NBA: Pamiętacie dramę z Kawhi Leonardem w Spurs? Byli gracze San Antonio mówią jak było

2 godzin temu

San Antonio Spurs przez lata byli w NBA symbolem stabilności. Gregg Popovich, Tim Duncan, Tony Parker, Manu Ginobili, pięć mistrzostw i kultura, w której drużyna zawsze była ważniejsza od jednostki. Tyle iż historia Kawhiego Leonarda pokazała, iż choćby najlepiej zbudowany system ma swoje granice. Danny Green, który grał z Leonardem w Spurs, a później razem z nim zdobył mistrzostwo w Toronto Raptors, opowiedział o napięciach, które narastały w San Antonio w okresie 2017/18. Stephen Jackson dorzucił do tego własną historię o tym, jak bezkompromisowy potrafił być Popovich, gdy uznał, iż ktoś przestaje pasować do zasad szatni.

To nie jest prosta opowieść o tym, iż jedna strona miała rację, a druga nie. To raczej historia o zaufaniu, komunikacji, ego, zdrowiu zawodnika i klubie, który przez lata wygrywała dzięki zasadzie „zespół ponad wszystko”, ale w pewnym momencie zderzył się z realiami nowej NBA.

Kawhi Leonard był idealnym graczem dla Spurs. Przynajmniej tak długo, jak wszystko działało. Cichy, pracowity, znakomity w obronie, coraz lepszy w ataku. W 2014 roku został MVP Finałów NBA, a po odejściu Tima Duncana naturalnie miał przejąć rolę lidera drużyny.

Danny Green przypomina jednak, iż początki Leonarda w San Antonio wyglądały inaczej. Spurs nie od razu widzieli w nim ofensywną supergwiazdę. – Kiedy do nas trafił, miał odpowiednią budowę ciała, ale trenerzy mówili, iż będzie kolejnym Brucem Bowenem, opierającym się na defensywie. Nie widzieliśmy w nim na początku zagrożenia w ataku. Dopiero potem Chip Engelland rozwinął jego rzut za trzy – wyjaśnił Green.

Leonard nie wszedł do NBA jako gotowy lider. Spurs bardzo mu pomogli w rozwinięciu talentu. Popovich i jego sztab dali mu strukturę, cierpliwość i miejsce do rozwoju. Tyle iż w pewnym momencie Leonard przestał być tylko świetnym zadaniowcem. Stał się twarzą klubu, a wtedy zaczęły się problemy.

Green przywołał sytuację z końcówki jednego z meczów, kiedy Popovich miał jasno pokazać, iż odpowiedzialność za zespół powoli przechodzi z rąk Tony’ego Parkera w ręce Leonarda. – Widziałem, jak Pop kiedyś zrugał Tony’ego Parkera na koniec meczu, krzycząc: „Daj mu tę p*******ą piłkę!”. Zastanawiałem się, do kogo on mówi, przecież Tony miał piłkę. Chodziło o to, by oddać ją Kawhiemu. Zrozumiałem wtedy, iż pałeczka została przekazana i to jest teraz jego zespół – stwierdził Green.

Według Greena kluczową rolę w całym rozstaniu Leonarda ze Spurs odegrał Dennis Robertson, wujek Kawhia. To on miał patrzeć na sytuację nie tylko z perspektywy drużyny, ale także interesów zawodnika, który stał się jedną z największych gwiazd NBA. – Myślę, iż jego wujek miał duży wpływ na to, co się działo. Kiedy zobaczył pewne rzeczy, które w jego opinii były niesmaczne, uznał, iż nie będą w tym brać udziału. W San Antonio nie traktuje się nikogo jak supergwiazdę. Wujek uważał, i słusznie, iż Kawhi powinien być tak traktowany, ale Popovich był rozpuszczony przez Tima Duncana, który nigdy tego nie potrzebował i o to nie dbał – powiedział Green.

Wygląda na to, iż Spurs przez lata mieli luksus pracy z Timem Duncanem, czyli supergwiazdą pozbawioną typowych oczekiwań supergwiazdy. Duncan nie potrzebował specjalnego traktowania, nie budował wokół siebie medialnego teatru, nie domagał się publicznego potwierdzania swojej pozycji.

