Jalen Brunson jest dziś twarzą New York Knicks, liderem drużyny grającej w finale NBA i jednym z najlepszych rozgrywających ligi. W Dallas Mavericks znają tę historię aż za dobrze, bo kilka lat temu mieli go u siebie. I wypuścili z rąk praktycznie za darmo. Ta historia przy okazji finałów wraca jak bumerang i warto ją przypomnieć – ku przestrodze, ale też, żeby w przyszłości starać się patrzeć na zawodników NBA z szerszej perspektywy.
To jedna z tych historii, które z każdym kolejnym rokiem wyglądają dla jednej strony coraz gorzej. Jalen Brunson nie odszedł z Dallas Mavericks jako gotowa supergwiazda. Nie był wtedy jeszcze zawodnikiem, którego powszechnie stawiano w jednym szeregu z najlepszymi obrońcami w lidze. Był graczem, który się rozwija, gra mądrze, twardo, jest pewny siebie i pokazuje, iż nie pęka w najważniejszych momentach.
Dziś, gdy Brunson prowadzi Knicks w finale NBA, to pytanie wraca ze zdwojoną siłą: jak to możliwe, iż Mavericks pozwolili mu odejść?
Do sprawy wrócił Marc Stein w podcaście ALL NBA Podcast. Dziennikarz od lat bardzo dobrze zna realia Dallas, dlatego jego spojrzenie na tę historię jest szczególnie interesujące. Według Steina Mavericks popełnili nie jeden błąd, ale całą serię błędów, które ostatecznie doprowadziły do utraty zawodnika bez żadnej rekompensaty.
Żeby zobaczyć pełny obraz tej historii trzeba przypomnieć, iż Brunson wybrany został z 33 numerem w drafcie w 2018 roku (w tym samym roku z 3 numerem wybrany został Luka Doncić). Jego pierwsze sezony nie były porywające, były solidne, niezłe, miewał przebłyski, ale grał w drużynie, która dopiero w jego trzecim sezonie awansowała do play-offów. Celem Mavs było „ogrywanie Doncicia”.
I tu zaczyna się robić ciekawie.
Pierwszy błąd: zwlekanie
Kluczowy moment miał miejsce jeszcze przed sezonem 2021/22. Brunson mógł wtedy podpisać przedłużenie debiutanckiego kontraktu. Maksymalna kwota takiej umowy wynosiła około 55 milionów dolarów za cztery lata. Z perspektywy dzisiejszych realiów NBA brzmi to jak gigantyczna promocja.
Problem w tym, iż Mavericks nie chcieli wtedy zamykać sobie żadnych drzwi. Klub wolał „zachować elastyczność”. Brunson mógł być częścią ewentualnej wymiany, gdyby pojawiła się okazja na sprowadzenie większego nazwiska. Takie myślenie samo w sobie nie jest w NBA niczym niezwykłym. Problem polegał na tym, iż w Dallas źle ocenili wartość własnego zawodnika i moment, w którym należało podjąć decyzję.
Kiedy Mavericks wrócili z podobną propozycją po zamknięciu okienka transferowego, sytuacja była już inna. Brunson był ważniejszy, pewniejszy siebie i bliżej rynku wolnych agentów. Według Steina obóz Brunsona nie traktował już tej oferty poważnie. To, co kilka miesięcy wcześniej mogło być dla zawodnika bezpiecznym i rozsądnym kontraktem, po czasie stało się kwotą zdecydowanie poniżej jego rosnącej wartości.
Play-offy pokazały, kim naprawdę jest Brunson
Potem przyszły play-offy 2022 roku. Luka Doncić opuścił początek serii z Utah Jazz, a Dallas potrzebowało kogoś, kto przejmie odpowiedzialność za atak. Brunson zrobił to w sposób, który powinien ostatecznie zamknąć dyskusję w gabinetach Mavericks.
W meczu numer 2 zdobył 41 punktów, a w kolejnym spotkaniu dołożył 31!. Mavs, grając bez swojej największej gwiazdy, wyszło na prowadzenie 2-1 w serii. Tu trzeba podkreślić, iż to nie były puste liczby w przypadkowym meczu sezonu zasadniczego. To były mecze play-offów pod ogromną presją, w których Brunson pokazał, iż potrafi nie tylko funkcjonować obok Doncicia, ale też samodzielnie prowadzić drużynę.
Wtedy Mavericks powinni byli już wiedzieć, iż nie mogą pozwolić mu odejść. choćby jeżeli wcześniej mieli wątpliwości i obawiali się przepłacenia. choćby jeżeli nie byli pewni, czy duet Doncić-Brunson ma szansę na awans do finału. W NBA po prostu nie oddaje się za darmo zawodników, którzy potrafią wygrywać mecze play-offów.
Knicks wykorzystali okazję
New York Knicks byli w tej sprawie dużo bardziej zdecydowani. Mieli swoje powiązania z Brunsonem, bo jego ojciec, były gracz Knicks, był w sztabie szkoleniowym. Klub zaczął więc przygotowywać miejsce w budżecie.
W Nowym Jorku od dawna szukano rozgrywającego, który poukłada atak, weźmie odpowiedzialność w końcówkach i nada drużynie tożsamość. Brunson pasował idealnie, choć jego przyjście i tak spotkało się z krytyką, ale to odłóżmy.
