Niemożliwe nie istnieje! Polak przebił Tomasiaka. Absolutna sensacja

2 godzin temu
Jest dopiero 39. w Pucharze Świata. Trener był besztany za to, iż w ogóle powołał go do kadry na igrzyska. A teraz Paweł Wąsek ma olimpijski medal! To zaskoczenie jeszcze większe od niedawnych sukcesów Kacpra Tomasiaka! W pierwszym w historii olimpijskim konkursie duetów nasi skoczkowie wywalczyli srebro!
Co oni zrobili?! Niby mieliśmy nadzieje, iż Paweł Wąsek i Kacper Tomasiak włączą się do walki o olimpijskie podium w ostatnim konkursie tych igrzysk. Niby mogliśmy się już spodziewać wszystkiego dobrego po tym, jak Tomasiak indywidualnie zdobył srebro i brąz. Ale czy nie było w nas obaw, jak trudną rywalizację z bardzo mocnymi rywalami wytrzyma Wąsek? A on spisał się r-e-w-e-l-a-c-y-j-n-i-e!

REKLAMA







Zobacz wideo Kacper Tomasiak - cała prawda o wicemistrzu olimpijskim



- Wow! Rewelacyjny skok Pawła Wąska! 133,5 metra, 11,5 punktu za wiatr, a noty 18,5, 18,5 i 19! – wykrzykiwał komentator Eurosportu Michał Korościel w pierwszej serii tego konkursu. Polska była po niej trzecia. Ex aequo z Japonią, a tylko za Austrią i Słowenią. Kilka minut później Tomasiak skoczył 135,5 metra z obniżonej belki i Polska już samodzielnie zajmowała trzecie miejsce.
A gdy mieliśmy chwilę na złapanie oddechu przed kolejną rundą, niezawodny Adam Bucholz ze Skijumping.pl już prezentował zestawienie, które pewnie zaskoczyło wielu kibiców. Otóż po jednej trzeciej konkursu duetów to Wąsek był w naszej parze lepszy!






Gdy w drugiej rundzie Wąsek skoczył 129,5 m i pokazywał, iż mogło być trochę lepiej, myśleliśmy podobnie. Ale po chwili Norweg Forfang skoczył również 129,5 m i dostał taką samą rekompensatę, czyli +15,5 pkt za wiatr, a później już wszyscy rywale byli gorsi! Niemiec Wellinger uzyskał tylko 123 metry, a Japończyk Nikaido – 131 metrów, ale z niższą rekompensatą (11,3 pkt). Już wtedy coraz mocniej docenialiśmy te 129,5 metra Wąska.
– Aaaaa! – zaczął drzeć się Korościel, gdy Słoweniec Lanisek skoczył tylko 124,5 metra. Austriak Hoerl też wypadł gorzej niż Wąsek – skoczył 128 metrów. – Kręciliśmy trochę nosami po skoku Pawła, a okazuje się, iż ten skok zrobił nam naprawdę wielką robotę – podkreślał komentator w tamtym momencie. A my oglądaliśmy planszę z następującymi wyniki po 3/6 konkursu:




Austria
Polska -13,4 pkt straty
Japonia – 17,1 pkt
Norwegia -19,5 pkt
Niemcy -21,1 pkt
Słowenia -21,8 pkt

Po czwartej z sześciu serii było jeszcze piękniej! Bomba Tomasiaka na 135,5 metra przy 11,3 pkt rekompensaty za niekorzystny wiatr sprawiła, iż przed trzecią i ostatnią rundą byliśmy tylko za Austrią, tracąc do niej dużo, bo 21,4 pkt, ale też wyraźnie wyprzedzając resztę świata. Norwegia była 9,3 pkt za Polską, Niemcy 9,6 pkt, Słoweńcy 11,2 pkt, a Japończycy 12,1 pkt.
Po dwóch z trzech rund konkursu duetów w indywidualnej klasyfikacji mieliśmy obu Polaków w top 8!






Mogliśmy być dumni z tego, jak zaledwie 19-letni Tomasiak znów wytrzymuje presję i wywiązuje się z roli lidera. A równie wielką dumą napawał nas Wąsek. Bo wyglądał, jak w najlepszych chwilach poprzedniego sezonu, gdy był czołowym skoczkiem świata.
Tomasiak został puszczony na stracenie. Już byliśmy w rozpaczy
I tylko pozostawało pytanie, czy oni to wytrzymają. Wąsek w swoim ostatnim skoku poleciał 129 metrów. To było trochę za mało, żebyśmy utrzymali się na podium. Spadliśmy na czwarte miejsce. Ale do trzeciej Norwegii traciliśmy tylko 2,6 punktu, a do drugiej Japonii – 9,1 pkt. Tak naprawdę liczyliśmy już tylko na walkę o brąz. Nam został Tomasiak, Norwegom – Sundal. W obu konkursach indywidualnych Tomasiak atakował podium z czwartych miejsc, w obu przeskakiwał Sundala, zdobywał medal jego kosztem.



