Myślisz Oslo, mówisz loteria. W stolicy Norwegii konkursy Pucharu Świata w skokach narciarskich nie należą do najprzyjemniejszych. Holmenkollen było reklamowane jako piękny obiekt, ale teraz być może mamy do czynienia z najbardziej ponurymi zawodami w kalendarzu. Nie dość, iż skoczkowie muszą walczyć z trudnymi warunkami atmosferycznymi, to jeszcze na trybunach są kompletne pustki. W niedzielę kwintesencją Oslo był fakt, iż Philipp Raimund bał się o swoje bezpieczeństwo i odmówił oddania skoku.
REKLAMA
Zobacz wideo Skocznie, na których wychował się Tomasiak, mogły nie istnieć!
Aalbu oburzony tym, co dzieje się w Oslo
Jan-Erik Aalbu, dyrektor reprezentacji Norwegii, w długim wpisie na Facebooku podziękował wolontariuszom oraz organizatorom za to, iż weekendowe konkursy w Oslo doszły do skutku. Zdaje sobie jednak sprawę z faktu, iż z roku na rok sytuacja w stolicy Norwegii wygląda coraz gorzej.
"Jest jednak jedno duże 'ale'. Na pogodę nie mamy żadnego wpływu, natomiast na sposób organizacji już tak. Widok zawodów Pucharu Świata na Holmenkollen przy niemal pustych trybunach naprawdę boli. 'Mekka' sportów narciarskich jest dziś bardzo daleko od tego, czym powinna być. Fakty są takie: nigdzie w Europie frekwencja nie jest w tej chwili tak słaba jak u nas" - napisał.
Aalbu zwrócił uwagę na to, iż harmonogram biegów narciarskich ma spory wpływ na to, jakie decyzje podejmują kibice w kontekście pójścia na skocznię.
"Jeśli planuje się dwa biegi na 50 km od godziny 10:00 i liczy na to, iż kibice zostaną na miejscu albo wrócą później na konkurs skoków, to znaczy, iż nie do końca rozumiemy oczekiwania dzisiejszej publiczności. Wydarzenia trwające 2-2,5 godziny są same w sobie wymagające, a całodniowy program tylko to pogarsza. I powiedzmy to wprost: sygnały ostrzegawcze widzimy już od lat. To nie jest nic nowego. Uważam, iż trzeba odważyć się na zmiany. I to już teraz. Czy nie powinniśmy wrócić do starej, dobrej 'niedzieli na Holmenkollen', poświęconej wyłącznie skokom narciarskim? Moim zdaniem to adekwatny kierunek" - dodał dyrektor norweskiej reprezentacji.
Działacz zdaje sobie z tego sprawę. "Możemy stracić Puchar Świata"
Aalbu dał też do zrozumienia, iż FIS patrząc na wiele przykrych obrazków w Oslo, może podjąć decyzję o usunięciu konkursów na Holmenkollen z kalendarza cyklu.
"Być może warto też rozważyć przeniesienie tej niedzieli na wcześniejszy termin w sezonie, kiedy warunki pogodowe są bardziej stabilne. Oczywiście to nie ja podejmuję decyzje. Kluczową rolę odgrywają tu FIS, partnerzy telewizyjni oraz Norweski Związek Narciarski. Jedno jest jednak pewne: jeżeli nie podejmiemy zdecydowanych działań już na przyszły sezon, w dłuższej perspektywie możemy choćby stracić zawody Pucharu Świata w Oslo" - dodał Aalbu.
Czytaj także: Maciusiak zabrał głos ws. przyszłości. Wszystko jasne
W końcówce wpisu działacz norweskiej kadry podkreślił, iż w rejonie Oslo mieszka milion ludzi, więc przy odpowiednim harmonogramie kibice mogą wrócić na trybuny. Aalbu nawiązał do tego, co widzimy w Oberstdorfie. To miasto, które ma dziesięć tysięcy mieszkańców, a trybuny zawsze są pełne.

1 godzina temu