Kawhi Leonard był już innym przypadkiem. Nie dlatego, iż sam był głośny. Wręcz przeciwnie. Leonard zawsze był jednym z najbardziej zamkniętych i oszczędnych w słowach zawodników w lidze. Problem polegał na tym, iż wokół niego zaczął powstawać obóz, który patrzył na klub inaczej niż Spurs patrzyli na siebie.

Spurs widzieli system, a obóz Leonarda widział zawodnika, który zasłużył na status absolutnej gwiazdy.

Kontuzja, brak zaufania i słowa, których nie dało się cofnąć

Sezon 2017/18 był momentem, w którym wszystko się rozpadło. Leonard zmagał się z urazem mięśnia czworogłowego, rozegrał tylko dziewięć meczów i coraz częściej rehabilitował się poza San Antonio. Klub miał swoje stanowisko medyczne, obóz zawodnika swoje. Zaczęły pojawiać się przecieki, domysły i napięcia.

W takich sytuacjach najgorsze, co może się zdarzyć, to publiczne wypowiedzi ludzi z wewnątrz. A właśnie do tego doszło. – Kawhi doznał kontuzji, a Tony Parker i Pop powiedzieli kilka rzeczy w mediach. Wujek Dennis uznał to za brak szacunku, zwłaszcza gdy powiedziano im, iż w sprawach zdrowia muszą kontaktować się z ludźmi Kawhia. Zaczęły krążyć plotki, iż on już nigdy nie założy koszulki Spurs – przyznał Green.

Chodzi o wypowiedź Parkera, który porównał swój uraz mięśnia czworogłowego do urazu Leonarda i stwierdził, iż jego kontuzja była „sto razy gorsza”. choćby jeżeli Parker nie chciał uderzyć w kolegę z drużyny, to kontekst był fatalny. Kawhi nie grał, Spurs czekali, kibice nie rozumieli sytuacji, a każde takie zdanie mogło zostać odebrane jako sugestia, iż zawodnik powinien wrócić szybciej.

I właśnie wtedy zaufanie pękło. Nie chodziło tylko o diagnozę czy proces rehabilitacji. Chodziło o to, czy zawodnik wierzy, iż klub naprawdę chroni jego zdrowie i publicznie stoi za nim wtedy, gdy sprawa robi się niewygodna. Według relacji Greena obóz Leonarda miał poczuć, iż tak nie jest.

Danny Green jako część transferu

Latem 2018 roku Spurs wymienili Kawhi Leonarda i Danny’ego Greena do Toronto Raptors. Do San Antonio trafili DeMar DeRozan, Jakob Poeltl i wybór w pierwszej rundzie draftu.

Green oczywiście nie był główną postacią tej sagi, ale znalazł się w samym środku historii. Był blisko Leonarda, znał jego sytuację i razem z nim wylądował w Toronto. Z perspektywy Spurs taki ruch miał sens także dlatego, iż pozwalał zamknąć cały rozdział jednym transferem.

Paradoks polega na tym, iż Leonard i Green już rok później wygrali z Raptors mistrzostwo, a San Antonio straciło zawodnika, którego samo pomogło stworzyć. Toronto zaś na jeden sezon dostało lidera zdolnego zdobyć tytuł.

Stephen Jackson i druga twarz Popovicha

Wątek Kawhia to historia cichego konfliktu, braku komunikacji i stopniowego rozpadu relacji. Historia Stephena Jacksona jest zupełnie inna. Tam wszystko było głośniejsze, ostrzejsze i bardziej bezpośrednie.

Jackson, mistrz NBA ze Spurs z 2003 roku, wrócił do San Antonio w okresie 2011/12. Był zawodnikiem grającym ostro, zadziornym, pewnym siebie, czasami trudnym. W cytowanej rozmowie opowiedział o treningu, na którym miał wejść w konflikt ze sztabem i z Nando De Colo.

– Kłóciłem się z trenerami. Mówili, jak mam wykonać zagrywkę, a ja odpowiadałem, iż nie będziemy robić wszystkiego po ich myśli, bo skąd mogą wiedzieć, co dokładnie wydarzy się na parkiecie? Grałem świetnie na treningu, gadałem bzdury i byłem ostry dla Nando. Krzyczałem na niego, żeby wreszcie podawał pieprzoną piłkę – opowiedział Stephen Jackson.

