Siedem lat po tym, jak poprowadził Toronto Raptors do historycznego mistrzostwa NBA, Kawhi Leonard ponownie przywdzieje barwy kanadyjskiej drużyny. Oficjalna transakcja pomiędzy Los Angeles Clippers a Raptors doszła do skutku po zakończeniu ligowego śledztwa dotyczącego spraw finansowych klubu z Kalifornii. Choć wokół transferu dwukrotnego MVP Finałów nie brakowało zamieszania, sam zawodnik podkreślił, iż powrót do Toronto jest dla niego przede wszystkim decyzją podyktowaną względami osobistymi i rodzinnymi, a także chęcią zbudowania czegoś wyjątkowego z młodym zespołem.
Powrót 35-letniego skrzydłowego do Toronto Raptors miał jednak swoją cenę. W ramach wymiany do Los Angeles Clippers trafili Brandon Ingram, Gradey Dick oraz pakiet wyborów w drafcie. Co istotne, Kawhi Leonard odrzucił zainteresowanie innych klubów NBA, w tym Detroit Pistons i Minnesota Timberwolves, od początku wskazując Toronto jako miejsce, w którym chce kontynuować karierę. Co więcej, władze Raptors prowadzą już zaawansowane rozmowy w sprawie dwuletniego przedłużenia jego kontraktu, którego wartość może sięgnąć 123,7 miliona dolarów.
W specjalnym materiale opublikowanym w klubowym cyklu „Open Gym” dwukrotny mistrz NBA szczerze opowiedział o powodach swojej decyzji:
– Nie jestem kimś, kto za wszelką cenę szuka drużyny, z którą może wygrać mistrzostwo. Nie chciałem co chwilę zmieniać klubów. W Toronto moja rodzina została naprawdę ciepło przyjęta, a ja sam bardzo polubiłem to miasto. Mój syn się tutaj urodził i od zawsze pytał, kiedy wrócimy. Teraz może w końcu zobaczyć to wszystko na własne oczy, zamiast słuchać, jak opowiadam mu o wspaniałych rzeczach, które tutaj przeżyłem.
– To miasto zawsze darzyło mnie ogromną sympatią i okazywało mi wsparcie. Cieszę się, iż ludzie doceniają to, co tutaj zrobiłem. Dałem temu miastu wszystko. Tamtego roku przyjechałem tutaj zmagając się z kontuzją, a mimo to zostawiłem na parkiecie całe serce. Mam nadzieję, iż teraz również przyjmą mnie z otwartymi ramionami. Ja ze swojej strony znów dam z siebie wszystko i być może po raz kolejny uda nam się stworzyć tutaj coś wyjątkowego – dodał Kawhi.
Jednym z ciekawszych momentów powrotu Leonarda do Toronto było jego pierwsze bezpośrednie spotkanie z trenerem Raptors, Darko Rajakoviciem. Szkoleniowiec opowiedział wówczas swojemu nowemu podopiecznemu nieznaną wcześniej historię z początków jego kariery w NBA. Okazuje się, iż w noc draftu w 2011 roku Serb – pracujący wówczas jako skaut międzynarodowy San Antonio Spurs – przebywał w gabinecie sztabu wraz z takimi postaciami jak Gregg Popovich czy R.C. Buford i uczestniczył w podejmowaniu decyzji dotyczącej pozyskania praw do Kawhia z Indiana Pacers.
– Pracowałem wtedy w Europie, ale byłem międzynarodowym skautem San Antonio. W dniu, w którym zostałeś wybrany w drafcie, byłem w pokoju draftowym razem z ludźmi z klubu. Uczestniczyłem w tej wymianie. Było nas tam może z siedem osób – [Dennis] Lindsey, R.C. [Buford], trener Pop i kilku skautów. Kiedy oddawaliśmy George’a Hilla i pozyskiwaliśmy prawa do ciebie, byłem tam razem z tobą. Świat jest naprawdę mały – wspominał Rajaković. Słysząc o tym niesamowitym zbiegu okoliczności, nowy-stary zawodnik Raptors nie krył zaskoczenia.
– O mój Boże, ale szaleństwo… Coś mi świta, iż widywałem cię wtedy w okolicy. Pop ściągał przecież do siebie wszystkich trenerów – odparł.
Powrót tak doświadczonego i utytułowanego zawodnika musi rodzić pytania o układ sił w szatni Raptors. Przez ostatnie lata twarzą zespołu i jego liderem stał się dwukrotny All-Star, Scottie Barnes. Leonard gwałtownie uciął jednak wszelkie spekulacje dotyczące ewentualnej rywalizacji o przywództwo.
– Nie przychodzę tutaj, żeby przejmować drużynę. Chcę pomóc ci zbudować ten zespół i wesprzeć Scottiego, jakkolwiek będę mógł. Chcę po prostu wygrywać. jeżeli to Scottie jest liderem tego zespołu, to nie mam z tym żadnego problemu. Zrobię wszystko, czego drużyna będzie ode mnie potrzebowała – stwierdził w rozmowie z Rajakoviciem.
Doświadczony skrzydłowy nie szczędził ciepłych słów pod adresem młodych zawodników Raptors. Chwalił rozwój Barnesa i zdradził, iż zamierza uważnie przyglądać się nagraniom z jego występów, by jak najlepiej dopasować się do stylu gry zespołu. Z entuzjazmem mówił również o Collinie Murrayu-Boylesie oraz Jamalu Sheadzie.
– Scottie Barnes przez ostatnie lata pokazywał, na co go stać, został All-Starem i w nadchodzącym sezonie będzie stanowił dla rywali ogromne wyzwanie. Bardzo podoba mi się też ten młody chłopak, CMB [Collin Murray-Boyles]. Wnosi na boisko mnóstwo energii, jest nieustępliwy i nikogo się nie boi. Shead również jest świetny – to taki rasowy pies obronny, który wygląda, jakby chciał wygrać każdy mecz – ocenił Kawhi.
Decyzja weterana spotkała się z ogromnym entuzjazmem kibiców oraz samego Scottiego Barnesa, który w mediach społecznościowych wyraził euforia z możliwości wspólnej gry z dwukrotnym MVP Finałów. Kawhi Leonard nie szukał kolejnego miejsca, w którym mógłby po prostu walczyć o mistrzostwo. Wybrał Toronto – miasto, z którym łączy go nie tylko najważniejszy sukces w karierze, ale również osobiste i rodzinne wspomnienia. Teraz chce pomóc młodemu zespołowi stworzyć tutaj coś wyjątkowego po raz drugi.

2 godzin temu













