W najlepszej koszykarskiej lidze świata bardzo łatwo zakochać się w wielkim nazwisku. jeżeli na rynku pojawia się Giannis Antetokounmpo, większość klubów przynajmniej sprawdziłaby, ile trzeba oddać, żeby sprowadzić do siebie jednego z najlepszych koszykarzy świata. Magic Johnson uważa jednak, iż w przypadku New York Knicks takie myślenie byłoby błędem. Jego zdaniem ta drużyna jest wyjątkowa właśnie dlatego, iż nie została zbudowana wokół samego talentu, ale wokół chemii, ról, wzajemnego zaufania i gry dla siebie nawzajem.
W dyskusjach o przyszłości New York Knicks naturalnie pojawia się pytanie: czy do takiej drużyny warto jeszcze dodać kolejną supergwiazdę? Magic Johnson ma na ten temat bardzo mocne zdanie. I co ciekawe, nie chodzi mu o to, iż Giannis Antetokounmpo nie jest wybitnym graczem. Chodzi o to, iż taki transfer mógłby zniszczyć coś, czego nie da się łatwo odbudować.
– Nie chcę słyszeć żadnych rozmów o Giannisie ani o żadnym innym zawodniku, który miałby przyjść do tej drużyny. To świetny zespół. Oglądałem w życiu dużo koszykówki. To, jak ci goście się lubią, jak grają dla siebie, jak się wspierają — tego nie zobaczycie nigdzie indziej. Charakter, twardość — właśnie tym cię pokonują. Razem – powiedział Magic Johnson.
Magic Johnson on how special this Knicks team is:
Magic: “I don’t wanna hear no talk about Giannis, or no other player coming to this team. This is a great team. I’ve watched a lot of basketball. The way these guys love each other. Play for each other. Pull for one another.… pic.twitter.com/uZabxZNifd
Knicks nie wyglądają jak przypadkowo złożony zespół gwiazd. Wyglądają jak drużyna, w której każdy wie, kim jest, co ma robić i dlaczego jego rola ma znaczenie. To nie jest oczywiste w NBA, zwłaszcza gdy w jednej szatni znajduje się kilku zawodników, którzy w innych klubach mogliby mieć większe role.
Stephen A. Smith dopytywał Johnsona, czy naprawdę nie zmieniłby obecnego składu Knicks choćby wtedy, gdyby drużyna nie zdobyła mistrzostwa. Magic odpowiedział bez wahania.
– Nie. Zostawiłbym ich razem i zrobiłbym tylko małe zmiany. Ta drużyna wie, jak grać ze sobą i jak grać wokół Brunsona. Wszyscy są komfortowo ustawieni w swoich rolach – tłumaczył.
I tu jest sedno sprawy.Jalen Brunson jest liderem, wokół którego Knicks potrafią funkcjonować. Karl-Anthony Towns daje im ofensywny talent. OG Anunoby może w innym klubie mieć większą rolę, ale w Nowym Jorku akceptuje swoje zadania. Mikal Bridges także nie musi na siłę udowadniać, iż ma spore umiejętności. Josh Hart robi rzeczy, które nie zawsze wyglądają efektownie, ale są bezcenne dla zwyciężania. Magic zwrócił uwagę właśnie na to.
– KAT mógłby jutro być starterem w innej drużynie. OG może pójść do innego zespołu i być gwiazdą, ale tutaj dobrze czuje się w swojej roli. Bridges też. A Hart? Żaden rzucający obrońca nie zbiera tak jak Josh Hart. Macie elementy układanki i oni wszyscy są szczęśliwi – podkreślił Johnson.
To nie jest atak na Giannisa. To raczej ostrzeżenie przed typowym błędem drużyn NBA: skoro można zdobyć większe nazwisko, to trzeba to zrobić za wszelką cenę.
Problem polega na tym, iż za Giannisa Knicks musieliby oddać bardzo dużo. Nie jednego zawodnika. Nie kosmetyczny pakiet. Taki transfer oznaczałby prawdopodobnie rozbicie obecnego rdzenia drużyny. Magic Johnson ujął to bardzo prosto.
– jeżeli wymieniasz kogoś na Giannisa, ilu gości musisz oddać, żeby go dostać? To już jest inna drużyna. Cały zespół się zmienia – stwierdza.
I właśnie dlatego jego zdaniem Knicks nie powinni iść tą drogą. W NBA czasem najtrudniejszą decyzją nie jest wykonanie wielkiego ruchu, ale powstrzymanie się od niego. Zwłaszcza wtedy, gdy drużyna już ma swoją tożsamość.
Johnson zakończył swoją wypowiedź jednoznacznie. – Kocham tę drużynę. Kocham Knicks. Oni grają w koszykówkę we adekwatny sposób. Nie zmieniajcie tego – kończy.
To może być najważniejsze zdanie w całej dyskusji. Knicks nie są idealni, bo nie ma idealnych drużyn. Zawsze można poprawić ławkę, rotację, głębię składu albo znaleźć kolejnego zawodnika do konkretnych zadań. Ale Magic Johnson mówi o czymś większym niż pojedynczy transfer. Mówi o zespole, który ma chemię, charakter i jasny podział odpowiedzialności. A tego nie kupuje się na rynku transferowym.
Dlatego według Magica Knicks nie potrzebują rewolucji. Potrzebują kontynuacji. Małych korekt, większego doświadczenia i zaufania do tego, co już działa. Bo czasem najlepszy ruch transferowy to ten, którego się nie wykonuje.

6 dni temu