Popovich miał zareagować w sposób charakterystyczny dla siebie. Nie krzykiem na środku sali. Nie publicznym upokorzeniem. Według relacji Jacksona zrobił to inaczej – spokojnie, metodycznie i tak, żeby postawić zawodnika w sytuacji bez dobrego wyjścia. – Pop wezwał mnie do sali wideo. Pokazał mi moje najgorsze zagranie sprzed ośmiu meczów i powiedział: „Wiesz co, Jack? Nie grasz ostatnio za dobrze. Chcę dać pewność siebie chłopakom, na których zamierzam stawiać. Zjechałeś ich dzisiaj na treningu, więc wezwę ich tu i chcę, żebyś przyznał, iż są od ciebie lepsi”. Odpowiedziałem, iż nie ma mowy, spakowałem swoje rzeczy i wyszedłem – zdradził Stephen Jackson.

Oczywiście trzeba pamiętać, iż Stephen Jackson lubi ubarwiać swoje opowieści i nie wiadomo czy tak właśnie było.

Faktem jest natomiast, iż Spurs zwolnili Jacksona tuż przed play-offami w 2013 roku, a chwilę później podpisali Tracy’ego McGrady’ego.

– Cztery godziny później zobaczyłem w wiadomościach, iż Tracy McGrady jest już w stroju treningowym Spurs i rzuca do kosza. Pop dokładnie wiedział, co robi. To był mój znak, żeby zakończyć karierę – podsumował Stephen Jackson.

Spurs w tamtym sezonie dotarli później do Finałów NBA. Przegrali z Miami Heat po siedmiu meczach, ale decyzja Popovicha pokazała coś ważnego. W jego świecie choćby doświadczony weteran, mistrz i ważna osobowość szatni nie był ważniejszy od zasad.

Jackson do dziś ma żal do Parkera

Jackson wrócił też do finałów Konferencji Zachodniej z 2012 roku. Spurs prowadzili wtedy z Oklahoma City Thunder 2-0, ale przegrali cztery kolejne mecze i odpadli. Jackson uważa, iż duża część winy spadała na Tony’ego Parkera.

– W roku, w którym przegraliśmy z OKC w finale konferencji, to była wina Tony’ego, bo nie chciał dzielić się piłką. Wszyscy byliśmy w gazie, ja rzucałem perfekcyjnie, a on nie oddał piłki, dopóki nie został potrojony – powiedział Stephen Jackson.

Z zewnątrz San Antonio wyglądało jak model idealny, ale według Jacksona, jak w każdej drużynie NBA, były hierarchie, ambicje, konflikty, urażone ego i trudne rozmowy.

Historia Leonarda natomiast nie unieważnia oczywiście wielkości Spurs. Nie przekreśla wspaniałej kariery Popovicha. Nie sprawia, iż uprawnione jest, aby mówić, iż „kultura San Antonio” była mitem. Problem polega na tym, iż jak widać model zbudowany wokół Duncana nie zadziałał automatycznie z z zawodnikiem, który miał być jego następcą. Można więc stwierdzić, iż Popovich i Spurs mieli dużo szczęścia, iż taki był z charakteru Tim Duncan. To ba pewno bardzo pomogło stworzyć zespół, który przez lata był w czołówce NBA.

Ciekawe jak po odejściu Popovicha, tak naprawdę, radzą sobie Spurs z Victorem Wembanyamą i jego młodymi kolegami? Zwłaszcza, iż mają młodego trenera do którego wielu kibiców miało zastrzeżenia po tym finale.

Historia Leonarda to już daleka przeszłość. Dla nas kibiców może być ciekawe, ale w San Antonio na pewno już o tym nie myślą. Mają większy problem – jak poukładać zespół, aby znów był tak mocny i co zrobić z De’Aaronem Foxem? Przez cztery kolejne sezony Spurs muszą mu zapłacić ponad 200 milionów dolarów, a równie dobrze można stwierdzić, iż ich pierwszą jedynką i przyszłością wokół Wembanyamy powinien być Dylan Harper. Ale co wtedy z Foxem? Jego kontrakt nazywany jest dziś niewymienialnym ze względu na kwotę i długość. W takim razie rezerwowy za 50 milionów dolarów? Tego jeszcze w NBA nie grali!

Tak wygląda lista płac Spurs na kolejne lata (na niebiesko opcja drużyny):

Zapis rozmowy opisanej w tym artykule znajdziecie tutaj:

Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.
  • Oryginalne perfumy i kosmetyki z dużymi rabatami znajdziesz w sklepie FLACONI.PL
  • Idź do oryginalnego materiału