Modrić po tym pytaniu był wstrząśnięty. "Otwierasz mi straszną ranę"

1 dzień temu
Tego piłkarza po prostu trzeba cenić. Luka Modrić, a więc legenda reprezentacji Chorwacji oraz Realu Madryt, mimo 40 lat na karku nie zwalnia tempa w barwach Milanu. W niedawnej, obszernej rozmowie z włoskim "Corriere della Sera" poruszył wiele tematów. Nie zabrakło także tych najbardziej osobistych.
Luka Modrić, choć zbliża się do końca wspaniałej kariery, ani myśli o jej zakończeniu. To wydaje się nieprawdopodobne, ale 40-latek jest najbardziej eksploatowanym piłkarzem AC Milan w obecnym sezonie! Rozgrał najwięcej minut w zespole, mimo iż wielu jego dużo młodszych kolegów z nowej ekipy mogłoby mu mówić "pan" i nie byłoby w tym nic dziwnego. W ostatniej rozmowie z włoskimi dziennikarzami Modrić powiedział o wielu, choćby tych najbardziej bolesnych sprawach.


REKLAMA


Zobacz wideo Oto cała prawda o talencie Lewandowskiego. "Ktoś, kto to mówił, po prostu kłamie"


"Nie lubię o tym mówić". Modrić opowiedział historię dziadka
Rozmowa Chorwata z Aldo Cazzullo i Carlosem Passerinim z "Corriere della Sera" dotyczyła kwestii nie tylko piłkarskich. Była wyjątkowo obszerna i nie zawsze łatwa dla Luki Modricia. Gdy zeszło na sprawy rodzinne, a konkretniej na postać dziadka, po którym piłkarz odziedziczył imię, nie zabrakło emocji. Dziennikarze: - Twój dziadek został zamordowany przez serbskich "czetników".
Modrić: - Nie lubię o tym mówić. Otwierasz mi straszną ranę.


- (Po chwili namysłu) Był grudzień 1991 roku, miałem sześć lat. Pewnego wieczoru mój dziadek nie wrócił do domu. Poszli go szukać. Został zastrzelony na poboczu drogi. Miał sześćdziesiąt sześć lat. Nikomu nic złego nie zrobił. Pamiętam pogrzeb. Tata przyniósł mnie do trumny i powiedział, iż by dać dziadkowi buziaka. Do dziś zadaję sobie pytanie: jak można zabić dobrego człowieka, sprawiedliwego człowieka? Dlaczego?


- Dlaczego go zabili?
- Bo to była wojna. Mój ojciec zgłosił się na ochotnika. Musieliśmy zostawić wszystko, z dnia na dzień. Przyjaciół, bliskich, dobytek. Najpierw schroniliśmy się w Makarskiej, w sierocińcu dla uchodźców. Potem w Zadarze.


Na słowa Luki Modricia z powyższego wywiadu zareagowali Serbowie z dziennika "Kurir". Już sam tytuł artykułu: "Nie ma dowodów na to, kto zabił dziadka Modricia!" nie pozostawia złudzeń, co do treści. Serbscy dziennikarze wspominają o innej rodzinnej historii z życia asa reprezentacji Chorwacji:
"Znów Luka pominął historię o drugiej stronie swojej rodziny. Matka Luki, Radojka, pochodzi z Serbii, a jej rodzina Dopudów przez cały czas mieszka w naszym kraju, część w Belgradzie" - piszą Serbowie.


"Jedną z osób znających fakty dotyczące Modricia jest prezes Centrum Dokumentacji i Informacji Veritas, Savo Strbac, który kiedyś podzielił się szczegółami dotyczącymi zabójstwa dziadka Modricia. "Luka i sześć innych osób zginęło 18 grudnia 1991 roku podczas wypasu owiec, a rok później wszczęto śledztwo przeciwko siedmiu osobom, głównie komendantom policji, z powodu ich obowiązków dowódczych. Oficjalne dane wskazują, iż śledztwo zostało zawieszone w 2016 roku, ponieważ nie udowodniono ich winy" - powiedział wówczas dla "Kurieru" Strbac"".
W kolejnym meczu Serie A zespół Luki Modricia podejmie ekipę Genoi. Początek 8 stycznia o godzinie 20.45.
Idź do oryginalnego materiału