza na 12 sekund przed końcem, Knicks byłoby już bardzo trudno. Na szczęście dla nich, za Foxem gonił OG Anunoby.
OG Anunoby bohaterem ostatnich sekund meczu Knicks - Spurs w finałach NBA
To właśnie ten zawodnik, jedyny mistrz w składzie Nowojorczyków (tytuł z 2019 r. z Toronto Raptors) okazał się absolutnym bohaterem końcówki. Najpierw zablokował Foxa, a na dwie sekundy przed końcem kapitalnie odnalazł się w ofensywie i dobił daleki rzut Brunsona (z ponad 9 metrów), pieczętując zwycięstwo gospodarzy 107:106!


Ci napisali historię, bowiem jeszcze nigdy w historii finałów nie udało się odrobić 29-punktowej straty. Największa w tym zasługa Brunsona i Anunoby'ego, którzy zdobyli odpowiednio 36 i 33 pkt (w Spurs najskuteczniejszy był Wembanyama z 24 pkt).
Zobacz też: 1,35 miliarda euro z jednej farmy. Sami mogliby wygrać mundial
Tym samym New York Knicks i Jeremy Sochan są już tylko o jedno zwycięstwo od mistrzostwa NBA, a San Antonio Spurs nie mają już marginesu błędu. Kolejne spotkanie finałów odbędzie się w nocy z 13 na 14 czerwca (San Antonio), a ewentualne dwa pozostałe w nocy 16/17 czerwca (Nowy Jork) oraz 19/20 czerwca (San Antonio).
Idź do oryginalnego materiału