Ale teraz Kacper po swoim ostatnim skoku poczuł się fatalnie. W śnieżycy, która opanowała skocznię, był długo trzymany na górze. Owinięty w koc, pokryty śniegiem z każdą minutą bardziej i bardziej. Byliśmy wściekli, gdy jury kazało mu siadać na belkę. Bo było jasne, iż nie ma szans odpowiedzieć na 137 metrów Niemca Raimunda.
Bardzo wolny na progu Tomasiak skoczył tylko 124,5 metra. - Powiedzieli mi, iż byłem aż o 3 km/h wolniejszy przez te opady - mówił później nasz lider przed kamerą Eurosportu. Ale wtedy już był szczęśliwy. Bo kilka minut po jego próbie szef światowych skoków Sandro Pertile postanowił, iż trzecią rundę trzeba unieważnić, bo nie da się jej sprawiedliwie dokończyć. Za końcowe uznano wyniki po dwóch rundach. A zatem Polska ma srebro!
Wąsek przeskoczył to, co cztery lata temu zrobił Kubacki
Dla Tomasiaka to już trzeci medal na jego pierwszych w życiu igrzyskach olimpijskich! A dla Wąska to chyba jeszcze większa rzecz! Na niego przed igrzyskami naprawdę nie stawiał nikt. Tomasiak nie był w Predazzo faworytem do podium, ale on był w czołówce Pucharu Świata, on często kończył konkursy w top 10, a pierwsze podium w życiu wywalczył w Zakopanem w konkursie duetów z Dawidem Kubackim.
Cztery lata temu byliśmy w szoku, iż Kubacki wyskakał sobie olimpijski brąz na skoczni normalnej w Pekinie. Wtedy jechał na igrzyska, mając zaledwie 63 punkty w Pucharze Świata uciułane w 14 występach. I był 37. w klasyfikacji generalnej. A teraz Wąsek jeszcze to przebił! Przebił Tomasiaka, bo jak po Kacprze medali się nie spodziewaliśmy, tak medalu dla niego nie wymyślił by nikt! A Kubackiego przebił, bo on ma w tym sezonie zaledwie 54 punkty zebrane w 14 startach. I jest 39. w Pucharze Świata. Czyli rokował jeszcze gorzej.



W porządku, Paweł Wąsek to nie jest Matthew Soukup, czyli Kanadyjczyk, który po kuriozalnym konkursie drużyn mieszanych cztery lata temu przeszedł do historii jako skoczek, który wywalczył jeden punkt w całej swojej karierze w Pucharze Świata i też jeden olimpijski medal (po dyskwalifikacji w ekipach Austrii, Norwegii, Japonii i Niemiec Kanadyjczycy zdobyli brąz).
Ale przecież gdy ogłoszono skład polskiej kadry, wielu kibiców wściekało się na trenera Macieja Maciusiaka. Wielu widziało na igrzyskach raczej Macieja Kota albo/i raczej Dawida Kubackiego niż Wąska.
Wtedy Kubacki powiedział coś, co dowodziło jego klasy, a co dziś możemy uznać za proroctwo: - Patrząc na cały mój sezon od początku, nie dawałem zbyt mocnych argumentów trenerowi na to, żeby dostać bilet do Włoch. Tak bywa, czasami się człowiek stara, a nie wychodzi. Myślę też, iż jedyne, co mogę teraz zrobić, to skupić się na dalszej pracy. Kiedyś ja dostałem bilet i kredyt zaufania. Pojechałem na igrzyska, wróciłem z medalem. Może teraz ktoś inny tego kredytu zaufania potrzebował i dobrze go wykorzysta – powiedział Kubacki, komentując skład kadry przed kamerą Eurosportu.
A teraz Wąsek mówił tak:




"To jest właśnie sport, tu się wszystko może gwałtownie pozmieniać" – o medalach Tomasiaka, który nigdy jeszcze nie stał na podium Pucharu Świata, a tu wywalczył dwa medale.
"Mam nadzieję, iż teraz to pójdzie w dobrą stronę. Na pewno ten konkurs dał mi dużo motywacji, dużo takiej pewności siebie i cóż, liczę, iż po prostu będzie lepiej. Ale jak będzie, to musimy poczekać do kolejnych zawodów" – spokojnie komentował swoją sytuację po 14. miejscu w zawodach na skoczni dużej.
"Oczywiście, iż jestem gotowy. Przyjechałem tu gotowy na każdy konkurs, a czuję, iż moje skoki są coraz lepsze, jest w nich coraz więcej pewności" – deklarował pytany, czy byłby gotów wystartować z Tomasiakiem w duetach.

W drugim konkursie indywidualnym Wąsek pokazał się z tak dobrej strony, iż trafił do składu polskiego duetu. I tę wielką szansę kapitalnie wykorzystał!
Tak, to Tomasiak był lepszy. Ale Wąsek też był dobry. Bardzo dobry! I pięknie, iż również on wróci z igrzysk Mediolan/Cortina d’Ampezzo z medalem!
Idź do oryginalnego materiału