Przed zbliżającym się terminem 1 października relacje pomiędzy Detroit Pistons a Jalenem Durenem znalazły się w punkcie krytycznym. Coraz więcej wskazuje na to, iż środkowy może odrzucić wartą około 190 milionów dolarów propozycję kontraktu i zamiast tego przyjąć roczną ofertę kwalifikacyjną w wysokości 9,6 miliona dolarów. Taki ruch oznaczałby dla obu stron spore ryzyko. Pistons musieliby pogodzić się z perspektywą utraty jednego z najważniejszych zawodników, a sam zawodnik zaryzykowałby utratę bardzo lukratywnego kontraktu, licząc na jeszcze lepsze możliwości na rynku za rok.
Na pierwszy rzut oka trudno uznać taki scenariusz za oczywisty. 22-latek ma za sobą najlepszy sezon w karierze — po raz pierwszy wystąpił w Meczu Gwiazd, znalazł się w trzeciej piątce All-NBA i wypracował sobie pozycję jednego z najbardziej wartościowych młodych środkowych w lidze. Jalen Duren oczekiwał jednak umowy maksymalnej, a brak takiej propozycji miał sprawić, iż negocjacje z Detroit Pistons przestały być dla niego wyłącznie kwestią pieniędzy. Jak poinformował Jake Fischer, koszykarz jest gotów zaryzykować kolejny sezon na krótkiej umowie, mając przed oczami konkretny cel.
– Do rozpoczęcia obozu treningowego będzie musiał zdecydować, czy przyjąć najnowszą ofertę Pistons, czy też zaakceptować ofertę kwalifikacyjną i postawić na siebie, aby przyszłego lata móc podpisać kontrakt z wybranym przez siebie klubem. Duren rozważa taki scenariusz, ponieważ wie, iż Sacramento Kings są bardzo zainteresowani zaoferowaniem mu latem maksymalnego kontraktu, jeżeli po sezonie będzie mógł swobodnie negocjować z innymi zespołami – przekazał dziennikarz Bleacher Report.
Jalen Duren is reportedly confident that the Kings will offer him a max contract next summer, per @JakeLFischer
(Via @BleacherReport / h/t @APH00PS ) pic.twitter.com/bxG37QOwlk
Wizja przenosin do Kalifornii ma jednak konkretne podstawy zarówno finansowe, jak i personalne. Po wygaśnięciu kontraktów Zacha LaVine’a (49 milionów dolarów) i De’Andre Huntera (24,9 milionów dolarów) Sacramento Kings powinni dysponować sporą przestrzenią w limicie płac, a dodatkowo mogą zyskać jeszcze więcej możliwości w przypadku transferu Domantasa Sabonisa. Nie mówiąc już o tym, iż Duren utrzymuje bardzo dobre relacje z generalnym menedżerem Kings, Scottem Perrym, który zabiegał o jego pozyskanie jeszcze w trakcie pracy w New York Knicks.
Takie postawienie na siebie wiąże się jednak ze sporym ryzykiem. Duren musiałby rozegrać sezon 2026-27 na jednorocznym kontrakcie wartym 9,6 miliona dolarów, a poważna kontuzja lub spadek formy mogłyby znacząco obniżyć jego wartość przed kolejnym latem. Nie bez znaczenia jest również zmieniająca się sytuacja na rynku. Kings mają bowiem na oku także Jonathana Kumingę, a Fischer zwrócił uwagę na jeszcze jeden szczegół:
– Sęk w tym, iż Sacramento będzie również zainteresowane zaoferowaniem bardzo lukratywnego kontraktu Jonathanowi Kumindze, jeżeli ten przyszłego lata będzie mógł swobodnie negocjować z innymi klubami.
Tymczasem, podczas gdy Duren spogląda w stronę Kalifornii, w Michigan coraz wyraźniej widać problemy, które mogą zachwiać projektem Pistons. Jeszcze niedawno wszystko układało się znakomicie. 22-latek notował średnio 19,5 punktu i 10,5 zbiórki, po raz pierwszy w karierze wystąpił w Meczu Gwiazd i został wybrany do trzeciej piątki All-NBA, a Detroit zakończyło sezon zasadniczy z najlepszym bilansem w Konferencji Wschodniej. To ogromna zmiana w porównaniu z sytuacją sprzed zaledwie dwóch lat, gdy popularne „Tłoki” finiszowały z bilansem 22-60. Dziś atmosfera wokół zespołu jest jednak zupełnie inna.
– Z tego, co słyszę, Jalenowi nie chodzi teraz o pieniądze. Czuje się po prostu zlekceważony. Pistons muszą jednak jak najszybciej doprowadzić do jego powrotu i spróbować odbudować tę relację. Przed rozpoczęciem obozu treningowego nad Detroit zbierają się czarne chmury. Tobiasa [Harrisa] już nie ma, Duren również jest poza drużyną, więc zespół traci impet, z którym kończył poprzedni sezon. Muszą coś z tym zrobić, ale nie wiem, czy zdążą – podsumował atmosferę panującą w klubie Marc Spears.
Ostrożność zarządu Pistons ma jednak kilka wspólnego z niechęcią do samego Durena. To przede wszystkim efekt chłodnej kalkulacji ekonomicznej i sportowej. Play-offy przeciwko Orlando Magic i Cleveland Cavaliers uwypukliły problemy 22-latka, który momentami miał spore trudności z mniej wymagającymi fizycznie środkowymi rywali.
W dodatku, przy rygorystycznych zasadach finansowych nowego CBA, Detroit nie może pozwolić sobie na utratę elastyczności budżetowej, szczególnie iż w przyszłości będzie musiało zadbać o lukratywne przedłużenia umów Cade’a Cunninghama i Ausara Thompsona. Zbyt wysoki kontrakt dla Durena po nieudanych play-offach mógłby więc znacząco utrudnić Pistons budowę składu w kolejnych latach.
Przyjęcie oferty kwalifikacyjnej da Jalenowi możliwość zablokowania ewentualnego transferu. Według ekspertów podkoszowy może jednak być gotowy zrezygnować z tej ochrony, jeżeli na horyzoncie pojawi się klub gotowy zaproponować mu wieloletni kontrakt, jak Los Angeles Clippers czy Brooklyn Nets. Wśród możliwych scenariuszy wymienia się również wymianę z udziałem Kings i Domantasa Sabonisa, ale Pistons nie są w tej chwili zainteresowani przeprowadzeniem transakcji sign-and-trade. W Detroit mają obawiać się, iż pakiet otrzymany w zamian nie zrekompensuje zespołowi utraty podstawowego środkowego.
Sytuacja wydaje się patowa. jeżeli Duren odrzuci ofertę Pistons, latem 2027 roku klub może stracić ważnego mimo wszystko zawodnika bez żadnego ekwiwalentu. Sam koszykarz staje natomiast przed równie trudnym wyborem: przyjąć ofertę kwalifikacyjną i zaryzykować, iż za rok nie otrzyma równie lukratywnego kontraktu, czy postawić na siebie z nadzieją na jeszcze wyższą umowę. Czas na porozumienie ucieka, a obie strony muszą zdecydować, jak wiele są gotowe zaryzykować.

1 dzień temu













