Minnesota Timberwolves szukali brakującego elementu, który wzniesie ich na wyższy poziom i pomoże w walce z czołówką Konferencji Zachodniej. Rozwiązaniem na ich bolączki ma być sparowanie Anthony’ego Edwardsa z LaMelo Ballem. Kierownictwo ekipy z Minneapolis wierzy, iż duet ten może wznieść zespół na wyższy poziom.
Na przestrzeni trzech ostatnich lat Minnesota Timberwolves dwukrotnie (2024 i 2025) przegrywali w Finałach Konferencji Zachodniej, z kolei kilka miesięcy temu musieli uznać wyższość San Antonio Spurs już na etapie półfinałów. Klub potrzebował zmian i takowe zagwarantowało mu kierownictwo.
Nową twarzą trzonu zespołu u boku Anthony’ego Edwardsa został LaMelo Ball, a obaj mają stworzyć teraz jeden z najlepszych, najbardziej dynamicznych duetów w NBA. Nie ma już co prawda Juliusa Randle’a i Naza Reida, ale pierwsza piątka, którą uzupełnią najprawdopodobniej Ayo Dosunmu, Jaden McDaniels oraz Rudy Gobert, naprawdę wywołuje dobre wrażenie.
Tim Connelly, czyli prezes ds. operacji koszykarskich klubu, nie ma wątpliwości, iż ruchy kadrowe z ostatnich tygodni z transferem Balla na czele będą w stanie odmienić losy organizacji i pozwolą im wskoczyć na wyższy poziom.
— On jest prowadzącym obrońcą, prawdziwym rozgrywającym, którego trudno znaleźć. Myślę, iż widzisz wpływ, jaki ma na swoich partnerów i uważam, iż przyszła na to odpowiednia pora. Wciąż ma jednak tylko 24 lata. To gości, który pomoże nam wejść wyżej i mam nadzieję, iż również mu w tym pomożemy — sugeruje Connelly.
Poprzedni sezon był dla LaMelo nieco mniej imponujący pod względem czystych statystyk, ale u swojego boku miał przecież m.in. Kona Knueppela, który raz za razem sypał zza łuku i bił kolejne rekordy. W 72 występach Ball zdobywał średnio 20,1 punktu, 4,8 zbiórki, 7,1 asysty oraz 1,2 przechwytu na mecz, trafiając przy tym 40,7% wszystkich swoich rzutów z gry, w tym 36,8% zza łuku.
— Czuję, iż to boski plan. Zostawiam wszystko w jego rękach i czuję się po prostu niesamowicie wdzięczny — mówił Ball po przenosinach do Timberwolves.
Dobrej myśli jest również trener zespołu Chris Finch, który wypowiadał się o swoim nowym nabytku w samych superlatywach. Szkoleniowiec wierzy, iż Ball nie tylko wzniesie się na wyżyny swoich możliwości, ale usprawni też grę otaczających go partnerów.
— W jego grze jest wiele wyczucia i poczucia więzi. Oglądanie go jest przyjemne z wielu powodów. Wiele rzeczy, które robi na parkiecie, nie da się po prostu nauczyć lub wytrenować […] Potrzebowaliśmy rozgrywającego przyszłości. Potrzebowaliśmy łącznika, nie tylko rozgrywającego i nie pozyskaliśmy po prostu rozgrywającego. Pozyskaliśmy rozgrywającego na poziomie All-Star. Mamy gościa, który z natury szuka najpierw podań i chce, by piłka się poruszała. Gościa, który uwydatnia talenty naszych najlepszych zawodników — sugeruje trener Timberwolves.
Nie mogło zabraknąć również sygnału w kierunku LeBrona Jamesa, który cały czas nie podjął ostatecznej, a przynajmniej nie oficjalnej decyzji co do swojej przyszłości. Choć według doniesień zza oceanu Wilki nie znajdują się w gronie trzech głównych faworytów 41-latka, to Connelly mimo wszystko chciał wykorzystać obecność dziennikarzy.
— Próbujemy zmienić narrację opisującą tę organizację. Jesteśmy dumni z tego, kim jesteśmy i z pewnością, niezależnie od tego, gdzie wyląduje LeBron, sprawi on, iż to miejsce stanie się dużo, dużo lepsze. Trudno jednak nie spojrzeć na LaMelo, Jadena, Rudy’ego, Anta i Josha Greena. Widzieliśmy co Terrence Shannon Jr. zrobił w play-offach — dodał Connelly.
Shannon Jr. ma za sobą naprawdę udane play-offy, w których znacznie poprawił swoje średnie zdobycze względem sezonu zasadniczego. W dziewięciu występach przeciwko Denver Nuggets oraz San Antonio Spurs notował 11,8 punktu, 2,6 zbiórki oraz 1,3 asysty na mecz. To właśnie on będzie najprawdopodobniej Sixth Manem Timbewolves w okresie 2026/27.
Organizacja z Minneapolis to cały czas jeden z dziesięciu zespołów obecnej NBA, który nigdy nie sięgnął po mistrzowski tytuł. Przyszło im jednak rywalizować teraz ze Spurs czy OKC Thunder, więc o zmianę tego stanu rzeczy może być piekielnie trudno.

17 godzin temu











