Nie posłuchali Polski. Kolejna haniebna decyzja ws. Rosjan

1 godzina temu
Międzynarodowy Komitet Olimpijski poruszył kamień, który powoduje lawinę. Kolejne federacje ogłaszają, iż Rosjanie mogą wrócić w ich zawodach z hymnem i z flagą. Ukraińcy nie kryją swojego oburzenia, iż nikt już nie chce czekać na koniec wojny.
Gdy świat sportu zwrócił swoje oczy na igrzyska olimpijskie, w ich przeddzień wielka i ważna federacja sportowa ogłosiła, iż pozwala, by w jej zawodach młodzi sportowcy z Rosji startowali pod swoją flagą i ze swoim hymnem. Ta federacja to World Aquatics odpowiedzialna za pływanie, piłkę wodną i skoki do wody.

REKLAMA







Zobacz wideo



Tylko Polska była przeciw
Przypomnijmy, iż jeszcze w grudniu podczas mistrzostw Europy w Lublinie, Polska nie dopuściła do startu zawodników z Rosji i Białorusi jako tzw. sportowców neutralnych. Otylia Jędrzejczak, prezeska Polskiego Związku Pływackiego, ujawniła, iż nie poddał się naciskom ze strony World Aquatics i jako jedyna w zarządzie federacji, głosowa przeciw dopuszczeniu "neutralnych" Rosjan. Polka się nie ugięła. Argumentowała, iż wciąż obowiązuje ją uchwała europejskiej części światowej federacji, iż zawieszenie ma obowiązywać do końca wojny na Ukrainie.


Tymczasem dwa miesiące później, World Aquatics, któremu przewodniczy Kuwejtczyk Husain Al-Musallam, podjął decyzję jeszcze dalej idącą. Choć wojna na Ukrainie się nie skończyła, Rosjanie w imprezach wszystkich kategoriach wiekowych aż do 20. roku życia mogą startować pod swoją flagą i z hymnem. Jako argument swojej decyzji działacze od pływania podają, iż zastosowali się do wytycznych, jakie w końcu roku opublikował MKOl, który zachęcił do pełnego dopuszczania Rosjan do startów w sporcie młodzieżowym. Komitet tam oświadczył, iż podczas młodzieżowych igrzysk olimpijskich w Dakarze Rosjanie wystąpią już w barwach narodowych.
Rosjanie już startują pod swoją flagą
Choć pływanie to jeden z najważniejszych olimpijskich sportów decyzja World Aquatics przeszła niemal niezauważona w światowych mediach. Jakby się wszyscy już przyzwyczaili, iż Rosjanie wracają do sportu. Zwłaszcza, iż są federacje, które poszły jeszcze dalej. Federacja judo przywróciła Rosjan z hymnem i flagą również w zawodach seniorów. Międzynarodowy Komitet Paralimpijski, która zorganizuje swoje igrzyska w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo zaraz po zawodach olimpijskich, podjęła taką samą decyzję. I była to decyzja w pełni demokratyczna. Za przywróceniem Rosjan głosowała aż 91 narodowych komitetów paralimijskich, a przeciwko 77.
Gorącym zwolennikiem powrotu Rosjan był szef Międzynarodowe Komitetu Paralimpijskiego, Brazylijczyk, Andrew Parsons, którego zdaniem "bojkoty jeszcze nigdy niczego nie rozwiązały".



Rozwojem sytuacji wobec udziału Rosji w zawodach sportowych najbardziej zaskoczeniu są Ukraińcy. – Wygląda na to, iż chcą legitymizować zło – powiedział ukraiński minister młodzieży i sportu, Matwij Bidny w rozmowie z agencją AP w Mediolanie. – Musimy utrzymywać tę presję aż do końca wojny.


Ukraina przypomina jak Rosja wykorzystuje sport
Ukraiński minister nazwał decyzje o dopuszczaniu do występów Rosjan "nieodpowiedzialnymi" i wskazał na długoletnią praktykę wykorzystywania sukcesów swoich sportowców do celów propagandowych.
Tu warto przypomnieć, iż szczególną miłością Władimir Putin pała do hokeja, a najlepszy rosyjski hokeista, Aleksandr Owieczkin, grający na co dzień w lidze NHL w Washington Capitals uważa go za osobistego przyjaciela. Brak Rosji na olimpijskim turnieju hokeja w Mediolanie jest dla Rosjan i samego Putina szczególnie dojmujący.
Warto też przypomnieć, jak cztery lata temu na gali "Dla świata bez nazizmu, dla Rosji i prezydenta" na Stadionie Olimpijskim Łużniki agresję na Ukrainę wsparli liczni sportowcy. Putinowi z medalami na piersi towarzyszyli m.in. pływak Jewgienij Ryłow, para łyżwiarzy figurowych Jewgienija Tarasowa i Władimir Morozow oraz narciarz Aleksadr Bolszunow. Wiec odbył się w ósmą rocznicę aneksji Krymu.



Falę decyzji o powrocie Rosjan do sportu próbował przeciwdziałać prezydent Ukrainy, Włodymyr Zełenski. We wrześniu rozmawiał choćby na ten temat z przewodniczącą MKOl Kirsty Coventry. - Od początku pełnoskalowej wojny ponad 600 ukraińskich sportowców i trenerów zginęło w wyniku rosyjskich ataków, a setki naszych obiektów sportowych zostało zniszczonych – przypomniał i podkreślił: - Każde wydarzenie sportowe, na którym Rosja się pojawi, zostanie przez nią wykorzystane do państwowej propagandy - propagandy nienawiści i wojny. Dlatego tak ważne jest, by zachować dystans między ruchem sportowym a tym rosyjskim złem.
Niestety, kolejne federacje sportowe idą w inną stronę.
Idź do oryginalnego materiału