Kara dla Los Angeles Clippers w sprawie Kawhia Leonarda jest bardzo wysoka. Liga odebrała klubowi pięć wyborów w pierwszej rundzie draftu, nakazała zapłatę 30 mln dolarów grzywny i zawiesiła na rok właściciela – Steve’a Ballmera. Adam Silver powiedział, iż z jego perspektywy decyzja jest ostateczna, ale to nie oznacza, iż klub nie może się od niej odwołać.
Chodzi oczywiście o sprawę kontraktów sponsorskich dla Leonarda, które okazały się łapówką, czy też „dodatkową pensją” dla zawodnika. jeżeli sportowiec podpisuje umowę na 10, 20 czy 30 milionów dolarów, a firma nie wykorzystuje faktu sponsoringu, nie reklamuje swoich produktów lub usług z jego wizerunkiem, to wiadomo, iż coś tu śmierdzi.
Po spotkaniu właścicieli NBA komisarz Adam Silver został zapytany, czy ostre reakcje Clippers i zapowiedzi walki mogą jeszcze zmienić decyzję ligi. – Z naszej perspektywy decyzja jest ostateczna. Uznajemy tę sprawę za zakończoną – przekazał Adam Silver.
NBA surowo ukarała Clippers, ale też prawdopodobnie dlatego, aby wysłać informację do pozostałych 29 klubów – „nie róbcie tego, choćby nie próbujcie, bo czekają was surowe kary” oraz „oni złamali zasady, ukaraliśmy ich, bo ci którzy nie potrafią się dostosować do naszych zasad będą ponosić tego konsekwencje„.
Adam Silver nazwał decyzję ostateczną z perspektywy NBA. Nie oznacza to jednak, iż Clippers nie będą mogli jej zakwestionować, ani iż obecny wymiar kary na pewno nie zostanie zmieniony. Ponad 20 lat temu Wolves zostali ukarani za tajne porozumienie z Joe Smithem, które miało pomóc obejść salary cap. Początkowo stracili pięć wyborów w pierwszej rundzie draftu, ale po tym jak się od kary odwołali, to NBA przywróciła im później dwa picki. Ostatecznie kara wyniosła więc trzy wybory w pierwszej rundzie. To nie oznacza oczywiście, iż wymiar kary Clippers też zostanie zmniejszy. Po prostu dla NBA jest temat zakończony, a co dalej zrobi drużyna z Los Angeles, to jest już ich sprawa.
Clippers od początku kwestionowali ustalenia NBA. Klub prawdopodobnie będzie walczył przed nazwijmy to „komisją odwoławczą” lub w sądzie, bo będzie chciał wykazać, ze jest niewspółmierna do popełnionego czynu, albo będzie chciał poddać w wątpliwość całą procedurę.
30 mln dolarów grzywny brzmi poważnie, ale dla Steve’a Ballmera, który co roku z samej dywidendy za posiadanie akcji Microsoftu dostaje kilkaset milionów, to „jak na waciki”. Prawdziwym ciosem jest te pięć wyborów w pierwszej rundzie draftu (2029–2033). W NBA wybory w drafcie są bezcenne, a teraz po zmienionej procedurze losowania zyskały jeszcze większą wartość.
Od przyszłego roku to nie najsłabsi będą mieli największe szanse na najwyższy numer, tylko ci którzy się do play-offów nie załapią, ale nie szorują po dnie tabeli. To może być bardzo dobra zmiana, bo drużyny chcące pójść w przebudowę nie będą mogły po prostu wszystkiego przegrywać. Więcej na ten temat znajdziecie w tym artykule. jeżeli jeszcze nie czytaliście o zmianach w drafcie, to to na pewno Was zaciekawi.
W przypadku Clippers, którzy rozpoczynają nową erę „post-Kawhi” brak wyborów w drafcie może być ogromnym ciosem i może spowodować, iż klub utknie na lata w dole tabeli. Z drugiej strony jednak pamiętajmy, iż nowe przepisy zmuszają zespoły do pozbywania się zawodników, bo nie mogą wszystkim płacić wysokich umów. Tu pojawia się szansa dla Clippers, którzy będą mogli przejmować część takich kontraktów. Problemem jest jednak to, iż nie będą w stanie dać nic w zamian, bo nie będą mieli wyborów w drafcie… Nie da się ukryć, iż nie jest to łatwa sytuacja.
Uważasz, iż ten artykuł był ciekawy? Poleć go znajomym! Dziękujemy!
Więcej moich tekstów znajdziesz tutaj. Jestem też na Twitterze oraz
.
Dodaj PROBASKET do preferowanych źródeł w wyszukiwarce Google!
Czy wiesz, że PROBASKET ma swój kanał na WhatsAppie? Kliknij tutaj i dołącz do obserwowania go, by nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA! A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam, zapraszamy!

2 dni temu