Latem 2022 roku podpisał z Knicks czteroletni kontrakt o wartości 104 milionów dolarów. W tamtym momencie część osób zastanawiała się, czy Nowy Jork nie zapłacił zbyt dużo. Dziś ta umowa wygląda jak jedna z najlepszych inwestycji ostatnich lat. Knicks nie kupili tylko solidnego rozgrywającego. Kupili lidera, kulturę pracy, spokój w końcówkach i zawodnika, wokół którego można było budować poważną drużynę.
Trzeba też dodać, iż sprawa jego przejścia do Knicks nie była pozbawiona kontrowersji. NBA później ukarała nowojorczyków utratą wyboru drugiej rundy draftu za naruszenie zasad dotyczących rozmów przed otwarciem okna transferowego. Nie zmienia to jednak najważniejszego dla Mavericks faktu, iż Dallas miało Brunsona u siebie wcześniej i mogło rozwiązać sprawę, zanim Knicks w ogóle dostali realną szansę.
Czy Dallas mogło jeszcze odwrócić sytuację?
Według Steina Mavericks mieli jeszcze jedną możliwość. Mogli złożyć ofertę tak wysoką, żeby Brunson musiał przynajmniej poważnie ją rozważyć. Mavs posiadali do niego „prawa Birda„, więc mogli zaoferować mu dłuższy, bo pięcioletni kontrakt. Stein sugerował, iż Mavericks powinni byli postawić na stole ogromne pieniądze, choćby 150 milionów dolarów, a może i pełną maksymalną ofertę.
Czy to na pewno zatrzymałoby Brunsona? Tego nie wiemy. Zawodnik miał powody, by chcieć grać w Nowy, Jorku. Miał tam relacje, rodzinny kontekst, większą rolę i szansę na prowadzenie własnego zespołu. Ale Dallas przynajmniej zmusiłoby go do bardzo trudnej decyzji.
Zamiast tego Mavericks pozwolili, by sytuacja wymknęła się im spod kontroli.
To nie był tylko błąd finansowy
Największy problem Dallas nie polegał na tym, iż klub nie przewidział, iż Brunson zostanie gwiazdą Knicks. Mało kto mógł wtedy zakładać, iż rozwinie się aż tak. Prawdziwy błąd polegał na braku adekwatnej oceny ryzyka.
Mavericks wiedzieli, iż nie będą mieli łatwego sposobu na zastąpienie Brunsona, jeżeli ten odejdzie. Wiedzieli, iż grają wokół Doncicia i potrzebują drugiego zawodnika, który potrafi kreować przewagi. Wiedzieli też, iż Brunson ma wartość rynkową. Mimo to pozwolili mu wejść na rynek wolnych agentów, na którym Knicks byli gotowi działać gwałtownie i zdecydowanie.
Późniejszy transfer po Kyriego Irvinga częściowo przykrył ten problem sportowo, ale nie zmienia oceny samej decyzji. Utrata Brunsona za darmo pozostaje jedną z najboleśniejszych pomyłek Mavericks w ostatnich latach. Nie wliczając oczywiście oddania Luki Doncicia, bo wiadomo, iż oddanie Słoweńca to jeden z najgorszych transferów w historii, jak nie najgorszy.
Wracając jednak do historii z transferem Brunsona, to dziś ta wygląda jeszcze mocniej niż w ostatnich latach. Brunson jest liderem Knicks, ulubieńcem Madison Square Garden i zawodnikiem, który może poprowadzić Nowy Jork do pierwszego od 1973 roku mistrzostwa.
Mavericks mogą tylko wracać pamięcią do tamtych decyzji i zastanawiać się, co by było, gdyby kilka lat temu potraktowali Brunsona nie jak element możliwej wymiany, ale jak część przyszłości klubu.
Bo właśnie tym się okazał. Tylko iż już nie w Dallas.
Jeśli spodobał Ci się ten artykuł, to podziel się nim w mediach społecznościowych. Dziękuję!
Więcej moich tekstów znajdziesz tutaj.
W ostatnich dniach napisałem o tym czy Spurs mają jeszcze szansę na wygranie finału i co muszą zmienić oraz o tym, co czeka Donalda Trumpa w Madison Square Garden.
Terminarz finału NBA 2026
Mecz 3: 8 czerwca 2026, godz. 20:30 ET (w Polsce: noc z poniedziałku na wtorek, 8 na 9 czerwca, godz. 2:30) – NA ŻYWO w TVP SPORT
Mecz 4: 10 czerwca 2026, godz. 20:30 ET (w Polsce: noc z środy na czwartek, 10 na 11 czerwca, godz. 2:30) – NA ŻYWO w TVP SPORT
Mecz 5: 13 czerwca 2026, godz. 20:30 ET (w Polsce: noc z soboty na niedzielę, 13 na 14 czerwca, godz. 2:30)*** – NA ŻYWO w TVP SPORT
Mecz 6: 16 czerwca 2026, godz. 20:30 ET (w Polsce: noc z wtorku na środę, 16 na 17 czerwca, godz. 2:30)*** – NA ŻYWO w TVP SPORT
Mecz 7: 19 czerwca 2026, godz. 20:30 ET (w Polsce: noc z piątku na sobotę, 19 na 20 czerwca, godz. 2:30)*** – NA ŻYWO w TVP SPORT
*** jeżeli będzie potrzebny.

1 tydzień temu













