Niemiec jest wściekły na to, co stało się w Zakopanem

2 godzin temu
Konkursy Pucharu Świata w Zakopanem były ostatnim dzwonkiem na załapanie się do składów swoich reprezentacji na zbliżające się igrzyska olimpijskie. O wyjazd do Predazzo walczyli również niemieccy skoczkowie, których forma od początku sezonu nie zachwyca. Jeden z nich zdecydowanie zaprzepaścił swoją szansę na kolejny medal olimpijski.
W ubiegły weekend na Wielkiej Krokwi odbyły się dwa konkursy - rywalizacja duetów oraz indywidualna. Ten pierwszy padł łupem Austriaków, a podium uzupełnili Słoweńcy i Polacy. W niedzielnych zawodach z kolei najlepszy okazał się być Anze Lanisek. Oprócz niego w czołowej trójce, korzystając ze słabej dyspozycji Domena Prevca oraz nieobecności Japończyków, znaleźli się Jan Hoerl oraz Manuel Fettner.

REKLAMA







Zobacz wideo Stoch nie mógł powstrzymać łez po ostatnim skoku w Zakopanem



Niemcy nie zachwycili. Geiger był wściekły na to, co się stało w Zakopanem
Zawody w Zakopanem były ostatnim dzwonkiem dla skoczków, którzy nie byli pewni znalezienia się w składzie swojej reprezentacji na zbliżające się wielkimi krokami igrzyska olimpijskie. W słabej formie od początku sezonu są byli liderzy niemieckiej kadry - Karl Geiger, Andreas Wellinger i Pius Paschke. Każdy z nich na Wielkiej Krokwi miał coś udowodnić sobie, kibicom i przede wszystkim Stefanowi Horngacherowi.
Pierwsza dwójka pod nieobecność Philippa Raimunda i Felixa Hoffmanna brała udział w konkursie duetów - z miernym skutkiem, bowiem zajęli dopiero szóste miejsce, przegrywając ze Szwajcarią i plasując się z minimalną przewagą punktową nad Ukrainą. Następnego dnia nie było o wiele lepiej - Geiger ponownie w tym sezonie nie wszedł do drugiej serii, zajmując 31. lokatę. Trzykrotny medalista olimpijski był wściekły na siebie po niedzielnej rywalizacji w Zakopanem.


- Po prostu jestem zły i sfrustrowany. Jakoś muszę to za sobą zostawić i się uspokoić - mówił na łamach ARD. Niemiecki "Sport.de" pisze wprost: "Nadzieja na przełamanie przed igrzyskami olimpijskimi została brutalnie rozwiana. Dla Geigera kolejne uczestnictwo w zimowych igrzyskach jest w tej chwili oddalone o wiele mil".
Nieco lepiej poradzili sobie Paschke i Wellinger. 35-latek w loteryjnych warunkach zdołał oddać dwa równe skoki i zająć 9. miejsce w konkursie indywidualnym. "Andi" z kolei zajął 22. miejsce - i, jakkolwiek to nie zabrzmi, powinien być zadowolony z siebie. W tym sezonie bowiem zdecydowanie brakuje mu powodów do euforii - wcześniej w ośmiu konkursach z rzędu nie punktował.



- Trzeba było mieć sporo szczęścia. Ogólnie jednak jestem zadowolony. Idziemy dalej - mówił z entuzjazmem 30-letni skoczek cytowany przez "Sport.de". Zarówno on, jak i Paschke najpewniej znajdą się w niemieckiej kadrze na igrzyska olimpijskie. Geiger z kolei musi uporać się z wyraźnym kryzysem, który napotkał go w bieżącym sezonie.
Zobacz też: Norweg przejrzał na oczy. "Polska nie wygląda tak, jak na X"
Idź do oryginalnego materiału