Pamiętacie takiego zawodnika, jak Kenneth Lofton Jr.? W NBA zagrał łącznie 45 spotkań w barwach Memphis Grizzlies, Sixers oraz Utah Jazz. W jednym spotkaniu rzucił szalone 42 punkty, do których dorzucił 14 zbiórek. Przeszedł tym samym do historii jako pierwszy zawodnik od lat 70., który w swoim pierwszym meczu jako gracz pierwszej piątki zdobył minimum 40 punktów i 10 zbiórek. Co się z nim stało?
Wyżej wspomniany mecz był jednocześnie pierwszym, jak i ostatnim, w którym Lofton wybiegł w pierwszej piątce drużyny NBA. Wszystkie pozostałe występy zaliczył, wchodząc z ławki rezerwowych.
Kenneth Lofton Jr. elevates for the BIG slam in traffic!
He's up to 20 PTS in the 1H
Jazz-Clippers | Live on the NBA App
https://t.co/KceME5DYVN
pic.twitter.com/nNVSEfqOA9
Dominator w G-League, ale bez miejsca w NBA
Grizzlies zwolnili go pod koniec 2023 roku. Po tym dołączył do 76ers, gdzie miał naprawdę krótki epizod (zawrotne dwa mecze po kilka minut gry). Niedługo dłużej zabawił w tym samym sezonie w Jazz, gdzie z kolei dostał cztery mecze, w których przebywał na parkiecie średnio po 23 minuty, notując 13,8 punktu, pięć zbiórek i 4,8 asysty. Pion sportowy Jazz nie zdecydował się jednak związać z nim na dłużej. Co więc stało na przeszkodzie?
Nikt nie miał wątpliwości, iż mamy do czynienia z utalentowanym koszykarzem, który z łatwością umie zdobywać punkty. Z tym iż był specyficzny. Jako środkowy mierzył „tylko” dwa metry (niektóre źródła podają nawet, iż niecałe), przez co miał problemy, by skutecznie chronić obręcz przeciwko klasycznym środkowym. Brakowału mu też szybkości, by nadążać za mobilnymi skrzydłowymi na obwodzie. W nowoczesnej, szybkiej NBA był notorycznie atakowany i stanowił lukę w defensywie.
Eksperci wielokrotnie wytykali mu brak optymalnej, atletycznej formy. Zwracali uwagę na problemy z wagą i kondycją. Jego potężna masa ciała pomagała mu przepychać rywali w G-League, ale na poziomie NBA drastycznie ograniczała jego czas gry i zdolność do szybkiego biegania do kontry czy powrotu do obrony.
Do tego doszedł archaiczny styl gry, niepasujący do roli rezerwowego. Lofton błyszczał tylko wtedy, gdy miał piłkę w rękach i grał tyłem do kosza, izolacje. Jednak zespoły NBA oczekują od graczy z końca ławki bycia tzw. zadaniowcami – dobrej gry bez piłki, rzutów po podaniu, stawianiu zasłon i elitarnej obrony. Drużyny nie chciały opierać ofensywy drugiego składu na kimś, kto spowalnia grę i oddaje łatwe punkty na własnej połowie.
Kariera Loftona po NBA
Cała ta sytuacja skołniła go do szukania minut oraz większych pieniędzy poza USA – najpierw w lidze chińskiej (CBA), a w tej chwili w Izrealu. Niedawno podpisał bowiem kontrakt z Hapoel Jerozolima.
Kenneth był jedną z fajniejszych postaci do oglądania, ale nie dlatego, iż był jakoś specjalnie wybitny. Stoi w jednym szeregu obok takich nazwisk, jak Yuki Kawamura czy Mac McClung. Jest bardziej ciekawostką, niż materiałem na gracza wielkiego kalibru.
Obecnie przygotowuje się do startu nowego sezonu z zamiarem sprawdzenia się na europejskich parkietach, rywalizując w lidze izraelskiej oraz prestiżowym EuroCup. Wcześniej odnalazł idealne dla siebie środowisko w barwach Shanghai Sharks. w okresie 2024/2025 wykręcił potężne liczby: średnio 25,2 punktu, 12,6 zbiórki oraz 6,5 asysty na mecz, co zapewniło mu statuetkę dla Najlepszego Gracza Zagranicznego w lidze chińskiej (CBA International MVP). W tym roku poprowadził drużynę z Szanghaju do mistrzostwa, dorzucając do tego tytuł MVP finałów klubowego pucharu.
Ostatnia próba powrotu do Stanów miała w jego przypadku miejsce latem 2025 roku. W przerwie między sezonami w Chinach zagrał w Lidze Letniej NBA w barwach Boston Celtics. Choć pokazał się z nienajgorszej strony, nie zaoferowano mu stałego angażu, co poskutkowało powrotem do Azji.

17 godzin temu













